Jakie masz pytanie?

lub

Co Bogusław Kaczyński powiedziałby o Lucynie Szczepańskiej?

Bogusław Kaczyński Lucyna Szczepańska pasja do opery przedwojennej wirtuozeria bel canto diwa polska wokalistyka elegancja
avatar

Gość (37.30.*.*)



Odpowiedź:

Gdybyśmy mogli przenieść się w czasie i zapytać Bogusława Kaczyńskiego o Lucynę Szczepańską, z pewnością usłyszelibyśmy potok pełnych pasji słów, wypowiedzianych z tą charakterystyczną, nienaganną dykcją i emfazą. Kaczyński, jako największy popularyzator opery w Polsce, uwielbiał postacie, które łączyły w sobie wielki talent wokalny z przedwojennym szykiem i scenicznym blaskiem. Lucyna Szczepańska była dokładnie taką artystką – diwą w każdym calu, której kariera splatała świat opery, operetki i przedwojennego filmu.

Głos, który skradał serca Warszawy

Bogusław Kaczyński z pewnością zacząłby od analizy jej głosu. Lucyna Szczepańska była sopranem koloraturowym o niezwykłej lekkości i precyzji. W tamtych czasach, gdy technika mikrofonowa dopiero raczkowała, a publiczność w operze była niezwykle wymagająca, Szczepańska błyszczała jako Rozyna w „Cyruliku sewilskim” czy Gilda w „Rigoletcie”.

Kaczyński prawdopodobnie podkreśliłby, że jej śpiew nie był jedynie mechanicznym odtwarzaniem nut, ale prawdziwym popisem wirtuozowskim, który dziś nazwalibyśmy „bel canto” w najlepszym wydaniu. Dla niego Szczepańska była symbolem epoki, w której primadonna musiała nie tylko perfekcyjnie śpiewać, ale też wyglądać i zachowywać się jak prawdziwa gwiazda. Często powtarzał, że w operze liczy się magia, a Lucyna Szczepańska tę magię roztaczała wokół siebie za każdym razem, gdy pojawiała się na scenie Teatru Wielkiego.

Gwiazda srebrnego ekranu i wielkiej sceny

Nie można zapominać, że Lucyna Szczepańska była jedną z tych nielicznych artystek, które z sukcesem łączyły scenę operową z kinem. Bogusław Kaczyński, wielki miłośnik przedwojennej elegancji, z zachwytem opowiadałby o jej roli w filmie „Piętro wyżej” z 1937 roku. To właśnie tam, u boku Eugeniusza Bodo, Szczepańska pokazała swoją lżejszą, komediową twarz, nie tracąc przy tym nic ze swojego operowego dostojeństwa.

Kaczyński z pewnością zauważyłby, że jej obecność w filmie pomogła przybliżyć operę szerszej publiczności. W jego oczach była ona ambasadorką wysokiej kultury, która potrafiła odnaleźć się w popularnym repertuarze, nie tracąc przy tym klasy. Możemy przypuszczać, że nazwałby ją „niezapomnianą perłą polskiej wokalistyki”, ubolewając jednocześnie, że dzisiejsze czasy rzadko rodzą tak wszechstronne i charyzmatyczne osobowości.

Ciekawostka o Lucynie Szczepańskiej

Warto wiedzieć, że Lucyna Szczepańska była nie tylko gwiazdą estrady, ale też osobą o wielkim sercu i odwadze. Podczas II wojny światowej, mimo zakazów, występowała w kawiarniach dostępnych dla polskiej publiczności, co dla wielu warszawiaków było jedyną odskocznią od wojennej rzeczywistości. Po wojnie, mimo zmieniających się trendów, pozostała wierna klasyce, ucząc kolejne pokolenia młodych śpiewaków.

Dlaczego Kaczyński tak bardzo ją cenił?

Dla Bogusława Kaczyńskiego postacie takie jak Szczepańska były fundamentem, na którym budowano powojenną kulturę muzyczną w Polsce. Cenił ją za to, co nazywał „szkołą przedwojenną” – za dyscyplinę, szacunek do widza i dbałość o każdy szczegół kostiumu czy gestu. W jego licznych programach telewizyjnych i książkach często przewijał się motyw tęsknoty za tamtym światem, a Lucyna Szczepańska była jednym z najjaśniejszych punktów na tej sentymentalnej mapie.

Gdyby dziś miał o niej mówić, prawdopodobnie zakończyłby swoją wypowiedź stwierdzeniem, że bez takich artystek jak ona, polska opera nie miałaby tego blasku, który on sam przez całe życie starał się pielęgnować. Dla niego była ona dowodem na to, że prawdziwy talent jest ponadczasowy i potrafi przetrwać nawet największe dziejowe burze.

Dziedzictwo, o którym warto pamiętać

Choć dziś nazwisko Lucyny Szczepańskiej może nie być znane każdemu, dzięki takim pasjonatom jak Bogusław Kaczyński, pamięć o niej przetrwała w kręgach melomanów. Jej nagrania, choć technicznie odbiegają od dzisiejszych standardów, wciąż zachwycają czystością barwy i techniczną biegłością. To właśnie te cechy sprawiały, że Kaczyński stawiał ją w jednym rzędzie z największymi sopranistkami tamtych lat.

Analizując styl wypowiedzi Bogusława Kaczyńskiego, można być pewnym jednego: o Lucynie Szczepańskiej mówiłby z miłością, szacunkiem i tą odrobiną teatralnego dramatyzmu, który sprawiał, że miliony Polaków pokochały operę razem z nim.

Podziel się z innymi: