Gość (37.30.*.*)
Historia dzieciństwa w kontekście religijnym to fascynująca podróż przez zmieniające się doktryny, obyczaje i społeczne postrzeganie najmłodszych. Przez wieki to, jak Kościół katolicki i prawosławny patrzyły na dziecko, ewoluowało – od postrzegania go jako „małego dorosłego” obarczonego ciężarem grzechu pierworodnego, po istotę wymagającą szczególnej opieki duchowej. Choć obie tradycje wyrastają z tego samego pnia, ich podejście do duchowości dziecięcej wykazuje subtelne, ale znaczące różnice, które wpływały na codzienne życie milionów rodzin.
W obu tradycjach chrzest niemowląt był i jest fundamentem życia duchowego, jednak uzasadnienie tego pośpiechu nieco się różniło. W Kościele katolickim, szczególnie pod wpływem teologii św. Augustyna, kładziono ogromny nacisk na zmazanie winy grzechu pierworodnego. Wierzono, że nieochrzczone dziecko, ze względu na „dziedziczną skazę”, nie może wejść do nieba. To doprowadziło do powstania koncepcji limbus puerorum (otchłani dzieci), miejsca, gdzie dusze zmarłych bez chrztu nie cierpiały mąk piekielnych, ale były pozbawione wizji uszczęśliwiającej Boga.
Prawosławie podchodziło do tego zagadnienia nieco inaczej. Choć również chrzczono niemowlęta, nacisk kładziono nie tyle na „winę”, co na „skutek” upadku Adama – czyli śmiertelność i skłonność do czynienia zła. Dla prawosławnych chrzest to przede wszystkim włączenie do wspólnoty i „uzdrowienie” natury ludzkiej. Co ciekawe, w tradycji wschodniej dziecko od razu po chrzcie otrzymuje bierzmowanie (miropomazanie) i może przystępować do Eucharystii. W katolicyzmie te sakramenty zostały z czasem rozdzielone, co znacząco wpłynęło na postrzeganie dojrzałości religijnej dziecka.
Kluczowym pojęciem w historii duchowości dziecięcej jest „wiek rozumu” (aetas discretionis), ustalony zazwyczaj na około 7. rok życia. Uważano, że to właśnie wtedy dziecko zyskuje zdolność odróżniania dobra od zła i staje się moralnie odpowiedzialne za swoje czyny.
W Kościele katolickim osiągnięcie tego wieku otwierało drogę do sakramentu pokuty. Przed XVII i XVIII wiekiem spowiedź dzieci nie była tak sformalizowana jak dzisiaj, ale z czasem zaczęto kłaść coraz większy nacisk na rachunek sumienia. Dziecko spowiadające się z „kradzieży jabłek” czy „nieposłuszeństwa rodzicom” uczyło się, że jego czyny mają wymiar nadprzyrodzony.
W prawosławiu granica 7 lat również jest istotna – to wtedy dziecko zazwyczaj przystępuje do swojej pierwszej spowiedzi. Wcześniej przyjmuje Komunię Świętą bez spowiedzi, co podkreśla wschodnie przekonanie o dziecięcej czystości i braku pełnej świadomości grzechu przed osiągnięciem dojrzałości intelektualnej.
W minionych wiekach religijność dziecięca była nierozerwalnie związana z dyscypliną. Wychowanie religijne opierało się na zasadzie „bojaźni Bożej”. Grzech dziecka, nawet drobny, traktowano poważnie, ponieważ wierzono, że złe nawyki zakorzenione w dzieciństwie doprowadzą do potępienia w dorosłości.
Pokuta dla dzieci w Kościele katolickim często przybierała formy modlitewne (odmawianie konkretnych psalmów czy różańca), ale w sferze domowej religijność mieszała się z karami cielesnymi. Cytaty biblijne o „nierozdzielaniu rózgi od dziecka” traktowano dosłownie, widząc w karze fizycznej środek do zbawienia duszy podopiecznego. Wierzono, że cierpienie ciała może oczyścić ducha.
Warto zauważyć, że mimo surowości, obie tradycje czciły dzieci jako wzory duchowości. W prawosławiu mamy postacie takie jak św. Artemiusz Wierkolski (zmarły w wieku 12 lat), którego kult opierał się na dziecięcej pokorze. W katolicyzmie, szczególnie w XIX wieku, promowano postacie takie jak św. Dominik Savio, który stał się symbolem dążenia do świętości poprzez codzienne obowiązki i unikanie grzechu za wszelką cenę (słynne hasło: „Raczej umrzeć niż zgrzeszyć”).
Podejście do Komunii Świętej dzieci to jedna z największych różnic historycznych.
W dawnych wiekach religijność dziecka nie była sprawą prywatną, lecz społeczną. W szkołach parafialnych czy klasztornych nauka czytania odbywała się na tekstach religijnych. Dzieci brały udział w długich nabożeństwach, procesjach i postach. W prawosławiu posty dziecięce były (i często nadal są) traktowane bardzo poważnie, choć z uwzględnieniem zdrowia dziecka – uczyło to od najmłodszych lat panowania nad popędami i ascezy.
Duchowość dziecięca w przeszłości była więc mieszanką głębokiego mistycyzmu, surowej dyscypliny i rygorystycznego przestrzegania rytuałów. Choć dzisiejsze podejście jest znacznie bardziej nastawione na psychologię i emocjonalność dziecka, fundamenty kładzione przez wieki – jak poczucie sacrum, waga sumienia i wspólnotowy charakter wiary – nadal stanowią rdzeń wychowania religijnego w obu tych wielkich tradycjach chrześcijaństwa.