Jakie masz pytanie?

lub

Czy to prawda, czy mit, że współczesne złośliwe oprogramowanie jest na tyle dyskretne, że nie powoduje zauważalnych spadków wydajności komputera, oraz w jaki sposób – poza stosowaniem antywirusa, unikaniem podejrzanych źródeł i nieklikaniem w nieznane linki – przeciętny użytkownik domowy powinien zabezpieczać swój sprzęt przed niechcianymi aplikacjami?

Ograniczanie uprawnień użytkownika Zabezpieczanie domowego sprzętu Utrzymanie aktualności oprogramowania
avatar

Gość (37.30.*.*)



Odpowiedź:

Wielu z nas wciąż pamięta czasy, gdy zainfekowany komputer kojarzył się z wyskakującymi okienkami, drastycznym spowolnieniem systemu czy „niebieskim ekranem śmierci”. Dzisiaj sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Przekonanie, że wirus musi „zamulać” sprzęt, to jeden z najgroźniejszych mitów współczesnego cyberbezpieczeństwa. Prawda jest taka, że dzisiejsze złośliwe oprogramowanie projektuje się tak, aby było niemal niezauważalne dla przeciętnego użytkownika.

Dlaczego hakerzy nie chcą, żebyś widział spadek wydajności?

Współczesne cyberprzestępstwa to potężny biznes, a w biznesie liczy się efektywność. Jeśli Twój komputer nagle zacząłby pracować o 50% wolniej, prawdopodobnie szybko zacząłbyś szukać przyczyny, uruchomił skanowanie lub przeinstalował system. Dla twórcy złośliwego oprogramowania (malware) oznacza to utratę dostępu do Twoich danych.

Obecnie najbardziej dochodowe rodzaje infekcji, takie jak spyware (oprogramowanie szpiegujące), keyloggery (zapisujące każde uderzenie w klawisz) czy trojany bankowe, działają w tle, zużywając minimalne zasoby procesora i pamięci RAM. Ich celem jest przetrwanie na Twoim dysku jak najdłużej, by po cichu wykradać hasła, dane do logowania czy numery kart kredytowych. Nawet koparki kryptowalut, które z natury obciążają sprzęt, są dziś programowane tak, by działały tylko wtedy, gdy nie używasz komputera, lub by wykorzystywały jedynie niewielki procent mocy obliczeniowej, nie wzbudzając podejrzeń.

Jak zabezpieczyć komputer poza standardowym antywirusem?

Skoro wiemy już, że brak spowolnień nie oznacza braku wirusów, warto zastanowić się, co możemy zrobić, by realnie podnieść poziom swojego bezpieczeństwa. Tradycyjny antywirus to tylko jedna z warstw ochrony, która nie zawsze nadąża za nowymi zagrożeniami. Oto konkretne kroki, które może podjąć każdy użytkownik domowy:

Korzystaj z konta użytkownika bez uprawnień administratora

To jedna z najskuteczniejszych, a zarazem najrzadziej stosowanych metod ochrony. Na co dzień pracuj na koncie „Standardowym”, a konta „Administratora” używaj tylko do instalacji programów. Dlaczego to ważne? Większość złośliwych aplikacji potrzebuje uprawnień administratora, aby zainfekować kluczowe pliki systemowe. Jeśli pracujesz na koncie standardowym, malware napotka barierę, której nie przeskoczy bez Twojej wiedzy (i hasła).

Regularne aktualizacje to podstawa (nie tylko Windowsa)

Hakerzy często wykorzystują luki w oprogramowaniu, o których producent już wie i na które wydał „łatkę”. Jeśli odwlekasz aktualizację systemu, przeglądarki czy nawet czytnika PDF, zostawiasz otwarte drzwi. Warto włączyć automatyczne aktualizacje wszędzie tam, gdzie to możliwe. Dotyczy to również domowego routera – jego oprogramowanie (firmware) także wymaga odświeżania, by chronić Twoją sieć przed atakami z zewnątrz.

Filtrowanie DNS – Twoja niewidzialna tarcza

Możesz zmienić ustawienia DNS w swoim komputerze lub routerze na takie, które automatycznie blokują znane domeny rozprzestrzeniające złośliwe oprogramowanie. Usługi takie jak Cloudflare (1.1.1.2 dla bezpieczeństwa) czy NextDNS działają jak filtr – zanim Twój komputer połączy się z jakąś stroną, serwer sprawdza, czy nie znajduje się ona na czarnej liście. To proste rozwiązanie, które działa „przed” Twoją przeglądarką.

Higiena przeglądarki i rozszerzenia typu uBlock Origin

Wiele infekcji zaczyna się od złośliwych reklam (malvertising). Zainstalowanie dobrego blokera reklam, takiego jak uBlock Origin, nie tylko poprawia komfort przeglądania sieci, ale realnie odcina jedną z głównych dróg, którymi malware dostaje się do systemu. Dodatkowo warto regularnie przeglądać listę zainstalowanych rozszerzeń i usuwać te, których nie znamy lub już nie używamy.

Weryfikacja dwuetapowa (2FA) – ostatnia linia obrony

Nawet jeśli złośliwe oprogramowanie zdoła wykraść Twoje hasło, nie zda się ono hakerowi na wiele, jeśli masz włączone uwierzytelnianie dwuetapowe (np. kod w aplikacji na telefonie lub klucz bezpieczeństwa USB). To obecnie najskuteczniejszy sposób na ochronę Twoich kont przed przejęciem, nawet w przypadku zainfekowania komputera.

Ciekawostka: Czy wiesz, czym jest "fileless malware"?

Nowoczesne zagrożenia potrafią być jeszcze bardziej przebiegłe. Istnieje tzw. oprogramowanie złośliwe bezplikowe (fileless malware). W przeciwieństwie do tradycyjnych wirusów, nie zapisuje ono żadnego pliku na Twoim dysku twardym. Zamiast tego, ukrywa się bezpośrednio w pamięci RAM komputera i wykorzystuje legalne narzędzia systemowe (np. PowerShell) do wykonywania szkodliwych działań. Po restarcie komputera takie zagrożenie często znika z pamięci, ale może zdążyć wysłać Twoje dane na serwer hakera. To kolejny powód, dla którego poleganie wyłącznie na skanowaniu plików przez antywirusa bywa niewystarczające.

Podsumowując, współczesne bezpieczeństwo to nie tylko "nieklikanie w dziwne linki", ale przede wszystkim odpowiednia konfiguracja systemu i ograniczanie uprawnień. Dyskrecja dzisiejszego malware sprawia, że czujność musimy zachować nawet wtedy, gdy nasz komputer działa idealnie.

Podziel się z innymi: