Gość (37.30.*.*)
Język polski potrafi zaskakiwać na każdym kroku. Słowa, które na co dzień kojarzą się z konkretnymi przedmiotami, w odpowiednim kontekście zyskują zupełnie nowe, czasem zabawne, a czasem bardzo specyficzne znaczenie. Doskonałym tego przykładem są słowa „kabel”, „kibel” oraz „latorośl”. Każde z nich kryje w sobie językową dwulicowość, łącząc świat dosłowny z potocznym, slangowym, a nawet kolejowym.
Słowo „kabel” to klasyk, który gości w domach każdego dnia. Ma ono jednak dwa oblicza – jedno czysto techniczne, a drugie mocno zakorzenione w relacjach międzyludzkich.
W swoim podstawowym, technicznym znaczeniu kabel to po prostu przewód składający się z jednej lub wielu żył (najczęściej miedzianych lub aluminiowych) w specjalnej izolacji. Służy do przesyłania energii elektrycznej lub sygnałów telekomunikacyjnych. Bez kabli USB, kabli zasilających czy światłowodów współczesny, cyfrowy świat po prostu przestałby istnieć.
W języku potocznym i slangu (szczególnie młodzieżowym, szkolnym czy więziennym) „kabel” to osoba, która donosi na innych. Jeśli ktoś zdradzi nauczycielowi, kto ściągał na klasówce, albo podkabluje szefowi kolegę z biura, natychmiast zyskuje miano „kabla”. Z tym znaczeniem bezpośrednio wiąże się czasownik „kablować”, czyli skarżyć lub donosić.
Ciekawostka: Choć powiązanie kabla-przewodu z kablem-donosicielem wydaje się zagadkowe, językoznawcy sugerują, że może to wynikać z faktu, iż kable służą do szybkiego „przesyłania informacji”. Donosiciel robi dokładnie to samo – przekazuje poufne informacje tam, gdzie nie powinien.
Słowo „kibel” kojarzy się jednoznacznie, ale jego historia i alternatywne znaczenia są niezwykle bogate. To słowo-kameleon, które z łazienki potrafi przenieść na tory kolejowe, a nawet do... śląskiej sieni.
W powszechnej polszczyźnie potocznej „kibel” to po prostu ubikacja, toaleta lub sama muszla klozetowa. Co ciekawe, słowo to wywodzi się z języka niemieckiego (Kübel), gdzie oznacza po prostu „kubeł” lub „wiadro”. Właśnie to pierwotne znaczenie przetrwało w gwarze śląskiej – na Śląsku „kibel” to po prostu wiadro (np. na wodę czy węgiel).
Dla miłośników kolei oraz milionów Polaków dojeżdżających do pracy pociągami podmiejskimi, „kibel” to absolutna legenda. Tym mianem określa się elektryczny zespół trakcyjny serii EN57, produkowany przez wrocławski Pafawag w latach 1961–1993. Dlaczego akurat „kibel”? Istnieje kilka teorii. Najpopularniejsza mówi o wadzie konstrukcyjnej dawnych toalet w tych pociągach – zapachy z WC rozchodziły się po całym składzie z powodu niefortunnego umiejscowienia czerpni powietrza. Inna teoria wskazuje na specyficzny, metaliczny dźwięk zamykanych drzwi lub prosty, wręcz „pudełkowaty” kształt pociągu.
Dodatkowy kontekst: W slangu uczniowskim i więziennym funkcjonuje też czasownik „kiblować” – oznacza on odpowiednio powtarzanie klasy (zostanie na drugi rok w tej samej klasie) lub odsiadywanie wyroku w więzieniu.
Słowo „latorośl” brzmi niezwykle poetycko i elegancko. Choć dziś kojarzy się głównie z rodzinnym ciepłem, jego korzenie tkwią głęboko w ziemi i ogrodnictwie.
W botanice latorośl to młody, tegoroczny pęd rośliny drzewiastej – najczęściej winorośli. To właśnie na latoroślach rozwijają się liście, wąsy czepne oraz owoce, czyli winogrona. Zdrowa i silna latorośl jest kluczem do udanych zbiorów każdego winiarza.
W znaczeniu metaforycznym „latorośl” to po prostu dziecko, potomek lub młody członek rodziny. Często używa się tego określenia z lekkim przymrużeniem oka, czułością lub dumą (np. „Moja nastoletnia latorośl znowu zapomniała kluczy”). To piękne porównanie pokazuje dziecko jako młody, rozwijający się pęd, który wyrasta z rodzinnego pnia i w przyszłości ma wydać własne owoce.
Ciekawostka: Określenie to ma bardzo długą tradycję literacką i biblijną. Porównywanie dzieci do „latorośli oliwnych” wokół stołu pojawia się już w biblijnych Psalmach, co na przestrzeni wieków ugruntowało to poetyckie znaczenie w języku polskim.