Jakie masz pytanie?

lub

Skąd wziął się słynny już „śledzik” w Środę Popielcową?

tradycja wielkopostna symbolika ryby postnej zwyczaj śledzik na popielec
avatar

Gość (37.30.*.*)



Odpowiedź:

Środa Popielcowa to w polskiej tradycji czas szczególny – moment przejścia od hucznych zabaw karnawałowych do wyciszenia i refleksji. Choć kojarzy się nam głównie z posypywaniem głów popiołem, w naszych domach i na talerzach od pokoleń króluje wtedy on: śledź. Skąd właściwie wziął się ten zwyczaj i dlaczego to właśnie ta niepozorna ryba stała się symbolem rozpoczęcia Wielkiego Postu? Odpowiedź kryje się w dawnych restrykcjach religijnych, ekonomii dawnej wsi oraz specyficznym poczuciu humoru naszych przodków.

Śledzik jako granica między zabawą a postem

Warto na wstępie wyjaśnić pewne nazewnictwo, które często bywa mylone. Terminem „śledzik” określa się zazwyczaj ostatni dzień karnawału, czyli wtorek przed Środą Popielcową (Ostatki). To wtedy odbywały się najhuczniejsze zabawy, które kończyły się o północy, gdy do sali wnoszono postnego śledzia, ogłaszając koniec jedzenia mięsa i picia alkoholu.

Jednak to Środa Popielcowa jest dniem, w którym śledź oficjalnie przejmował władzę nad polskimi stołami. W dawnej Polsce post był traktowany niezwykle rygorystycznie – nie jedzono nie tylko mięsa, ale również nabiału (mleka, jaj, masła) czy cukru. Śledź, jako ryba tania, łatwo dostępna i – co najważniejsze – dopuszczona przez Kościół, stał się naturalnym wyborem dla wszystkich warstw społecznych.

Dlaczego akurat śledź?

Powód był prozaiczny: logistyka i konserwacja. W czasach, gdy nie znano lodówek, świeże ryby były luksusem dostępnym głównie dla osób mieszkających blisko rzek lub jezior. Śledzie natomiast solono i transportowano w beczkach, dzięki czemu mogły przetrwać długie miesiące i dotrzeć w najdalsze zakątki kraju.

Dla ubogich chłopów śledź (często w towarzystwie ziemniaków w mundurkach lub żuru) był podstawą przetrwania 40 dni postu. Z kolei dla szlachty stanowił on kulinarną bazę, którą kucharze starali się urozmaicać na dziesiątki sposobów, by post nie był aż tak dokuczliwy. Co ciekawe, w dawnych wiekach śledź był tak powszechny, że pod koniec postu ludzie mieli go już serdecznie dość, co zrodziło ciekawe tradycje ludowe.

Pogrzeb żuru i śledzia – zapomniany rytuał

Choć dziś śledzia jemy z przyjemnością, dawniej pod koniec Wielkiego Postu urządzano mu... symboliczny pogrzeb. W Wielki Piątek lub Wielką Sobotę młodzi ludzie „mścili się” na postnym jedzeniu, które towarzyszyło im przez ostatnie tygodnie.

Garnek z żurem rozbijano lub zakopywano w ziemi, a śledzia (często wyciętego z drewna lub tektury) uroczyście wieszano na drzewie. Była to forma radosnego pożegnania z umartwianiem się i powitania nadchodzącej wielkanocnej uczty, na której znów mogły pojawić się szynki, kiełbasy i jajka.

Ciekawostka: postny rygor dawnych Polaków

Czy wiesz, że dawniej w Środę Popielcową i przez cały Wielki Post w wielu domach nie tylko rezygnowano z mięsa, ale wręcz wyparzano wszystkie naczynia wrzątkiem z ługiem? Robiono to po to, by usunąć z nich nawet najmniejszą drobinkę tłuszczu zwierzęcego, która mogłaby „skazić” postne potrawy.

Śledzik dzisiaj – tradycja w nowoczesnym wydaniu

Dziś „śledzik” przetrwał głównie jako nazwa ostatkowej imprezy, ale samo spożywanie ryb w Środę Popielcową wciąż jest żywe. Współcześnie nie traktujemy go już jako jedynego dostępnego pożywienia, lecz raczej jako kulinarny symbol. Na naszych stołach lądują śledzie w śmietanie, w oleju z cebulką, po kaszubsku czy z dodatkiem korzennych przypraw.

Warto pamiętać, że w Kościele katolickim Środa Popielcowa to jeden z dwóch dni w roku (obok Wielkiego Piątku), w którym obowiązuje post ścisły. Oznacza to nie tylko wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych, ale też ograniczenie liczby posiłków. Śledź idealnie wpisuje się w ten rygor – jest sycący, zdrowy i przypomina o skromności, która ma towarzyszyć przygotowaniom do Wielkanocy.

Jak przygotować tradycyjnego śledzia na Popielec?

Jeśli chcesz poczuć klimat dawnych tradycji, postaw na najprostszą formę:

  1. Wymocz solone płaty śledziowe (matiasy) w wodzie lub mleku, aby pozbyć się nadmiaru soli.
  2. Pokrój je na mniejsze kawałki.
  3. Podawaj z cebulką pokrojoną w kostkę, odrobiną oleju lnianego (bardzo popularnego w dawnej Polsce) i świeżo mielonym pieprzem.
  4. Jako dodatek najlepiej sprawdzą się ziemniaki ugotowane w mundurkach.

To proste danie jest doskonałym łącznikiem z historią naszych przodków, dla których post był czasem prawdziwego hartowania ducha i ciała.

Podziel się z innymi: