Jakie masz pytanie?

lub

Czym pod względem językowym jest pojęcie „kocenia”, jakie było jego praktyczne znaczenie dawniej i obecnie oraz jakie korzyści przynosi organizacji lub stowarzyszeniu rytuał przyjęcia nowych członków?

językowe znaczenie nowicjusza rytuały przejścia korzyści dawne praktyki integracyjne
avatar

Gość (37.30.*.*)



Odpowiedź:

Pojęcie „kocenia” to termin, który większości z nas kojarzy się z czasami szkolnymi lub studenckimi. Choć brzmi dość niewinnie, kryje w sobie bogatą historię, specyficzną obyczajowość i głęboko zakorzenione mechanizmy psychologii społecznej. Z punktu widzenia językowego, „kocenie” to kolokwializm wywodzący się od słowa „kot”, którym w żargonie uczniowskim, studenckim czy wojskowym określa się nowicjusza. Dlaczego akurat kot? W kulturze popularnej i potocznej kot bywa postrzegany jako zwierzę, które musi „znaleźć swoje drogi”, jest początkowo nieufne lub zagubione w nowym terenie. W tym kontekście „kocenie” to proces „oswajania” nowej osoby, choć często przybierało ono formę dość surowych testów.

Ewolucja znaczenia: od brutalnej „fali” do radosnej integracji

Dawniej „kocenie” miało znacznie bardziej rygorystyczny, a niekiedy wręcz opresyjny charakter. Najbardziej jaskrawym przykładem była tzw. fala w wojsku, gdzie nowi rekruci musieli poddawać się woli starszych żołnierzy. W szkołach z kolei rytuał ten często wiązał się z przymusem wykonywania upokarzających zadań, co miało na celu pokazanie nowicjuszowi jego miejsca w hierarchii. Był to klasyczny mechanizm „łamania” jednostki, aby ta bez sprzeciwu dopasowała się do grupy.

Obecnie postrzeganie tego zjawiska uległo diametralnej zmianie. Współczesne „kocenie” najczęściej przybiera formę oficjalnych otrzęsin. Zamiast przemocy czy upokorzeń, stawia się na zabawę, kreatywność i budowanie pozytywnych relacji. Dzisiejsze rytuały przejścia to raczej gry terenowe, wspólne śpiewanie, quizy o organizacji czy symboliczne zadania, które mają wywołać uśmiech, a nie strach. Granica między „koceniem” a bullyingiem stała się bardzo wyraźna, a instytucje edukacyjne i organizacje dbają o to, by proces ten był bezpieczny i inkluzywny.

Dlaczego organizacje potrzebują rytuałów przyjęcia?

Można by pomyśleć, że w nowoczesnym świecie rytuały są zbędnym przeżytkiem. Nic bardziej mylnego. Z punktu widzenia socjologii, rytuał przyjęcia nowych członków (tzw. rytuał przejścia) przynosi organizacji szereg wymiernych korzyści:

  • Budowanie tożsamości i przynależności: Wspólne przejście przez określone wyzwanie sprawia, że nowa osoba zaczyna czuć się częścią „elitarnego” grona. To moment, w którym „ja” zmienia się w „my”.
  • Wzmocnienie więzi (teambuilding): Nic tak nie łączy ludzi, jak wspólne przeżycia, zwłaszcza te zabarwione emocjonalnie. Nowicjusze, którzy razem przejdą przez otrzęsiny, szybciej nawiązują relacje.
  • Weryfikacja zaangażowania: Choć dzisiejsze zadania są lekkie, wymagają od nowej osoby wyjścia ze strefy komfortu. To sygnał dla grupy, że nowicjuszowi zależy na członkostwie i potrafi zaangażować się w życie społeczności.
  • Przekazanie wartości i kultury: Podczas rytuałów często w sposób nieformalny przemycane są zasady panujące w danej grupie, jej historia oraz specyficzny język (slang).

Ciekawostka: Skąd się wzięły „otrzęsiny”?

Słowo „otrzęsiny” ma bardzo stare korzenie i wywodzi się z tradycji akademickich sięgających średniowiecza. Wówczas nowi studenci (tzw. beani) byli symbolicznie „oczyszczani” ze swojej wiejskości i nieokrzesania. Rytuał polegał m.in. na symbolicznym odcinaniu rogów czy właśnie „otrzęsywaniu” z nich pyłu niewiedzy. Dopiero po takim zabiegu mogli zostać uznani za pełnoprawnych członków społeczności uniwersyteckiej.

Psychologiczny aspekt „trudnego wejścia”

Psychologia społeczna wskazuje na ciekawe zjawisko: im trudniej jest dostać się do danej grupy, tym bardziej ją cenimy. Jest to związane z dysonansem poznawczym – jeśli poświęciliśmy czas i energię (a czasem i odrobinę stresu), by stać się częścią stowarzyszenia, nasz umysł podpowiada nam, że ta grupa musi być wyjątkowo wartościowa. Dlatego też, mimo że współczesne „kocenie” jest łagodne, zachowanie pewnej formy wyzwania jest kluczowe dla trwałości struktur organizacyjnych.

Warto pamiętać, że dobrze przeprowadzone przyjęcie nowych członków to fundament zdrowej kultury organizacyjnej. Pozwala ono na płynne włączenie świeżej krwi do zespołu, jednocześnie szanując tradycję i historię danej wspólnoty. Współczesne organizacje, od korporacji po harcerstwo, doskonale wiedzą, że pierwszy dzień i symboliczne „powitanie” decydują o tym, jak lojalny i zmotywowany będzie nowy członek grupy.

Podziel się z innymi: