Gość (37.30.*.*)
Trzeci Oddech Kaczuchy to nazwa, która na stałe zapisała się w historii polskiego kabaretu i piosenki autorskiej. Choć zespół szczyt swojej popularności przeżywał w latach 80., ich utwory, takie jak „Kombajnista” czy „Wódz”, do dziś budzą uśmiech i refleksję. Jednak to właśnie nazwa grupy od dekad intryguje fanów. Skąd wzięło się to nietypowe połączenie słów, które brzmi jednocześnie surrealistycznie i swojsko?
Aby zrozumieć genezę nazwy, musimy cofnąć się do przełomu lat 70. i 80. XX wieku. Zespół powstał w 1981 roku w Olsztynie, a jego filarami byli Andrzej Janeczko, Maja Piwońska oraz Zbigniew Rojek. Środowisko studenckie tamtego okresu tętniło kreatywnością, a młodzi artyści szukali sposobów na wyrażenie siebie poprzez humor, ironię i zabawę słowem.
Wielu wykonawców tamtej epoki wybierało nazwy poważne, poetyckie lub wręcz patetyczne. Założyciele Trzeciego Oddechu Kaczuchy postanowili pójść w zupełnie innym kierunku. Chcieli czegoś, co będzie się wyróżniać, zapadać w pamięć i od razu sugerować, że mamy do czynienia z twórczością kabaretową, a nie śmiertelnie poważną poezją śpiewaną.
Oficjalna wersja, którą wielokrotnie przytaczał Andrzej Janeczko, wskazuje na to, że nazwa jest owocem tzw. humoru czystego nonsensu. Nie kryje się za nią żadna głęboka metafora ani ukryte dno polityczne (choć w tamtych czasach cenzura doszukiwała się go niemal wszędzie).
Słowo „kaczucha” było w tamtym czasie popularnym, nieco żartobliwym określeniem, a dodanie do niego „trzeciego oddechu” nadawało całości absurdalnego charakteru. „Trzeci oddech” kojarzy się z wysiłkiem sportowym (drugi oddech), ale przesunięcie go o jeden stopień dalej sprawiło, że nazwa stała się abstrakcyjna. Był to świadomy zabieg artystyczny – nazwa miała być długa, dziwna i niemożliwa do pomylenia z czymkolwiek innym.
Warto wspomnieć, że w czasach PRL-u nawet tak niewinna nazwa mogła budzić podejrzenia urzędników. Kaczka w polskiej kulturze i języku potocznym bywała wykorzystywana w różnych kontekstach satyrycznych. Artyści musieli niekiedy tłumaczyć, że ich „Kaczucha” nie ma nic wspólnego z aktualną sytuacją polityczną, a jest jedynie elementem ich artystycznego wizerunku.
Nazwa mogłaby odejść w zapomnienie, gdyby nie spektakularny sukces grupy. Już w roku swojego powstania (1981) Trzeci Oddech Kaczuchy zdobył Grand Prix na XVIII Festiwalu Piosenki Studenckiej w Krakowie, a niedługo potem triumfował na festiwalu w Opolu.
Publiczność pokochała ich za:
Dzięki tym sukcesom „Trzeci Oddech Kaczuchy” stał się marką rozpoznawalną w całym kraju. Gdyby zespół nazwał się bardziej tradycyjnie, być może trudniej byłoby mu przebić się do masowej wyobraźni tak skutecznie, jak zrobili to pod szyldem „Kaczuchy”.
Dziś Trzeci Oddech Kaczuchy to przede wszystkim Andrzej Janeczko i Maja Piwońska (Zbigniew Rojek zmarł w 2011 roku). Choć czasy się zmieniły, nazwa wciąż budzi pozytywne skojarzenia. Stała się symbolem inteligentnej satyry, która potrafi przetrwać próbę czasu.
Dla wielu słuchaczy nazwa ta jest synonimem dystansu do siebie i świata. Pokazuje, że w sztuce nie zawsze trzeba być śmiertelnie poważnym, by poruszać ważne tematy. Czasami to właśnie „trzeci oddech” i odrobina surrealizmu pozwalają nam spojrzeć na rzeczywistość z zupełnie nowej, lepszej perspektywy.