Gość (37.30.*.*)
To ocenić argument, że elekcyjni władcy i dominująca rola szlachty w Polsce stawiały ją w gorszej, przegranej pozycji niż ówczesne państwa rządzone przez monarchów absolutnych, należy spojrzeć na ten problem z kilku perspektyw. Jest to teza, która ma bardzo mocne podstawy w historycznej rzeczywistości, zwłaszcza w kontekście upadku Rzeczypospolitej, ale jednocześnie pomija unikalne aspekty polskiego ustroju, które przez długi czas stanowiły o jej sile.
Główny argument, który przemawia za tezą o gorszej pozycji Rzeczypospolitej, opiera się na porównaniu jej ustroju – demokracji szlacheckiej z monarchią elekcyjną – z systemami monarchii absolutnej, które dominowały w Europie Zachodniej i Wschodniej w XVII i XVIII wieku (np. Francja Ludwika XIV, Rosja Piotra Wielkiego).
W monarchii absolutnej król skupiał w swoich rękach pełnię władzy: ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej, co pozwalało na szybkie i skuteczne podejmowanie decyzji, prowadzenie scentralizowanej polityki fiskalnej i budowę silnej, stałej armii. W Rzeczypospolitej było odwrotnie. Monarcha elekcyjny, wybierany przez całą szlachtę (tzw. wolna elekcja), musiał każdorazowo potwierdzać pacta conventa, czyli zobowiązania wobec szlachty, co drastycznie ograniczało jego kompetencje.
Dominująca rola szlachty, a zwłaszcza magnaterii, prowadziła do paraliżu państwa. Szlachta, kierując się ideologią tzw. „złotej wolności”, uważała, że władza pochodzi od społeczeństwa (szlacheckiego) i powinna być kontrolowana, co w teorii miało zapobiegać absolutyzmowi.
Nie można jednak zapominać, że ustrój Rzeczypospolitej, zwany demokracją szlachecką, był w swoich początkach (XVI wiek) ewenementem na skalę europejską i miał swoje zalety, które w tamtych czasach były postrzegane jako postępowe.
System elekcyjny i przywileje szlacheckie skutecznie zapobiegały ustanowieniu monarchii absolutnej, co było powodem do dumy dla szlachty i postrzegane jako gwarancja wolności osobistej i politycznej. Szlachta mogła samodzielnie wybierać władcę, co dawało poczucie wpływu na losy państwa, niespotykane w większości krajów Europy.
W początkowym okresie Rzeczpospolita, w przeciwieństwie do wielu monarchii absolutnych, była państwem o dużej tolerancji religijnej (np. Konfederacja Warszawska z 1573 r.), co przyciągało osadników i zapewniało względny spokój wewnętrzny w dobie wojen religijnych w Europie.
Warto pamiętać, że Rzeczpospolita Obojga Narodów w szczytowym okresie swojej potęgi (XVI w.) była jednym z największych i najludniejszych państw Europy. Jej ustrój, choć później stał się przyczyną słabości, przez pewien czas był czynnikiem stabilizującym i umożliwiającym pokojową koegzystencję różnych narodów i wyznań.
Argument, że elekcyjni władcy i dominująca rola szlachty postawiły Polskę w przegranej pozycji, jest w dużej mierze trafny w kontekście epoki nowożytnej (XVII-XVIII wiek), kiedy to silne, scentralizowane monarchie absolutne stały się dominującym modelem państwa.
Ostatecznie, to właśnie brak stabilnego i silnego ośrodka władzy, zdolnego do prowadzenia spójnej polityki fiskalnej i wojskowej, w połączeniu z egoizmem części magnaterii, okazał się fatalny w konfrontacji z sąsiadami, którzy postawili na absolutyzm.