Gość (37.30.*.*)
Systemy prawne na świecie, choć dążą do tego samego celu – sprawiedliwości – podchodzą do kwestii wymierzania kar w zupełnie różny sposób. Różnice między systemem kontynentalnym (civil law), dominującym w Europie, a systemem anglosaskim (common law), charakterystycznym dla USA czy Wielkiej Brytanii, są widoczne zwłaszcza w sytuacjach, gdy oskarżony staje przed obliczem wielu zarzutów lub decyduje się na układ z prokuratorem.
W sytuacji, gdy jedna osoba dopuściła się kilku przestępstw, oba systemy muszą zdecydować: czy sumujemy kary, czy może jedna „pochłania” resztę?
W systemie kontynentalnym (np. w Polsce, Niemczech czy Francji) dominuje zasada racjonalizacji. Zamiast prostego dodawania lat więzienia, stosuje się mechanizm kary łącznej. Sąd bierze pod uwagę najwyższą z wymierzonych kar jednostkowych i może ją odpowiednio podwyższyć, ale rzadko do poziomu prostej sumy wszystkich wyroków. Stosuje się tu trzy zasady:
W systemie anglosaskim podejście jest bardziej elastyczne, ale bywa też znacznie surowsze. Sędzia decyduje, czy wyroki będą odbywane:
Procedura plea bargaining to serce amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości – szacuje się, że ponad 90% spraw karnych w USA kończy się ugodą, a nie procesem przed ławą przysięgłych.
W systemie anglosaskim prokurator ma ogromną władzę dyskrycjonalną. Może zaproponować oskarżonemu „deal”: „przyznaj się do jednego, lżejszego zarzutu, a my wycofamy pozostałe pięć i zarekomendujemy sędziemu niższy wymiar kary”. Sędzia zazwyczaj akceptuje takie porozumienie, choć formalnie nie jest nim związany. To swoisty handel – państwo oszczędza czas i pieniądze na proces, a oskarżony unika ryzyka maksymalnego wyroku.
W systemie kontynentalnym (np. polskie „dobrowolne poddanie się karze” – art. 335 lub 387 k.p.k.) procedura ta wygląda inaczej. Jest ona bardziej sformalizowana i poddana silniejszej kontroli sądu. Sędzia musi upewnić się, że okoliczności czynu nie budzą wątpliwości. Nie jest to „targowanie się” w takim stopniu jak w USA; to raczej mechanizm przyspieszający, gdzie oskarżony otrzymuje pewną „bonifikatę” w zamian za przyznanie się do winy, ale prokurator nie może dowolnie „wykreślać” czynów, które faktycznie miały miejsce.
Stwierdzenie, że w systemie anglosaskim środki wychowawcze stosuje się tylko przy demoralizacji, a za czyny karalne nieletni trafiają do więzień dla dorosłych, jest daleko idącym uproszczeniem, które w dużej mierze mija się z prawdą.
W rzeczywistości systemy anglosaskie (szczególnie w USA) posiadają bardzo rozbudowane sądownictwo dla nieletnich (Juvenile Courts). Ich pierwotną filozofią była właśnie resocjalizacja i ochrona dobra dziecka, a nie czysta penalizacja.
W takich sytuacjach nieletni faktycznie może zostać skazany na karę więzienia jak dorosły, choć zazwyczaj odbywa ją w oddzielnych placówkach do czasu osiągnięcia pełnoletności.
W systemie kontynentalnym (np. w Polsce) granica jest zazwyczaj sztywniejsza. Nieletni co do zasady odpowiadają na podstawie ustawy o wspieraniu i resocjalizacji nieletnich, a ich czyny nazywa się „czynami karalnymi”, a nie przestępstwami. Przeniesienie do sądu dla dorosłych jest możliwe tylko w wyjątkowych przypadkach (np. zabójstwo po ukończeniu 15. roku życia) i po spełnieniu bardzo surowych przesłanek.
Podsumowując: System anglosaski nie rezygnuje ze środków wychowawczych. Jest on jednak bardziej skłonny do „porzucenia” misji wychowawczej na rzecz surowej kary, jeśli czyn nieletniego był wyjątkowo drastyczny. W systemie kontynentalnym priorytet wychowawczy jest chroniony znacznie mocniej przez przepisy ustawowe.
Warto wiedzieć, że w wielu stanach USA obowiązuje zasada Three-strikes law (prawo trzech uderzeń). Jeśli osoba zostanie skazana za trzecie poważne przestępstwo, sąd ma obowiązek wymierzyć bardzo surową karę, często dożywotniego pozbawienia wolności, niezależnie od tego, jak „lekkie” było to trzecie przewinienie w porównaniu do poprzednich. To jeden z powodów, dla których statystyki więziennictwa w USA drastycznie różnią się od tych w Europie.