Jakie masz pytanie?

lub

Czy zdaniem psychologów możliwe jest całkowite wyeliminowanie samodzielności, krytycyzmu oraz indywidualizmu w celu stworzenia tzw. posłusznych trybików w maszynie, czy jest to jedynie wizja utopijna?

Reaktancja psychologiczny opór Eliminacja indywidualizmu utopia Krytycyzm polisa ubezpieczeniowa
avatar

Gość (37.30.*.*)



Odpowiedź:

Wizja społeczeństwa złożonego z idealnie posłusznych jednostek, które bezkrytycznie wykonują polecenia i nie przejawiają cienia indywidualizmu, od dekad fascynuje twórców antyutopii oraz przeraża badaczy natury ludzkiej. Czy jednak psychologia potwierdza, że człowieka da się sprowadzić do roli bezwolnego „trybika”, czy może w naszej psychice istnieje bezpiecznik, którego nie da się wyłączyć? Odpowiedź na to pytanie nie jest czarno-biała, ale współczesna nauka skłania się ku tezie, że całkowite wyeliminowanie tych cech jest praktycznie niemożliwe.

Potęga konformizmu, czyli jak łatwo nas złamać

Zanim przejdziemy do tego, dlaczego totalna kontrola jest mitem, warto przyjrzeć się dowodom na to, jak przerażająco łatwo można manipulować ludzkim zachowaniem. Psychologia społeczna dostarczyła nam w XX wieku serii eksperymentów, które wstrząsnęły naszą wiarą w niezłomność ludzkiego charakteru.

Najsłynniejszym z nich jest eksperyment Stanleya Milgrama nad posłuszeństwem wobec autorytetu. Wyniki pokazały, że ogromna większość ludzi (około 65%) jest w stanie zadawać ból innej osobie tylko dlatego, że ktoś w białym fartuchu wydał im takie polecenie. Z kolei Solomon Asch udowodnił, że potrafimy zaprzeczyć własnym zmysłom i wskazać ewidentnie błędną odpowiedź, byle tylko nie wyłamać się z grupy.

Te badania sugerują, że mechanizmy posłuszeństwa i konformizmu są w nas głęboko zakorzenione. Służyły one przetrwaniu gatunku – w zamierzchłych czasach wykluczenie z grupy oznaczało śmierć, więc dostosowanie się było strategią ewolucyjną.

Dlaczego „całkowite” wyeliminowanie indywidualizmu to utopia?

Mimo że potrafimy być niezwykle posłuszni, psychologowie wskazują na kilka barier, które sprawiają, że wizja „społeczeństwa trybików” pozostaje jedynie literacką fikcją.

1. Reaktancja, czyli psychologiczny opór

Ludzki umysł posiada wbudowany mechanizm obronny zwany reaktancją. Jest to nieprzyjemne napięcie emocjonalne, które pojawia się w momencie, gdy czujemy, że nasza wolność wyboru jest ograniczana. Im silniejszy jest nacisk na to, byśmy byli „tacy sami”, tym silniejsza staje się wewnętrzna potrzeba zaznaczenia swojej odrębności. To właśnie dlatego w najbardziej opresyjnych systemach totalitarnych zawsze rodzi się podziemie i opór – nawet jeśli ceną jest życie.

2. Biologiczna różnorodność mózgu

Z perspektywy neurobiologii nie istnieją dwa identyczne mózgi. Nawet bliźnięta jednojajowe, wychowywane w tym samym środowisku, wykazują różnice w strukturze neuronalnej i temperamencie. Indywidualizm nie jest tylko wyborem światopoglądowym, ale wynika z unikalnej konfiguracji naszych połączeń synaptycznych. Aby stworzyć idealne „trybiki”, należałoby nie tylko kontrolować wychowanie, ale też ingerować w genetykę i biochemię mózgu na masową skalę, co obecnie (i miejmy nadzieję, że zawsze) pozostaje poza zasięgiem technologii.

3. Dysonans poznawczy

Nawet jeśli uda się zmusić kogoś do posłusznego działania, niezwykle trudno jest kontrolować to, co ta osoba myśli. Kiedy nasze czyny są sprzeczne z naszymi wewnętrznymi przekonaniami, odczuwamy dysonans poznawczy. Człowiek może udawać posłuszeństwo dla bezpieczeństwa, ale jego umysł będzie szukał sposobów na zachowanie wewnętrznej integralności. Całkowite wyeliminowanie krytycyzmu wymagałoby usunięcia zdolności do logicznego myślenia.

Inżynieria społeczna a „reforma myśli”

Warto wspomnieć o badaniach Roberta Jaya Liftona, który analizował procesy tzw. prania mózgu (ang. thought reform). Lifton wyróżnił osiem kryteriów, które muszą zostać spełnione, by całkowicie kontrolować ludzką psychikę – m.in. kontrolę środowiska, manipulację mistyczną czy żądanie czystości.

Choć sekty lub odizolowane obozy reedukacyjne potrafią na pewien czas „złamać” jednostkę i pozbawić ją krytycyzmu, psychologowie zauważają, że po wyrwaniu z takiego środowiska, większość ludzi powoli odzyskuje swoją tożsamość. To dowodzi, że indywidualizm jest raczej „uśpiony” niż trwale usunięty.

Ciekawostka: Syndrom małej różnicy

Zygmunt Freud opisał zjawisko zwane „narcyzmem małych różnic”. Polega ono na tym, że nawet w grupach, które są do siebie niemal identyczne (np. sąsiednie wioski, kibice dwóch podobnych klubów), ludzie mają obsesyjną potrzebę wynajdywania drobnych szczegółów, które ich odróżniają. To pokazuje, jak głęboko w naszej naturze leży potrzeba bycia „kimś innym” niż reszta.

Czy technologia zmieni zasady gry?

Współcześni psychologowie i socjologowie ostrzegają jednak przed nowym rodzajem „miękkiego” ubezwłasnowolnienia. O ile brutalne systemy totalitarne budzą opór, o tyle algorytmy mediów społecznościowych i bańki informacyjne działają subtelniej. Poprzez podsuwanie nam tylko tych treści, które lubimy, i nagradzanie nas za konformizm (lajki, akceptacja grupy), technologia może ograniczać nasz krytycyzm skuteczniej niż jakikolwiek dyktator.

Mimo to, konsensus naukowy pozostaje optymistyczny: człowiek jest istotą zbyt złożoną, by dało się go w 100% przewidzieć i zaprogramować. Zawsze znajdzie się ktoś, kto zakwestionuje status quo, ponieważ ewolucja promuje różnorodność. Gdybyśmy wszyscy byli tacy sami, jeden błąd w systemie doprowadziłby do wyginięcia całego gatunku. Krytycyzm i indywidualizm to nasze biologiczne polisy ubezpieczeniowe.

Podsumowując, z psychologicznego punktu widzenia, stworzenie społeczeństwa idealnie posłusznych trybików jest wizją dystopijną, a nie realną możliwością. Choć można ludzi zastraszyć lub zmanipulować na ogromną skalę, iskra indywidualizmu i oporu jest wpisana w samą strukturę naszego układu nerwowego.

Podziel się z innymi: