Gość (37.30.*.*)
Każdy, kto choć raz musiał rozstawić suszarkę z praniem w salonie czy sypialni, zna ten charakterystyczny, ciężki zapach wilgotnego powietrza. Choć wydaje się to prozaiczną czynnością, suszenie ubrań wewnątrz pomieszczeń ma ogromny wpływ na mikroklimat naszego domu. Woda, która znika z tkanin, nie wyparowuje w nicość – w całości trafia do powietrza, którym oddychamy, co może prowadzić do szeregu problemów, od estetycznych po zdrowotne.
Większość z nas nie zdaje sobie sprawy ze skali zjawiska. Aby lepiej to zobrazować, przyjrzyjmy się prostym wyliczeniom. Standardowa pralka ma wsad o wadze około 5–7 kg. Po cyklu wirowania ubrania nadal pozostają wilgotne.
Obliczenie krok po kroku:
Wynik: Susząc jedno pełne pranie w pokoju, wylewamy do powietrza około 2 litrów wody w postaci pary wodnej. W małym mieszkaniu o powierzchni 40-50 m² jest to ilość, która potrafi podnieść wilgotność względną nawet o 30% w ciągu zaledwie kilku godzin.
Optymalny poziom wilgotności w mieszkaniu powinien oscylować w granicach 40–60%. Gdy regularnie suszymy pranie w słabo wentylowanym pomieszczeniu, wartość ta szybko przekracza 70%, a nawet 80%. Takie warunki to idealne środowisko dla rozwoju pleśni i grzybów, zwłaszcza w narożnikach ścian, za meblami czy przy oknach, gdzie dochodzi do tzw. mostków termicznych.
Wysoka wilgotność wpływa również na nasze samopoczucie. Powietrze nasycone parą wodną utrudnia termoregulację organizmu, co sprawia, że w chłodne dni odczuwamy zimno bardziej dotkliwie („wilgotne zimno”), a w ciepłe czujemy się ociężali. Co więcej, wilgoć sprzyja namnażaniu się roztoczy kurzu domowego, co jest fatalną wiadomością dla alergików i osób cierpiących na astmę.
Jeśli nie masz suszarki bębnowej ani możliwości wystawienia prania na zewnątrz, musisz działać strategicznie. Istnieje kilka sposobów na zminimalizowanie negatywnego wpływu wilgoci:
Podczas suszenia prania zawsze rozszczelniaj okna lub ustawiaj je w trybie mikrowentylacji. Ruch powietrza jest niezbędny, aby para wodna mogła opuścić pomieszczenie. Jeśli masz w domu wentylację mechaniczną, warto zwiększyć jej moc na czas suszenia.
Staraj się nie stawiać suszarki w sypialni, gdzie spędzasz 8 godzin na dobie. Najlepszym miejscem będzie łazienka (jeśli ma sprawny wyciąg) lub najcieplejszy, dobrze wentylowany pokój dzienny. Ważne, aby nie stawiać suszarki bezpośrednio przy zimnej ścianie zewnętrznej.
To najskuteczniejsze rozwiązanie dla osób, które często robią pranie w małych mieszkaniach. Osuszacz kondensacyjny wyłapuje wilgoć z powietrza i zamienia ją z powrotem w wodę, którą wylewasz do zlewu. Dzięki temu pranie schnie szybciej, a Ty unikasz ryzyka zagrzybienia ścian.
Jeśli Twoje ubrania na to pozwalają, ustaw dodatkowy cykl wirowania na najwyższych możliwych obrotach. Każde kilkaset mililitrów wody usunięte mechanicznie w pralce to mniej pary wodnej w Twoim salonie.
Wiele osób obawia się wystawiania prania na zewnątrz, gdy temperatura spada poniżej zera. Tymczasem jest to jedna z najstarszych i najskuteczniejszych metod! Zachodzi wtedy zjawisko sublimacji, czyli bezpośredniego przejścia wody ze stanu stałego (lodu) w stan gazowy (parę wodną), z pominięciem fazy ciekłej. Ubrania zamarzają na sztywno, ale po pewnym czasie stają się suche i niezwykle świeże. To świetny sposób na uniknięcie wilgoci w domu podczas mroźnej zimy.