Jakie masz pytanie?

lub

Czym jest zjawisko infantylizacji i „upupienia” nastolatka płci męskiej, czy jest ono nieuniknione oraz jakie są jego objawy, skutki (pozytywne i negatywne) i jak można zapobiegać negatywnym konsekwencjom tego zjawiska?

Infantylizacja dorastanie chłopców Upupienie męska sprawczość Samodzielność nastolatek rozwój
avatar

Gość (37.30.*.*)



Odpowiedź:

Zjawisko infantylizacji oraz słynne gombrowiczowskie „upupienie” to tematy, które coraz częściej pojawiają się w dyskusjach o współczesnym wychowaniu i kondycji młodych mężczyzn. Choć brzmią nieco naukowo lub literacko, w rzeczywistości dotykają codziennych relacji na linii rodzic–dziecko. Infantylizacja to proces traktowania osoby dorastającej jak dziecka, odbieranie jej autonomii i zwalnianie z odpowiedzialności. Z kolei „upupienie”, termin zaczerpnięty z „Ferdydurke” Witolda Gombrowicza, to narzucanie młodej osobie maski niedojrzałości, która więzi ją w schemacie bycia „grzecznym dzieckiem”, pozbawionym własnego zdania i męskiej sprawczości.

Czy „upupienie” nastolatka jest nieuniknione?

Wielu rodziców zastanawia się, czy proces ten jest wpisany w dorastanie. Odpowiedź brzmi: nie, nie jest nieunikniony, ale we współczesnym świecie staje się niezwykle łatwy do przeoczenia. Żyjemy w czasach, w których okres młodości uległ znacznemu wydłużeniu. Późniejsze wchodzenie w dorosłość, przedłużona edukacja i trudna sytuacja na rynku mieszkaniowym sprawiają, że nastolatkowie (a nawet młodzi dorośli) dłużej pozostają pod opieką rodziców.

Jednak to nie czynniki ekonomiczne są kluczowe, lecz postawa opiekunów. Jeśli rodzic pozwala dziecku na stopniowe przejmowanie odpowiedzialności, zjawisko to nie wystąpi. „Upupienie” pojawia się tam, gdzie lęk rodzica przed dorosłością syna jest silniejszy niż potrzeba wspierania jego samodzielności.

Objawy infantylizacji – jak je rozpoznać?

Rozpoznanie infantylizacji u nastolatka płci męskiej wymaga szczerości wobec samego siebie. Często objawy te są mylone z „troską”, ale w rzeczywistości hamują one rozwój. Do najczęstszych sygnałów należą:

  • Wyręczanie w podstawowych obowiązkach: Nastolatek nie potrafi obsłużyć pralki, nie wie, jak zrobić zakupy spożywcze ani jak załatwić sprawę w urzędzie czy u lekarza.
  • Podejmowanie decyzji za nastolatka: Rodzice wybierają mu ubrania, zajęcia pozalekcyjne, a nawet decydują o tym, z kim powinien się przyjaźnić.
  • Brak odpowiedzialności finansowej: Syn otrzymuje pieniądze na każde zawołanie, nie znając ich wartości i nie musząc nimi zarządzać w ramach określonego budżetu.
  • Język i komunikacja: Zwracanie się do 16-latka zdrobnieniami właściwymi dla przedszkolaka lub mówienie o nim w trzeciej osobie przy nim samym („On jeszcze nie wie, co chce robić”).
  • Kontrola emocjonalna: Wzbudzanie poczucia winy, gdy nastolatek próbuje się usamodzielnić lub spędzać czas poza domem („Zostawiasz mamę samą?”).

Skutki infantylizacji – dwie strony medalu?

Choć trudno mówić o pozytywach w kontekście zjawiska, które z założenia hamuje rozwój, niektórzy badacze wskazują na pewne krótkofalowe aspekty, które rodzice postrzegają jako korzystne.

Pozorne korzyści (perspektywa krótkoterminowa)

Dla rodzica głównym „plusem” jest poczucie bezpieczeństwa i kontroli. Nastolatek, który jest „upupiony”, rzadziej podejmuje ryzykowne zachowania typowe dla buntu, bo po prostu nie ma do tego narzędzi ani odwagi. W domu panuje pozorny spokój, a więź (choć toksyczna) wydaje się bardzo silna.

Negatywne konsekwencje (perspektywa długoterminowa)

Skutki negatywne są znacznie poważniejsze i rzutują na całe dorosłe życie mężczyzny:

  1. Niska samoocena: Brak sukcesów wynikających z własnego działania sprawia, że młody mężczyzna nie wierzy w swoje kompetencje.
  2. Lęk przed dorosłością: Świat zewnętrzny wydaje się przerażający, co prowadzi do wycofania społecznego (zjawisko podobne do japońskiego hikikomori).
  3. Trudności w relacjach: Mężczyzna przyzwyczajony do bycia obsługiwanym często szuka w partnerce „drugiej matki”, co prowadzi do kryzysów w związkach.
  4. Brak sprawczości: Trudność w podejmowaniu decyzji zawodowych i życiowych, co skutkuje poczuciem życiowego zagubienia.

Jak zapobiegać negatywnym konsekwencjom?

Zapobieganie infantylizacji wymaga od rodziców (szczególnie od matek w relacji z synami oraz ojców jako wzorców) dużej uważności. Oto kilka kroków, które pomogą uniknąć „upupienia”:

  • Metoda małych kroków w samodzielności: Od 13-14 roku życia nastolatek powinien mieć stałe obowiązki domowe, za które odpowiada w 100% (np. pranie swoich ubrań, sprzątanie łazienki).
  • Pozwalanie na błędy: To najtrudniejszy punkt. Rodzic musi pozwolić synowi ponieść konsekwencje jego decyzji (np. jedynka za nieoddany projekt, brak czystej koszuli na randkę).
  • Budowanie autorytetu, a nie dominacji: Zamiast nakazywać, warto pytać: „Jak zamierzasz to rozwiązać?”. To uczy krytycznego myślenia.
  • Wprowadzenie edukacji finansowej: Stałe kieszonkowe, którym nastolatek musi zarządzać, uczy planowania i odraczania gratyfikacji.
  • Wspieranie męskich wzorców: Zachęcanie do aktywności wymagających dyscypliny i wysiłku fizycznego, gdzie sukces zależy od własnej pracy, a nie od pomocy rodziców.

Ciekawostka: Syndrom Piotrusia Pana a Gombrowicz

Warto wiedzieć, że literackie „upupienie” Gombrowicza wyprzedziło psychologiczne zdefiniowanie „Syndromu Piotrusia Pana”. Pisarz już w 1937 roku zauważył, że społeczeństwo i kultura mają tendencję do infantylizowania jednostki, by łatwiej było nią sterować. W przypadku nastolatków płci męskiej, walka o „wyjście z pupy” jest de facto walką o prawo do bycia dojrzałym, odpowiedzialnym mężczyzną, a nie wiecznym chłopcem na posyłki systemu czy rodziny.

Proces dorastania to naturalny czas „odpępowienia”. Choć dla rodzica widok usamodzielniającego się syna bywa bolesny, jest to jedyna droga do wychowania szczęśliwego i silnego człowieka. Zamiast trzymać go pod kloszem, warto dać mu narzędzia, by sam mógł zbudować swój świat.

Podziel się z innymi: