Gość (37.30.*.*)
Większość z nas spędza przed komputerem od kilku do kilkunastu godzin dziennie. Efekt? Sztywne plecy, ból w odcinku lędźwiowym i wieczne poszukiwanie „tej jednej, wygodnej pozycji”, która zazwyczaj kończy się zsuwaniem z fotela. Właśnie tutaj na scenę wchodzi klękosiad – specyficzny mebel, który na pierwszy rzut oka wygląda jak przyrząd do ćwiczeń, a w rzeczywistości ma być wybawieniem dla naszego kręgosłupa.
Klękosiad, nazywany czasem krzesłem ergonomicznym typu „kneeling chair”, to konstrukcja, która całkowicie zmienia sposób, w jaki nasze ciało rozkłada ciężar podczas siedzenia. Zamiast klasycznego siedziska i oparcia, mamy tutaj nachylone pod kątem siedzisko oraz specjalne podparcie pod kolana (lub golenie).
Kluczem do sukcesu klękosiadu jest wymuszenie na użytkowniku tzw. otwartego kąta biodrowego. W tradycyjnym krześle kąt między udami a tułowiem wynosi zazwyczaj 90 stopni. W klękosiadzie ten kąt zwiększa się do około 120-130 stopni. Dzięki temu miednica ustawia się w naturalnej, lekko pochylonej do przodu pozycji, co z kolei sprawia, że kręgosłup niemal automatycznie przybiera swój naturalny kształt litery „S”.
Porównując te dwa rodzaje siedzisk, warto zwrócić uwagę na kilka kluczowych aspektów zdrowotnych i użytkowych:
W tradycyjnym krześle biurowym bardzo łatwo o tzw. „okrągłe plecy”. Gdy mięśnie brzucha i pleców się męczą, zaczynamy się garbić. Klękosiad praktycznie uniemożliwia przyjęcie takiej pozycji. Ponieważ nie mamy oparcia, nasze mięśnie głębokie (core) muszą pracować, aby utrzymać pion, co sprzyja lepszej postawie.
Badania ergonomiczne wskazują, że siedzenie na klękosiadzie znacząco redukuje nacisk na krążki międzykręgowe w odcinku lędźwiowym. W tradycyjnym krześle, jeśli nie siedzimy idealnie prosto, nacisk ten jest ogromny. Klękosiad przenosi część ciężaru ciała na golenie, co odciąża dół pleców.
Dzięki otwartej postawie klatka piersiowa nie jest uciśnięta, co pozwala na głębszy, swobodniejszy oddech. Lepsze dotlenienie organizmu to lepsza koncentracja. Z drugiej strony, tradycyjne krzesła (o ile są dobrze wyregulowane) oferują lepsze wsparcie dla krążenia w nogach – w klękosiadzie długotrwały nacisk na kolana może u niektórych osób powodować dyskomfort.
Choć klękosiad ma mnóstwo zalet, nie jest produktem pozbawionym wad. Warto o nich wiedzieć, zanim zdecydujesz się na całkowitą wymianę fotela biurowego:
Czy wiesz, że klękosiad promuje tzw. „aktywne siedzenie”? Dzięki temu, że konstrukcja pozwala na delikatne kołysanie się (wiele modeli ma płozy zamiast kółek), Twoje ciało wykonuje mikroruchy. To zapobiega sztywnieniu mięśni i sprawia, że nawet po kilku godzinach pracy czujemy się mniej „zastać” niż po siedzeniu w bezruchu na klasycznym krześle.
Jeśli pracujesz przy biurku i często łapiesz się na tym, że bolą Cię lędźwia, a Twoja postawa przypomina znak zapytania – klękosiad może być strzałem w dziesiątkę. Jest to również świetne rozwiązanie dla osób, które chcą wzmocnić mięśnie brzucha i pleców „przy okazji” pracy.
Fizjoterapeuci często zalecają jednak, aby nie traktować klękosiadu jako jedynego miejsca do siedzenia przez 8-10 godzin dziennie. Najlepsze efekty zdrowotne uzyskamy, stosując go zamiennie z tradycyjnym, dobrym krzesłem ergonomicznym lub pracą przy biurku regulowanym (na stojąco). Taka rotacja pozycji to najzdrowszy model pracy biurowej, jaki możemy sobie zafundować.
Jeśli zdecydujesz się na zakup, pamiętaj o zasadzie małych kroków. Twoje ciało przez lata przyzwyczajało się do tradycyjnego siedzenia. Zacznij od 30-60 minut dziennie na klękosiadzie, stopniowo wydłużając ten czas. Pozwól swoim mięśniom przyzwyczaić się do nowej formy wysiłku, a Twój kręgosłup z pewnością Ci za to podziękuje.