Gość (37.30.*.*)
To określenie, które w ostatnich miesiącach obiegło media na całym świecie, odnosi się do jednej z najważniejszych postaci współczesnej polityki – Claudii Sheinbaum, pierwszej w historii kobiety na stanowisku prezydenta Meksyku.
Słowa te padły podczas jej historycznego przemówienia inauguracyjnego 1 października 2024 roku. Sheinbaum, obejmując urząd po 200 latach rządów mężczyzn, postanowiła zdefiniować siebie nie tylko przez pryzmat polityki, ale przede wszystkim przez role, które ukształtowały jej tożsamość.
Claudia Sheinbaum Pardo to postać niezwykle wielowymiarowa. Jej wybór na prezydenta Meksyku był wydarzeniem przełomowym, nie tylko ze względu na płeć, ale także na jej unikalne wykształcenie i pochodzenie. Zanim weszła do wielkiej polityki, jej życie kręciło się wokół laboratoriów i sal wykładowych.
Z wykształcenia jest fizyczką i inżynierką środowiska. Uzyskała doktorat z inżynierii energetycznej na Narodowym Uniwersytecie Autonomicznym Meksyku (UNAM), a część swoich badań prowadziła w prestiżowym Lawrence Berkeley National Laboratory w USA.
Co ciekawe, Sheinbaum była członkiem Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC), który w 2007 roku otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla. Jako ekspertka od klimatu, wnosi do polityki rzadko spotykane w tym świecie podejście oparte na danych i dowodach naukowych.
Podkreślanie ról rodzinnych w jej przemówieniu miało na celu zbliżenie się do obywateli i pokazanie, że rozumie codzienne wyzwania meksykańskich rodzin. Claudia ma dwoje dzieci oraz wnuki, co w kulturze meksykańskiej, gdzie więzi rodzinne są fundamentem społeczeństwa, ma ogromne znaczenie symboliczne.
To określenie wzbudziło spore zainteresowanie, biorąc pod uwagę jej pochodzenie. Sheinbaum wywodzi się z rodziny żydowskiej (jej dziadkowie wyemigrowali z Litwy i Bułgarii), jednak ona sama rzadko publicznie praktykuje religię w tradycyjnym sensie. Deklaracja bycia „kobietą wiary” w kraju tak silnie katolickim jak Meksyk jest interpretowana szerzej – jako wiara w wartości, w naród oraz w możliwość sprawiedliwej transformacji kraju.
Używając tych czterech słów, Claudia Sheinbaum wysłała jasny sygnał do meksykańskiego społeczeństwa. Pokazała, że nowoczesna liderka może łączyć w sobie:
W kraju, który od lat zmaga się z problemem przemocy wobec kobiet (tzw. machismo), jej prezydentura jest symbolem zmiany kulturowej. Sheinbaum często powtarza: „Nie przychodzę tu sama, przychodzimy tu wszystkie”, oddając hołd pokoleniom kobiet, które walczyły o swoje prawa.
Zanim została prezydentem, Claudia Sheinbaum pełniła funkcję szefowej rządu dystryktu federalnego Meksyk (odpowiednik burmistrza stolicy). To jedno z najtrudniejszych stanowisk politycznych w kraju, które przygotowało ją do zarządzania ogromną strukturą państwową. Jej mentorem politycznym był poprzedni prezydent, Andrés Manuel López Obrador, jednak Claudia od początku zaznacza swoją niezależność, kładąc większy nacisk na ekologię i innowacje technologiczne.