Gość (37.30.*.*)
Zanim w XVIII wieku maszyny parowe na dobre rozkręciły koła zębate nowoczesnego przemysłu, świat opierał się na tzw. manufakturach. Słowo to, pochodzące od łacińskich terminów manus (ręka) i factura (wykonanie), idealnie oddaje charakter ówczesnej produkcji. Choć nie było tam jeszcze wielkich kominów, istniały wyspecjalizowane zakłady, w których dziesiątki osób pracowały nad jednym produktem, dzieląc się zadaniami. To właśnie w XV, XVI, XVII i pierwszej połowie XVIII wieku kładziono fundamenty pod dzisiejszą gospodarkę, a popularność konkretnych branż zależała od dostępnych surowców, mody oraz potrzeb militarnych mocarstw.
Jeśli mielibyśmy wskazać jedną branżę, która dominowała przez całe wieki, byłoby to sukiennictwo i tkactwo. Od XV wieku produkcja tkanin była najważniejszym sektorem gospodarczym Europy. W XV i XVI wieku prym wiodły Niderlandy oraz północne Włochy (szczególnie Florencja), gdzie produkowano luksusowe sukna wełniane i jedwabie.
Wraz z upływem czasu i nadejściem XVII wieku, produkcja zaczęła się decentralizować. Pojawił się system nakładczy – bogaci kupcy dostarczali surowiec (wełnę lub len) wieśniakom, którzy w swoich domach przędli i tkali, a gotowy produkt wracał do kupca. Jednak w pierwszej połowie XVIII wieku zaczęły powstawać coraz większe, scentralizowane manufaktury tkackie, zwłaszcza w Anglii i Francji, co było bezpośrednim przedpolem rewolucji przemysłowej.
W XV i XVI wieku nastąpił gwałtowny rozwój górnictwa kruszcowego i hutnictwa. Środkowa Europa, w tym tereny dzisiejszych Niemiec, Austrii oraz Polski (Olkusz, Wieliczka), stała się zagłębiem wydobywczym. Najpopularniejsze były kopalnie srebra, miedzi oraz ołowiu.
W XVII wieku, ze względu na nieustanne wojny, priorytetem stała się metalurgia żelaza. Powstawały wielkie kuźnice i odlewnie, w których produkowano armaty, kule armatnie oraz broń białą. W pierwszej połowie XVIII wieku Szwecja stała się europejskim liderem w produkcji wysokiej jakości żelaza, a manufaktury zbrojeniowe były jednymi z najlepiej zorganizowanych zakładów tamtych czasów.
Wiek XVII i XVIII to czas, w którym monarchowie chcieli otaczać się przepychem, co doprowadziło do rozkwitu manufaktur dóbr luksusowych. Szczególną rolę odegrała tu Francja za czasów Ludwika XIV i jego ministra Jeana-Baptiste’a Colberta.
Choć rzadziej myślimy o nich w kategorii „fabryk”, zakłady przetwórcze były niezwykle popularne. W XV i XVI wieku były to przede wszystkim młyny i browary. Piwo było wówczas podstawowym napojem, bezpieczniejszym do picia niż zanieczyszczona woda, więc browary miejskie i klasztorne działały na ogromną skalę.
W XVII i pierwszej połowie XVIII wieku, wraz z rozwojem kolonii, pojawiły się zupełnie nowe rodzaje zakładów:
Po wynalezieniu druku przez Gutenberga w połowie XV wieku, w całej Europie jak grzyby po deszczu zaczęły powstawać papiernie. Produkcja papieru wymagała czystej wody i energii wodnej, dlatego zakłady te budowano nad rzekami. W XVI i XVII wieku papiernie były jednymi z najbardziej zaawansowanych technologicznie zakładów, wykorzystującymi skomplikowane systemy kół wodnych do rozdrabniania szmat (z których wówczas robiono papier).
Przed nadejściem ery fabryk, rzemieślnik wykonywał przedmiot od początku do końca. Manufaktury wprowadziły podział pracy. W fabryce szpilek (słynny przykład Adama Smitha) jeden robotnik wyciągał drut, drugi go prostował, trzeci ciął, a czwarty ostrzył. Dzięki temu wydajność rosła kilkunastokrotnie. To właśnie ten model organizacji pracy, udoskonalany od XV do XVIII wieku, pozwolił ludzkości na wykonanie wielkiego skoku w stronę nowoczesności, gdy tylko pojawiły się pierwsze maszyny parowe.