Gość (37.30.*.*)
Człowiek od zarania dziejów nie był istotą samowystarczalną. Nasza ewolucja, przetrwanie, a przede wszystkim to, kim jesteśmy wewnątrz, jest nierozerwalnie związane z obecnością innych ludzi. Można zaryzykować stwierdzenie, że ludzka natura nie jest „gotowym produktem”, z którym przychodzimy na świat, ale raczej dynamicznym procesem, który rzeźbi się w interakcji z grupą. To właśnie w relacjach z innymi uczymy się, gdzie kończy się nasze „ja”, a zaczyna „my”, i jakie wartości stają się fundamentem naszego charakteru.
Kształtowanie się ludzkiej natury w kontakcie z grupą zaczyna się niemal od pierwszego oddechu. Psychologia rozwojowa wskazuje na kilka kluczowych etapów, w których wpływ otoczenia jest wręcz decydujący.
Pierwszym i najważniejszym etapem jest socjalizacja pierwotna, która zachodzi w rodzinie. To tutaj, jako niemowlęta i małe dzieci, uczymy się podstawowych emocji, empatii oraz zasad współżycia. Rodzina jest pierwszą „grupą”, która pokazuje nam, czy świat jest bezpieczny, czy warto ufać innym i jak reagować na trudności. Jeśli ten fundament jest stabilny, nasza natura kształtuje się w stronę otwartości i kooperacji.
Kolejny przełom następuje w wieku przedszkolnym i szkolnym, czyli podczas socjalizacji wtórnej. To wtedy grupa rówieśnicza zaczyna odgrywać rolę dominującą. Dziecko przestaje patrzeć na świat wyłącznie oczami rodziców i zaczyna konfrontować swoje zachowania z normami panującymi w grupie kolegów. To moment, w którym uczymy się negocjacji, rywalizacji, ale też lojalności i poświęcenia dla dobra ogółu.
Zastanawiając się, jak grupa wpływa na naszą naturę, warto przyjrzeć się mechanizmom psychologicznym, które działają często poza naszą świadomością. Jednym z najsilniejszych jest konformizm. Większość z nas ma naturalną potrzebę przynależności, co sprawia, że podświadomie przejmujemy gesty, sposób mówienia, a nawet poglądy grupy, w której przebywamy.
Innym fascynującym zjawiskiem jest społeczne uczenie się, o którym pisał Albert Bandura. Nie musimy wszystkiego doświadczać na własnej skórze – obserwujemy, jakie zachowania innych członków grupy są nagradzane, a jakie karane (nawet jeśli karą jest tylko wymowne milczenie lub krzywe spojrzenie). W ten sposób grupa „wycina” z naszej natury te cechy, które są niepożądane, i wzmacnia te, które sprzyjają spójności wspólnoty.
Warto też wspomnieć o neuronach lustrzanych. To biologiczne podłoże naszej natury, które pozwala nam współodczuwać emocje innych. Dzięki nim grupa potrafi „zarazić” nas entuzjazmem, strachem czy agresją, co pokazuje, jak płynne mogą być granice naszej indywidualnej osobowości w tłumie.
W latach 50. XX wieku psycholog Solomon Asch przeprowadził słynny eksperyment, w którym badał wpływ nacisku grupy na jednostkę. Okazało się, że aż 75% uczestników przynajmniej raz udzieliło ewidentnie błędnej odpowiedzi tylko dlatego, że reszta grupy (podstawieni aktorzy) twierdziła tak samo. To pokazuje, że kontakt z grupą może modyfikować nawet nasze postrzeganie rzeczywistości, nie tylko charakter.
Henri Tajfel, twórca teorii tożsamości społecznej, zauważył, że nasza samoocena jest bezpośrednio powiązana z grupami, do których należymy. Kształtowanie natury w grupie polega więc także na budowaniu poczucia dumy i przynależności. To dlatego kibicujemy konkretnym drużynom, utożsamiamy się z grupami zawodowymi czy narodowością.
Kontakt z grupą uczy nas kategoryzacji: „my” kontra „oni”. To mechanizm obosieczny. Z jednej strony buduje niesamowitą solidarność i zdolność do altruizmu wewnątrz grupy, z drugiej – może prowadzić do uprzedzeń wobec osób spoza niej. Nasza ludzka natura jest więc w dużej mierze wypadkową tego, kogo uznamy za „swojego”.
Często pojawia się obawa, że kontakt z grupą niszczy indywidualizm. W rzeczywistości jednak to właśnie grupa pozwala nam odkryć nasze unikalne cechy. Dopiero w relacji z innymi możemy sprawdzić, czy jesteśmy liderami, mediatorami, czy może świetnymi wykonawcami zadań. Grupa działa jak lustro – bez niej nie bylibyśmy w stanie w pełni zrozumieć własnej natury.
Współczesny świat, pełen grup cyfrowych i społeczności internetowych, dodaje do tego procesu nowy wymiar. Dziś nasza natura kształtuje się nie tylko w kontakcie z ludźmi, których widzimy twarzą w twarz, ale także w relacji z globalną „wioską”. Mechanizmy pozostają jednak te same: potrzeba akceptacji, lęk przed odrzuceniem i dążenie do znalezienia swojego miejsca w strukturze społecznej.
Ludzka natura jest więc plastyczna i ewoluuje przez całe życie. Choć geny dają nam pewne ramy, to kontakt z grupą wypełnia je treścią, kolorami i konkretnymi zachowaniami, czyniąc z nas istoty społeczne w pełnym tego słowa znaczeniu.