Gość (37.30.*.*)
Podatek katastralny to temat, który w Polsce regularnie powraca w debatach publicznych, budząc skrajne emocje. Podczas gdy obecnie w naszym kraju płacimy podatek od nieruchomości uzależniony od jej powierzchni, system katastralny opiera się na wartości rynkowej lokalu lub gruntu. Choć dla wielu brzmi to jak rewolucja, w większości krajów rozwiniętych jest to standard od dziesięcioleci.
System oparty na wartości nieruchomości dominuje w krajach zachodnich, choć każde państwo stosuje nieco inne mechanizmy obliczeń i ulg. Do krajów z najbardziej rozwiniętym systemem katastralnym należą:
Wysokość stawek jest bardzo zróżnicowana i zależy nie tylko od kraju, ale często od konkretnego regionu czy miasta.
Zanim wprowadzono nowoczesne systemy katastralne, rządy szukały prostszych sposobów na opodatkowanie bogactwa. W XVII-wiecznej Anglii i Francji funkcjonował "podatek od okien". Zakładano, że im bogatszy właściciel, tym większy dom i więcej okien. Efekt? Ludzie zaczęli zamurowywać okna, co doprowadziło do problemów zdrowotnych mieszkańców z powodu braku światła i wentylacji.
Wprowadzenie podatku katastralnego rzadko ma na celu wyłącznie "załatanie dziury budżetowej". Jego zwolennicy wskazują na szereg efektów społecznych i gospodarczych, które zmieniają tkankę miejską.
To jeden z najważniejszych efektów. W systemie powierzchniowym utrzymywanie pustej działki w centrum miasta kosztuje grosze. Podatek katastralny sprawia, że trzymanie nieużytków w atrakcyjnych lokalizacjach staje się nieopłacalne. Właściciele są zmuszeni albo do zabudowania działki, albo do jej sprzedaży komuś, kto ją zagospodaruje. To naturalnie stymuluje podaż mieszkań.
Wysoki podatek od wartości zniechęca inwestorów do kupowania mieszkań "na zapas" tylko po to, by czekać na wzrost ich ceny. Jeśli roczny podatek wynosi np. 1-2% wartości, to zysk z samego wzrostu cen musi być znacznie wyższy, by inwestycja miała sens. To może prowadzić do stabilizacji cen mieszkań.
Podatek katastralny promuje efektywne wykorzystanie przestrzeni. W krajach, gdzie on obowiązuje, rzadziej spotyka się zjawisko tzw. urban sprawl (rozlewania się miast). Deweloperzy i prywatni właściciele wolą budować gęściej i wyżej w miejscach, gdzie infrastruktura już istnieje, zamiast zajmować tanie grunty na obrzeżach, co generuje ogromne koszty dla samorządów (budowa dróg, kanalizacji).
Wprowadzenie katastru wymaga stworzenia precyzyjnej mapy wartości nieruchomości w całym kraju. To z kolei wymusza na państwie uporządkowanie ksiąg wieczystych i rejestrów gruntów. Dzięki temu rynek staje się bardziej przejrzysty dla kupujących i sprzedających, a wyceny rzeczoznawców stają się bardziej przewidywalne.
W krajach z podatkiem katastralnym właściciele nieruchomości są bardziej zmotywowani, aby ich lokale zarabiały. Pustostan generuje stratę nie tylko w postaci braku czynszu, ale też realnego kosztu podatkowego. To często prowadzi do zwiększenia puli mieszkań dostępnych na wynajem, co w dłuższej perspektywie może obniżać stawki czynszów.
Nie można pominąć ryzyk. Największym problemem jest sytuacja osób starszych lub o niskich dochodach, które mieszkają w nieruchomościach, których wartość drastycznie wzrosła (np. z powodu gentryfikacji dzielnicy). W takich przypadkach podatek mógłby przewyższać ich emeryturę. Dlatego w większości krajów stosuje się mechanizmy ochronne:
Podatek katastralny jest więc potężnym narzędziem polityki miejskiej, które potrafi zdyscyplinować rynek nieruchomości, choć jego wprowadzenie wymaga niezwykle precyzyjnego przygotowania prawnego i społecznego.