Gość (93.159.*.*)
Rewal, znany dziś głównie jako urokliwy kurort wypoczynkowy, w czasach II wojny światowej pełnił zupełnie inną funkcję. Jako część niemieckiej prowincji Pomorze (Provinz Pommern), miejscowość ta stanowiła element szerokiego systemu obrony wybrzeża Morza Bałtyckiego. Choć Rewal nie był tak silnie ufortyfikowany jak Świnoujście czy Kołobrzeg, jego strategiczne położenie na wysokim klifie sprawiało, że stał się istotnym punktem obserwacyjnym i obronnym, szczególnie w obliczu zbliżającego się frontu w 1945 roku.
Wysokie brzegi klifowe w okolicach Rewala i Trzęsacza były naturalnym atutem dla niemieckich planistów wojskowych. Zapewniały one doskonałą widoczność na Zatokę Pomorską, co pozwalało na wczesne wykrywanie jednostek nawodnych oraz samolotów nadlatujących od strony morza. Wzdłuż linii brzegowej rozmieszczono sieć punktów obserwacyjnych, które były połączone systemem łączności z bateriami artylerii nadbrzeżnej stacjonującymi w pobliskim Niechorzu oraz Dziwnowie.
W samym Rewalu nie stacjonowały ciężkie baterie dział kalibru 150 mm czy 210 mm, jakie spotkać można było w większych bazach morskich. Obrona opierała się tu głównie na lekkich stanowiskach przeciwlotniczych (Flak) oraz gniazdach karabinów maszynowych, które miały za zadanie odpierać ewentualne desanty oraz zwalczać nisko latające lotnictwo alianckie i radzieckie.
Linia obrony w Rewalu składała się z kilku kluczowych elementów, z których wiele do dziś zostało pochłoniętych przez morze w wyniku abrazji klifu:
Warto dodać, że w okolicach Rewala znajdowały się również punkty nasłuchowe i obserwacyjne powiązane z testami nowej broni w Peenemünde. Niemcy wykorzystywali pas wybrzeża do śledzenia lotów testowych rakiet V-1 i V-2, które często przelatywały nad Bałtykiem wzdłuż linii brzegowej.
Prawdziwym sprawdzianem dla linii obrony w Rewalu był marzec 1945 roku. W ramach operacji pomorskiej wojska radzieckie (1. Armia Pancerna Gwardii) oraz jednostki Wojska Polskiego parły w stronę Bałtyku, dążąc do odcięcia niemieckich zgrupowań. Rewal znalazł się w pasie działań mających na celu likwidację tzw. kotła pomorskiego.
W tym czasie linia obrony została wzmocniona przez wycofujące się jednostki Wehrmachtu oraz oddziały 15. Dywizji Grenadierów SS (1. łotewskiej). Walki w samym Rewalu nie miały charakteru długotrwałego oblężenia, jak to miało miejsce w Kołobrzegu, ale były niezwykle krwawe. Niemcy wykorzystywali klify do prowadzenia ognia powstrzymującego, co miało umożliwić ewakuację cywilów i niedobitków wojska drogą morską w kierunku Świnoujścia i dalej na zachód.
Często po silnych sztormach na plażach między Rewalem a Trzęsaczem morze odsłania pozostałości dawnych umocnień. Nie są to tylko fragmenty betonu, ale czasem również elementy stalowych konstrukcji czy resztki wyposażenia wojskowego. Ze względu na postępującą erozję, większość oryginalnej linii obrony z 1945 roku znajduje się obecnie kilkanaście lub kilkadziesiąt metrów od brzegu – pod wodą.
Dla miłośników historii militarnej Rewal może wydawać się miejscem trudnym do eksploracji, ponieważ czas i natura zrobiły swoje. Jednak wprawne oko wciąż może dostrzec ślady przeszłości:
Obrona wybrzeża w Rewalu była klasycznym przykładem niemieckiej doktryny "twierdz" (Festungen) i punktów oporu, które miały za wszelką cenę opóźnić marsz Armii Czerwonej. Choć dziś to miejsce kojarzy się z szumem fal i słońcem, warto pamiętać o dramatycznych wydarzeniach, które działy się na tych klifach ponad 80 lat temu.