Gość (37.30.*.*)
Temat roli rodziny oraz granic wolności jednostki od lat budzi ogromne emocje, stanowiąc jeden z fundamentów sporów ideologicznych. Aby zrozumieć, jak lewica – od jej radykalnych odłamów po współczesne nurty – podchodzi do tych kwestii, musimy cofnąć się do korzeni teorii krytycznej oraz przyjrzeć się ewolucji pojęcia autonomii. Podejście to nie jest jednolite, a debata na ten temat ewoluowała przez dekady, przechodząc od postulatów ekonomicznych do kulturowych.
W klasycznej myśli marksistowskiej i skrajnie lewicowej tradycyjna rodzina nuklearna była często postrzegana nie jako naturalna komórka społeczna, ale jako struktura ekonomiczna powiązana z kapitalizmem i własnością prywatną. Fryderyk Engels w swoim dziele „Pochodzenie rodziny, własności prywatnej i państwa” argumentował, że monogamiczna rodzina powstała wraz z pojawieniem się nadwyżek produkcyjnych. Miała ona służyć zapewnieniu dziedziczenia majątku w linii męskiej, co według Engelsa doprowadziło do „światowodziejowej klęski płci żeńskiej”.
Wczesne ruchy skrajnie lewicowe, zwłaszcza w okresie rewolucji październikowej w Rosji, eksperymentowały z ideą zniesienia rodziny. Aleksandra Kołłontaj, wybitna działaczka bolszewicka, postulowała zastąpienie „egoistycznej” komórki rodzinnej przez wspólnotę, w której wychowanie dzieci i obowiązki domowe przejęłoby państwo. W tym ujęciu wolność kobiety była nierozerwalnie związana z wyzwoleniem jej z „niewoli domowej”. Choć te radykalne eksperymenty zostały szybko zahamowane przez stalinizm, który powrócił do konserwatywnych wartości rodzinnych, ziarno krytyki zostało zasiane i powróciło w latach 60. XX wieku w ramach nowej lewicy i feminizmu drugiej fali.
Dzisiejsza lewica rzadko posługuje się hasłem „zniesienia rodziny” w sensie dosłownym. Zamiast tego skupia się na redefinicji tego pojęcia i poszerzeniu granic wolności w sferze intymnej. Kluczowym pożęciem jest tutaj autonomia cielesna oraz prawo do samostanowienia. Wolność w sferze intymnej definiowana jest przez współczesne nurty progresywne jako:
W tym kontekście „wolność” oznacza możliwość kształtowania swojego życia prywatnego bez presji społecznej, religijnej czy państwowej.
Kwestia autonomii prawnej osób nieletnich jest jednym z najbardziej kontrowersyjnych obszarów w obrębie myśli lewicowej. Choć większość głównego nurtu lewicy skupia się na ochronie praw dziecka i zapewnieniu mu bezpieczeństwa, istnieją radykalne nurty określane mianem „Youth Liberation” (Wyzwolenie Młodzieży).
Ruchy te postrzegają status prawny nieletnich jako formę „ageizmu” (dyskryminacji ze względu na wiek). Argumentują one, że dzieci i młodzież są grupą uciśnioną, pozbawioną realnego wpływu na swoje życie. Postulaty pełnej autonomii prawnej nieletnich obejmują zazwyczaj:
Warto jednak zaznaczyć, że współczesne ugrupowania lewicowe o istotnym znaczeniu politycznym rzadko postulują pełną autonomię prawną od najmłodszych lat. Zamiast tego promują koncepcję „dojrzałości progresywnej” lub „kompetentnego małoletniego”. Oznacza to, że wraz z wiekiem i rozwojem poznawczym, młody człowiek powinien zyskiwać coraz większy zakres decyzyjności (np. w kwestiach medycznych od 15. czy 16. roku życia).
Choć rzadko łączy się go bezpośrednio z radykalną lewicą polityczną, polski pedagog Janusz Korczak był jednym z pierwszych myślicieli, którzy postulowali podmiotowość dziecka. Jego hasło „Nie ma dzieci – są ludzie” oraz stworzenie w Domu Sierot „sądu koleżeńskiego”, w którym dzieci mogły sądzić dorosłych, do dziś stanowi inspirację dla ruchów walczących o podmiotowość nieletnich na całym świecie.
Największe kontrowersje w kontekście autonomii nieletnich budzą kwestie dotyczące wieku zgody (age of consent). W latach 70. XX wieku w niektórych krajach zachodnich (np. we Francji czy w Niemczech) istniały marginalne, ale głośne grupy intelektualistów i radykałów lewicowych, którzy postulowali zniesienie lub drastyczne obniżenie wieku zgody, argumentując to „wyzwoleniem seksualnym dzieci”.
Należy jednak z całą stanowczością podkreślić, że współczesna lewica niemal całkowicie odcięła się od tych postulatów. Obecnie dominującym paradygmatem na lewicy jest ochrona dzieci przed nadużyciami i uznanie, że ze względu na nierównowagę sił i brak dojrzałości emocjonalnej, pełna autonomia w sferze seksualnej osób nieletnich jest niemożliwa i szkodliwa. Współczesne debaty skupiają się raczej na prawie młodzieży do rzetelnej edukacji seksualnej oraz dostępu do antykoncepcji czy opieki psychologicznej bez wiedzy rodziców w sytuacjach kryzysowych.
Podsumowując, lewicowe spojrzenie na rodzinę i autonomię ewoluowało od chęci całkowitego demontażu struktur tradycyjnych w stronę walki o pluralizm i indywidualną wolność wyboru. Choć radykalne postulaty pełnej autonomii nieletnich pozostają na marginesie, dyskusja o prawach dzieci jako pełnoprawnych obywateli jest stałym elementem progresywnej agendy.