Gość (37.30.*.*)
Wielu widzów, zasiadając przed telewizorem, zadaje sobie to samo pytanie: jak to możliwe, że w programie, który uchodzi za najtrudniejszy test wiedzy w polskiej telewizji, główna nagroda jest skromniejsza niż w dynamicznej i pełnej emocji „Awanturze o kasę”? Odpowiedź na tę zagadkę nie jest jednowymiarowa – składa się na nią specyfikacja formatu, polityka stacji telewizyjnych oraz sama filozofia, która stoi za oboma teleturniejami.
Podstawową różnicą między tymi dwoma programami jest ich rodowód oraz stacja, na której są emitowane. „Jeden z dziesięciu” to program Telewizji Polskiej, oparty na brytyjskim formacie „Fifteen-to-One”. Od samego początku, czyli od 1994 roku, teleturniej ten ma charakter misyjny. Jego celem nie jest oszałamianie widzów kwotami pieniędzy, ale promowanie wiedzy ogólnej, erudycji i kultury osobistej. Tadeusz Sznuk, prowadzący program, stał się symbolem spokoju i klasy, co idealnie wpisuje się w wizerunek programu „dla intelektualistów”.
Z kolei „Awantura o kasę” to autorski format Polsatu – stacji komercyjnej, która rządzi się innymi prawami. Tutaj liczą się przede wszystkim emocje, widowiskowość i oglądalność, która przyciąga reklamodawców. Wysokie wygrane, licytacje i słynne „czarne skrzynki” mają za zadanie trzymać widza w napięciu. W tym przypadku wiedza jest tylko jednym z elementów gry, a nie jej jedynym fundamentem.
Warto przyjrzeć się samej strukturze obu programów, ponieważ to ona w dużej mierze determinuje, ile pieniędzy trafia do kieszeni uczestników.
Dla wielu uczestników „Jeden z dziesięciu” wygrana finansowa jest sprawą drugorzędną. W środowisku miłośników teleturniejów zwycięstwo u Tadeusza Sznuka jest uznawane za najwyższy certyfikat wiedzy. To swoisty „Mount Everest” dla każdego quizowicza. Sam fakt przejścia przez gęste sito eliminacji i zmierzenia się z pytaniami z niemal każdej dziedziny nauki jest nagrodą samą w sobie.
Ciekawostką jest fakt, że „Jeden z dziesięciu” jest najdłużej nadawanym teleturniejem w polskiej telewizji z tym samym prowadzącym. Przez dekady program nie zmienił swojej surowej formy – nie ma tam efektownych świateł, głośnej muzyki czy wybuchów radości. Ta asceza jest celowa i podkreśla, że to wiedza, a nie pieniądze, jest tu głównym bohaterem.
W historii „Jeden z dziesięciu” zdarzali się uczestnicy, którzy zdobywali maksymalną liczbę punktów (803), co stało się niemal legendą internetu. Najsłynniejszym z nich w ostatnich latach był Artur Baranowski, który w 2023 roku odpowiedział na wszystkie pytania w finale odcinka, nie dając szans przeciwnikom. Choć jego wygrana finansowa nie była rekordowa w skali polskiej telewizji, jego wyczyn odbił się szerokim echem w mediach, co tylko potwierdza, że w tym programie liczy się przede wszystkim „siła umysłu”.
W „Awanturze o kasę” wiedza bywa czasem na drugim planie. Można być genialnym matematykiem czy historykiem, ale przegrać przez brak umiejętności licytacji lub zbytnią ostrożność. Program Krzysztofa Ibisza promuje cechy typowo biznesowe: umiejętność oceny ryzyka, blefowanie i szybkie podejmowanie decyzji pod presją. To sprawia, że widowisko jest bardziej „rozrywkowe”, co pozwala stacji na generowanie większych zysków z reklam, a co za tym idzie – oferowanie wyższych nagród.
Podsumowując, różnica w wygranych wynika z odmiennych celów obu programów. „Jeden z dziesięciu” to hołd dla wiedzy encyklopedycznej i skromności, gdzie nagrodą jest prestiż. „Awantura o kasę” to z kolei emocjonujący show, w którym wiedza jest narzędziem do zdobycia dużych pieniędzy w blasku fleszy. Oba formaty mają swoich wiernych fanów i oba są potrzebne na mapie polskiej telewizji, wypełniając zupełnie inne potrzeby widzów.