Gość (37.30.*.*)
Wybory to fundament demokracji, ale to, co dzieje się z naszym głosem po wrzuceniu go do urny, przypomina czasem skomplikowaną operację matematyczną. Choć wydaje się, że sprawa jest prosta – kto dostaje więcej głosów, ten wygrywa – w rzeczywistości świat polityki korzysta z różnych systemów i metod przeliczania, które potrafią drastycznie zmienić ostateczny skład parlamentu. Zrozumienie tych mechanizmów pozwala lepiej pojąć, dlaczego niektóre partie świętują sukces przy 10% poparcia, a inne z podobnym wynikiem znikają ze sceny politycznej.
W systemie większościowym sprawa jest klarowna: mandat zdobywa ten kandydat, który w danym okręgu uzyskał największą liczbę głosów. Najbardziej znaną formą tego systemu są Jednomandatowe Okręgi Wyborcze (JOW-y), stosowane m.in. w Wielkiej Brytanii czy USA.
Zalety:
Wady:
System proporcjonalny, stosowany m.in. w Polsce do Sejmu, zakłada, że liczba mandatów zdobytych przez daną partię powinna być proporcjonalna do liczby głosów, jakie otrzymała w skali całego kraju lub okręgu. Jeśli partia zdobywa 30% głosów, powinna mieć około 30% miejsc w parlamencie.
Zalety:
Wady:
Nawet w systemie proporcjonalnym głosy nie zamieniają się w mandaty automatycznie. Do tego służą specjalne wzory matematyczne. Najpopularniejsze z nich to metoda d’Hondta, Sainte-Laguë oraz Hare-Niemeyera.
To najpopularniejsza metoda, stosowana m.in. w Polsce. Polega na dzieleniu liczby głosów oddanych na poszczególne komitety przez kolejne liczby naturalne (1, 2, 3, 4...). Wyniki tych dzieleń (ilorazy) szereguje się od największego do najmniejszego, a mandaty przyznaje się tym komitetom, które uzyskały najwyższe wyniki.
Ciekawostka: Metoda d’Hondta wyraźnie faworyzuje duże ugrupowania. Dzięki niej partia, która wygrywa wybory, często otrzymuje „premię” w postaci dodatkowych mandatów kosztem mniejszych graczy.
Działa podobnie do metody d’Hondta, ale dzielnikami są kolejne liczby nieparzyste (1, 3, 5, 7...).
Zaleta: Jest znacznie bardziej sprawiedliwa dla średnich i mniejszych partii. Nie daje tak dużej premii zwycięzcy, przez co skład parlamentu jest bliższy procentowym wynikom wyborów.
Stosowana rzadziej, opiera się na tzw. kwocie wyborczej. Liczbę głosów partii mnoży się przez liczbę mandatów do obsadzenia, a następnie dzieli przez łączną liczbę głosów.
Aby lepiej zrozumieć, jak głosy zamieniają się w mandaty, prześledźmy prosty przykład. Załóżmy, że w okręgu mamy do rozdania 3 mandaty, a w szranki stanęły trzy partie z następującymi wynikami:
Krok 1: Dzielenie głosów
Dzielimy głosy każdej partii przez kolejne liczby naturalne (1, 2, 3).
| Partia | Dzielenie przez 1 | Dzielenie przez 2 | Dzielenie przez 3 |
|---|---|---|---|
| Partia A | 1000 (1. mandat) | 500 (3. mandat) | 333,3 |
| Partia B | 700 (2. mandat) | 350 | 233,3 |
| Partia C | 400 | 200 | 133,3 |
Krok 2: Wybór najwyższych ilorazów
Szukamy trzech najwyższych liczb z całej tabeli:
Wynik:
Partia A zdobywa 2 mandaty, Partia B zdobywa 1 mandat, a Partia C, mimo zdobycia 400 głosów, pozostaje bez mandatu. Gdybyśmy użyli metody Sainte-Laguë, wynik mógłby być inny, dając szansę Partii C.
W systemach proporcjonalnych często stosuje się tzw. progi wyborcze (np. 5% w Polsce dla partii, 8% dla koalicji). Ich zadaniem jest wyeliminowanie z parlamentu bardzo małych ugrupowań, co ma zapobiegać nadmiernemu rozdrobnieniu i ułatwiać rządzenie.
Warto jednak pamiętać, że głosy oddane na partie, które nie przekroczyły progu, nie biorą udziału w podziale mandatów. W praktyce oznacza to, że ich „siła” zostaje rozdzielona między te ugrupowania, które weszły do parlamentu – najczęściej wzmacniając najsilniejszych graczy.
Niektóre kraje, jak Niemcy czy Węgry, stosują systemy mieszane. Część posłów wybierana jest w okręgach jednomandatowych (system większościowy), a część z list partyjnych (system proporcjonalny). Ma to na celu połączenie zalet obu rozwiązań: silnej więzi posła z regionem oraz sprawiedliwego odzwierciedlenia poparcia dla partii w skali kraju. Jest to jednak system najbardziej skomplikowany dla przeciętnego wyborcy i wymaga precyzyjnych regulacji, by uniknąć anomalii matematycznych.