Gość (37.30.*.*)
W świecie cyberbezpieczeństwa granica między pomocnym narzędziem a groźnym wirusem bywa niezwykle cienka. Często słyszymy o włamaniach na konta bankowe czy kradzieży prywatnych zdjęć, a u podłoża wielu tych historii leżą programy typu RAT oraz niewłaściwie wykorzystywane narzędzia do pomocy zdalnej. Zrozumienie, jak działają te mechanizmy, to pierwszy i najważniejszy krok do tego, by nie stać się kolejną ofiarą internetowych oszustów.
RAT to skrót od Remote Access Trojan, czyli trojan zdalnego dostępu. Jak sama nazwa wskazuje, jest to złośliwe oprogramowanie, które pozwala hakerowi przejąć pełną kontrolę nad zainfekowanym komputerem lub smartfonem z dowolnego miejsca na świecie. W przeciwieństwie do typowych wirusów, które mogą po prostu niszczyć pliki, RAT działa w ukryciu. Jego głównym celem jest szpiegowanie użytkownika i kradzież danych bez wzbudzania podejrzeń.
Kiedy taki program trafi do systemu, napastnik zyskuje niemal takie same uprawnienia, jakie ma osoba siedząca przed monitorem. Może on przeglądać pliki, uruchamiać programy, a nawet obserwować nas przez kamerkę internetową.
Warto odróżnić RAT-y od legalnych programów do pomocy zdalnej, takich jak AnyDesk, TeamViewer czy Microsoft Remote Desktop. Te aplikacje są codziennie używane przez informatyków do naprawiania komputerów na odległość. Problem pojawia się wtedy, gdy przestępcy wykorzystują te legalne narzędzia w celach przestępczych.
Najczęstszym scenariuszem jest tzw. oszustwo „na pracownika banku” lub „na pomoc techniczną Microsoftu”. Oszust dzwoni do ofiary, wmawia jej infekcję komputera lub zagrożenie środków na koncie i prosi o zainstalowanie legalnego programu do zdalnego pulpitu. Gdy ofiara poda kod dostępu, przestępca ma otwartą drogę do jej prywatności, mimo że sam program nie jest wirusem.
Działanie trojana RAT można podzielić na kilka etapów, które zazwyczaj przebiegają w następujący sposób:
Choć najczęściej kojarzymy je z systemem Windows, trojany RAT są niezwykle popularne na systemie Android. Zainfekowana aplikacja (np. udająca latarkę lub kalkulator) może uzyskać dostęp do SMS-ów, co pozwala przestępcom przechwytywać kody autoryzacyjne z banku i czyścić konta ofiar.
Skutki działania RAT-ów mogą być katastrofalne i wykraczać daleko poza sferę cyfrową. Do najpoważniejszych należą:
Krótka odpowiedź brzmi: nie. Choć nowoczesne programy antywirusowe są bardzo zaawansowane, nie stanowią one tarczy nie do przebicia. Dlaczego?
Po pierwsze, hakerzy stosują techniki tzw. FUD (Fully Undetectable). Używają specjalnych narzędzi (kryptorów), które modyfikują kod trojana tak, aby był on niewidoczny dla sygnatur antywirusowych. Po drugie, jeśli sami zainstalujemy legalne narzędzie do pomocy zdalnej (jak AnyDesk) i podamy oszustowi kod, antywirus nie zareaguje, ponieważ program sam w sobie jest bezpieczny – to intencje osoby po drugiej stronie są złe.
Antywirus jest jak pasy bezpieczeństwa w samochodzie – są niezbędne, ale nie zapobiegną wypadkowi, jeśli kierowca wjedzie pod prąd na autostradę.
Skuteczna ochrona to przede wszystkim zmiana nawyków i ograniczone zaufanie. Oto najważniejsze zasady:
Nigdy nie instaluj oprogramowania na prośbę osoby, która do Ciebie zadzwoniła, nawet jeśli twierdzi, że jest z banku, policji czy Microsoftu. Pamiętaj, że te instytucje nigdy nie proszą o instalację narzędzi do zdalnego pulpitu.
Pobieraj programy wyłącznie z oficjalnych stron producentów. Unikaj „pirackich” wersji oprogramowania, generatorów kluczy i podejrzanych załączników w e-mailach. To właśnie w nich najczęściej ukryte są RAT-y.
Nawet jeśli haker pozna Twoje hasło za pomocą keyloggera, nie zaloguje się do Twojego banku czy e-maila bez fizycznego dostępu do Twojego telefonu (kodu SMS lub powiadomienia w aplikacji). To obecnie jedna z najskuteczniejszych metod ochrony.
Choć brzmi to jak teoria spiskowa, fizyczne zasłonięcie kamerki internetowej daje 100% pewności, że nikt nas nie podgląda. Równie ważne są regularne aktualizacje systemu operacyjnego i przeglądarki – łatają one luki, które RAT-y wykorzystują do przedostania się do komputera.
Jeśli Twój komputer nagle zaczął działać znacznie wolniej, kursor myszy sam się porusza, a dioda kamerki zapala się bez powodu – natychmiast odłącz urządzenie od internetu. To mogą być sygnały, że ktoś właśnie ma dostęp do Twojej maszyny. W takiej sytuacji warto przeskanować system kilkoma różnymi skanerami antywirusowymi (tzw. skanery on-demand), które nie wymagają instalacji i mogą wykryć to, co pominął główny antywirus.