Gość (37.30.*.*)
Wyobraź sobie, że stajesz na środku XVII-wiecznego rynku, otoczony wozami wypełnionymi towarami, które dla nas są codziennością, a dla ówczesnych ludzi stanowią niewyobrażalny majątek. Pytanie o to, czy z takim ekwipunkiem stałbyś się „miliarderem”, jest fascynujące, bo zderza dzisiejszą wartość nabywczą pieniądza z realiami epoki, w której przyprawy były warte tyle co złoto, a papier stanowił fundament rodzącej się biurokracji i nauki. Choć kwota 99 tysięcy złotych dzisiaj nie rzuca na kolana, w XVI czy XVII wieku taki zestaw uczyniłby Cię jednym z najbogatszych i najbardziej wpływowych ludzi w Europie.
Zacznijmy od czegoś, co na pierwszy rzut oka wydaje się najmniej ekscytujące: 21 500 ryz papieru. W XVI i XVII wieku papier był towarem luksusowym, produkowanym ręcznie ze starych szmat. Jedna ryza to 500 arkuszy. Posiadając ponad 10 milionów czystych kartek, stajesz się monopolistą. W tamtym czasie zapotrzebowanie na papier rosło lawinowo ze względu na reformację, rozwój administracji i naukę.
Gdybyś zaczął sprzedawać ten papier, mógłbyś sfinansować małą armię. Do tego dochodzi 2150 litrów farby drukarskiej i prosta drukarnia. W epoce, gdzie informacja była najpotężniejszą bronią, możliwość masowego drukowania ulotek, książek czy dekretów dawała władzę niemal równą królewskiej. 101 Biblii, które masz w zapasie, to gotowy kapitał – w tamtym czasie Biblia była najdroższą i najbardziej pożądaną książką, często stanowiącą jedyny majątek rodziny.
Kolejnym filarem Twojego bogactwa byłby cukier i szafran. 120 kg cukru w XVII wieku to nie jest „zakup na zapas”, to skarb narodowy. Cukier nazywano „białym złotem” i serwowano go na dworach królewskich jako symbol najwyższego statusu. 500 gramów szafranu to ilość, która mogłaby kupić kamienicę w dobrym mieście. Szafran był (i nadal jest) najdroższą przyprawą świata, ale wtedy jego wartość relatywna była jeszcze wyższa.
12 kg pieprzu również nie należy lekceważyć. W pewnych okresach średniowiecza i renesansu pieprzem płacono czynsze i podatki („peppercorn rent”). Posiadając takie ilości luksusowych towarów, z miejsca zyskujesz dostęp do najwyższych sfer arystokracji. Nie jesteś już tylko kupcem; jesteś partnerem handlowym dla książąt.
Najciekawszym elementem Twojego ekwipunku są „4 koła parowe” (zakładając, że mowa o prymitywnych maszynach parowych lub ich kluczowych elementach). Jeśli potrafiłbyś je uruchomić i zaprezentować ich działanie, wywołałbyś rewolucję przemysłową 150-200 lat przed czasem.
W XVII wieku energia pochodziła z mięśni ludzi, zwierząt, wiatru lub wody. Maszyna, która wykonuje pracę za dziesięciu koni, używając tylko drewna i wody, zostałaby uznana za cud (lub czary, co niosło ze sobą pewne ryzyko). Gdybyś zdołał przekonać do siebie monarchę, Twoja wiedza i technologia uczyniłyby Cię najważniejszą osobą w państwie. Budowa kopalń z pompami parowymi czy młynów parowych to prosta droga do niewyobrażalnych wpływów politycznych.
Mając 9 towarzyszy, 10 koni i 12 rapierów, dysponujesz osobistą gwardią. W tamtych czasach bezpieczeństwo było towarem deficytowym. Twoi towarzysze, prawdopodobnie lepiej wykształceni i znający podstawy nowoczesnej higieny czy taktyki, stanowiliby elitarny oddział przyboczny.
Warto jednak pamiętać o kilku wyzwaniach:
W XVII wieku koszt wydrukowania książki w nakładzie 1000 egzemplarzy był w 75% kosztem samego papieru. Posiadając tak ogromny zapas, mógłbyś zalać rynek tanią literaturą, co w tamtych czasach było potężniejszym narzędziem zmiany społecznej niż jakakolwiek armia.
Spróbujmy oszacować wartość Twoich towarów w realiach XVII wieku (w przybliżeniu, przeliczając na ówczesną siłę nabywczą):
Czy zostałbyś miliarderem? W sensie dosłownym – nie, bo taka jednostka monetarna wtedy nie istniała, a obieg pieniądza był znacznie mniejszy. Jednak w sensie relatywnym, Twoja siła nabywcza i potencjał technologiczny stawiałyby Cię w jednym rzędzie z najbogatszymi rodami Europy, takimi jak Fuggerowie czy Medyceusze. Twoja przewaga nie polegałaby na złocie, ale na kontroli informacji (drukarnia i papier) oraz technologii (maszyny parowe). To właśnie te dwa czynniki, a nie sztabka złota, dałyby Ci realną szansę na sięgnięcie po władzę.