Jakie masz pytanie?

lub

Na czym polega teoria impulsów (Nudge) Richarda Thalera i Cassa Sunsteina oraz teoria przewidywalnej irracjonalności?

Ekonomia behawioralna Teoria impulsów Nudge Przewidywalna irracjonalność Dan Ariely
avatar

Gość (37.30.*.*)



Odpowiedź:

Czy zdarzyło Ci się kiedyś pójść do sklepu po jedną rzecz, a wyjść z pełnym koszykiem produktów, których wcale nie planowałeś kupić? A może zastanawiałeś się, dlaczego w restauracjach środkowa opcja cenowa wina wydaje się zawsze najrozsądniejszym wyborem? Odpowiedź na te pytania kryje się w fascynującym świecie ekonomii behawioralnej, a konkretnie w dwóch przełomowych koncepcjach: teorii impulsów (Nudge) oraz teorii przewidywalnej irracjonalności. Te nurty nauki udowadniają, że jako ludzie wcale nie jesteśmy tak logiczni, jak nam się wydaje, ale – co najważniejsze – nasze błędy w myśleniu są powtarzalne i dają się przewidzieć.

Teoria impulsów, czyli jak delikatnie popchnąć nas do lepszych decyzji

Teoria impulsów, znana na świecie jako Nudge Theory, została spopularyzowana przez Richarda Thalera (laureata Nagrody Nobla) oraz Cassa Sunsteina. Jej fundamentem jest przekonanie, że ludzie rzadko podejmują decyzje w sposób w pełni analityczny. Zamiast tego często idziemy na skróty, kierując się emocjami, przyzwyczajeniami lub po prostu wybierając to, co jest najłatwiejsze.

„Impuls” (nudge) to w tym kontekście dowolny element architektury wyboru, który zmienia zachowanie ludzi w przewidywalny sposób, ale bez zakazywania jakichkolwiek opcji czy znaczącej zmiany bodźców ekonomicznych. Kluczowe jest to, że impuls nie jest nakazem. Jeśli w stołówce owoce zostaną umieszczone na wysokości wzroku, a słodycze w trudniej dostępnym miejscu, to jest to impuls. Zakaz sprzedaży batonów impulsem już nie jest.

Architektura wyboru w praktyce

Thaler i Sunstein wprowadzili pojęcie „architekta wyboru”. To osoba lub instytucja, która projektuje otoczenie, w którym podejmujemy decyzje. Najsłynniejszym przykładem zastosowania tej teorii jest kwestia donacji organów. W krajach, gdzie domyślnie każdy jest dawcą (chyba że zgłosi sprzeciw), wskaźnik rejestracji przekracza 90%. W krajach, gdzie trzeba się aktywnie zapisać, wskaźnik ten jest drastycznie niższy. Zmiana „opcji domyślnej” to jeden z najpotężniejszych impulsów, jakie istnieją.

Przewidywalna irracjonalność – dlaczego wciąż popełniamy te same błędy?

Podczas gdy teoria impulsów skupia się na tym, jak projektować otoczenie, teoria przewidywalnej irracjonalności, stworzona przez Dana Ariely’ego, analizuje mechanizmy psychologiczne stojące za naszymi błędnymi decyzjami. Ariely w swojej bestsellerowej książce udowadnia, że nasze irracjonalne zachowania nie są przypadkowe ani chaotyczne. Są one systematyczne i – jak sama nazwa wskazuje – przewidywalne.

Klasyczna ekonomia zakłada model Homo oeconomicus – istoty, która zawsze kalkuluje zyski i straty. Ariely pokazuje, że bliżej nam do Homera Simpsona niż do superkomputera. Nasze mózgi mają „fabryczne” błędy poznawcze, które sprawiają, że ulegamy manipulacjom cenowym, emocjom czy presji społecznej.

Mechanizmy, które nami sterują

Jednym z najciekawszych zjawisk opisanych przez Ariely’ego jest efekt kotwiczenia. Polega on na tym, że nasza ocena wartości danej rzeczy zależy od pierwszej informacji (liczby), jaką usłyszymy. Jeśli zobaczysz zegarek za 5000 zł, a obok niego taki za 1000 zł, ten drugi wyda Ci się tani – nawet jeśli obiektywnie jest wart znacznie mniej. Twoim „punktem odniesienia” stała się pierwsza, wysoka cena.

Innym przykładem jest magia słowa „zero”. Ariely przeprowadził eksperymenty, z których wynikało, że ludzie wybierają darmowy, gorszej jakości produkt zamiast bardzo taniego, ale znacznie lepszego towaru. Darmowość wyłącza nasz krytyczny mechanizm oceny kosztów i korzyści, ponieważ podświadomie boimy się straty, a przy „zero zł” ryzyko straty teoretycznie nie istnieje.

Gdzie te teorie się spotykają?

Choć Thaler i Sunstein skupiają się na rozwiązaniach systemowych (jak pomóc ludziom oszczędzać na emeryturę lub zdrowiej jeść), a Ariely na psychologii jednostki, obie teorie mówią o tym samym: ludzki umysł jest podatny na sugestie i błędy w ocenie rzeczywistości.

Wspólnym mianownikiem jest odrzucenie wiary w pełną racjonalność człowieka. Dzięki zrozumieniu, że jesteśmy „przewidywalnie irracjonalni”, rządy i firmy mogą stosować „impulsy”, które pomagają nam podejmować decyzje korzystne dla nas w dłuższej perspektywie. Jest to podejście nazywane liberalnym paternalizmem – daje nam wolność wyboru, ale tak konstruuje rzeczywistość, byśmy chętniej wybierali to, co dla nas dobre.

Ciekawostka: Mucha w pisuarze

Jednym z najsłynniejszych przykładów teorii impulsów w historii jest... naklejka muchy umieszczona w pisuarach na lotnisku Schiphol w Amsterdamie. Zauważono, że mężczyźni podświadomie „celują” w muchę, co pozwoliło zmniejszyć wydatki na sprzątanie toalet o 80%. Bez żadnych zakazów, bez kampanii informacyjnych – wystarczył prosty impuls wizualny, który wykorzystał naturalny ludzki odruch.

Jak wykorzystać tę wiedzę w codziennym życiu?

Zrozumienie tych mechanizmów to potężne narzędzie w rękach konsumenta. Wiedząc, jak działa kotwiczenie, będziesz ostrożniejszy podczas wyprzedaży. Rozumiejąc siłę opcji domyślnej, możesz sam zaprojektować swoje otoczenie – np. ustawiając automatyczny przelew na konto oszczędnościowe w dniu wypłaty. W ten sposób stosujesz „nudge” na samym sobie, wykorzystując własną irracjonalność do osiągania racjonalnych celów.

Ekonomia behawioralna uczy nas pokory wobec własnego umysłu. Nie jesteśmy doskonali, ale świadomość naszych ograniczeń to pierwszy krok do tego, by rzadziej wpadać w pułapki zastawione przez marketingowców czy nasze własne, ewolucyjne instynkty.

Podziel się z innymi: