Gość (37.30.*.*)
To pytanie dotyka sedna mechanizmów, które rządzą współczesną polityką demokratyczną. To, że demokracja żyje „od wyborów do wyborów”, a politycy skupiają się na szybkich, widocznych efektach, jest zjawiskiem powszechnie badanym w naukach politycznych i ekonomii. Nazywa się to często politycznym cyklem koniunkturalnym (lub budżetowym) i wynika z bardzo prostej, ludzkiej motywacji: chęci utrzymania władzy.
Oto szczegółowe wyjaśnienie, dlaczego tak się dzieje.
Kluczowym powodem, dla którego politycy koncentrują się na krótkoterminowych działaniach, jest regularność wyborów. Kadencja, np. czteroletnia, tworzy sztywny horyzont czasowy, który determinuje strategię rządzenia.
Polityk jest z natury motywowany pragnieniem ponownego wyboru. Aby to osiągnąć, musi zyskać poparcie większości wyborców. Większość obywateli, choć nie jest „słabo zorientowana” (jak to czasem bywało określane), często podejmuje decyzje na podstawie tego, co jest bezpośrednio odczuwalne w ich portfelach i otoczeniu.
Badania nad politycznym cyklem budżetowym w Polsce i na świecie potwierdzają, że rządy mają tendencję do rozluźnienia polityki fiskalnej bezpośrednio przed wyborami. Oznacza to:
Po wygranych wyborach następuje często restrykcyjna polityka fiskalna. Rząd musi wtedy zmierzyć się z konsekwencjami przedwyborczej „rozrzutności” – łatać dziury w budżecie, spowalniać inflację lub spłacać narosłe długi. Jest to moment, w którym politycy mają największą swobodę na podejmowanie niepopularnych, ale niezbędnych decyzji, ponieważ następne wybory są jeszcze daleko.
Ryzyko, że „wstęgę przetnie ktoś inny”, jest bardzo realne i stanowi silny czynnik zniechęcający do podejmowania działań z odległym efektem.
Polityk, który rozpocznie duży, wieloletni projekt (np. budowę elektrowni atomowej, reformę edukacji, czy modernizację sieci kolejowej), ponosi koszty polityczne na początku (protesty, debaty, wydatki), ale nie ma gwarancji, że to on zbierze laury.
Współczesna polityka jest napędzana przez media i media społecznościowe, które faworyzują szybkie, spektakularne wydarzenia i konflikty.
W systemach silnie spolaryzowanych, gdzie każda nowa władza dąży do zanegowania działań poprzedników, długoterminowe planowanie staje się jeszcze trudniejsze.
Niektóre kraje i systemy próbują łagodzić problem krótkowzroczności politycznej. Jednym z rozwiązań jest powierzanie długofalowego planowania niezależnym instytucjom lub agencjom (np. niezależne rady fiskalne, agencje planowania infrastruktury), które są mniej podatne na cykl wyborczy. Innym sposobem jest budowanie ponadpartyjnego konsensusu wokół strategicznych, długoterminowych projektów, tak aby każda kolejna władza czuła się zobowiązana do ich kontynuowania.
Podsumowując, problem nie leży w samej demokracji, ale w jej interakcji z ludzką psychologią (polityków i wyborców) oraz w sztywnych ramach czasowych cyklu wyborczego. To ciągła walka między tym, co jest politycznie opłacalne (szybkie, widoczne benefity), a tym, co jest merytorycznie konieczne (trudne, długofalowe reformy).