Gość (37.30.*.*)
Pytanie o to, czy człowieka można zaprogramować, od lat rozpala wyobraźnię scenarzystów z Hollywood i pisarzy science fiction. Wizje „zakodowanych” agentów, którzy na dźwięk jednego słowa zmieniają się w bezlitosne maszyny do zabijania, jak w filmie „Kandydat”, na stałe weszły do popkultury. Jednak rzeczywistość jest znacznie bardziej złożona i fascynująca niż filmowa fikcja. Choć nie możemy wgrać komuś do mózgu umiejętności walki wręcz w kilka sekund, jak robił to Neo w „Matriksie”, to w pewnym sensie wszyscy jesteśmy „programowani” przez biologię, kulturę i technologię.
Zacznijmy od podstaw, czyli od naszej biologii. Każdy z nas rodzi się z pewnym „programem podstawowym”, którym jest DNA. To właśnie ten kod genetyczny decyduje o tym, jak wyglądamy, jakie mamy predyspozycje do chorób, a nawet w pewnym stopniu wpływa na nasz temperament. Genetyka to zestaw instrukcji, które determinują rozwój organizmu od pojedynczej komórki do dorosłego człowieka.
Warto jednak pamiętać o dziedzinie zwanej epigenetyką. Pokazuje ona, że nasz „kod” nie jest wyryty w kamieniu. Czynniki zewnętrzne, takie jak dieta, stres czy środowisko, mogą „włączać” lub „wyłączać” określone geny. Oznacza to, że choć mamy bazowy program, środowisko stale go modyfikuje.
Jeśli przez „programowanie” rozumiemy przewidywalną zmianę zachowania pod wpływem bodźców, to psychologia zna takie techniki od dekad. Iwan Pawłow i jego słynne psy udowodnili, że można stworzyć odruch bezwarunkowy. B.F. Skinner poszedł o krok dalej, tworząc teorię warunkowania instrumentalnego – system nagród i kar, który pozwala kształtować zachowania zwierząt, a także ludzi.
W codziennym życiu jesteśmy poddawani takiemu „miękkiemu programowaniu” niemal na każdym kroku:
Wielu zwolenników teorii o programowaniu ludzi przywołuje projekt MKUltra. Był to tajny, nielegalny program badawczy prowadzony przez CIA w latach 50. i 60. XX wieku. Jego celem było zbadanie możliwości kontrolowania ludzkiego umysłu za pomocą narkotyków (głównie LSD), hipnozy, izolacji i tortur.
Czy udało im się stworzyć „zaprogramowanego człowieka”? Z dostępnych dokumentów wynika, że nie. Choć badaczom udało się zniszczyć psychikę wielu osób i wywołać u nich stany amnezji czy traumy, nie zdołali oni stworzyć stabilnego mechanizmu pełnej kontroli nad ludzkim działaniem. Człowiek okazał się zbyt skomplikowany, a jego psychika zbyt nieprzewidywalna, by można było nią sterować jak robotem.
Obecnie stoimy na progu nowej ery, w której programowanie człowieka może nabrać dosłownego znaczenia. Firmy takie jak Neuralink Elona Muska pracują nad interfejsami mózg-komputer (BCI). Ich celem jest połączenie ludzkich neuronów bezpośrednio z oprogramowaniem.
Na ten moment technologia ta ma służyć głównie celom medycznym – pomaganiu osobom sparaliżowanym w sterowaniu protezami czy komunikacji. Jednak teoretycznie, w dalekiej przyszłości, taka dwustronna komunikacja mogłaby pozwolić na „wgrywanie” informacji do mózgu lub modyfikowanie sygnałów nerwowych. Czy to już programowanie? W sensie technicznym – tak. W sensie etycznym i filozoficznym – to zupełnie nowe terytorium, które budzi ogromne kontrowersje.
Mimo postępów w nauce, ludzki mózg pozostaje najbardziej skomplikowaną strukturą we wszechświecie. Składa się z około 86 miliardów neuronów, a każdy z nich może tworzyć tysiące połączeń (synaps). Ta niesamowita plastyczność i złożoność sprawia, że:
Podsumowując, choć nie można zaprogramować człowieka w taki sposób, jak robi się to z komputerem (za pomocą linijek kodu dających gwarantowany efekt), to jesteśmy podatni na różne formy wpływu, od biologicznego po technologiczny. Wizja „człowieka-robota” pozostaje na razie w sferze fikcji, ale granica między biologią a technologią staje się z każdym rokiem coraz cieńsza.
Ciekawostka: Czy wiesz, że termin „robot” wcale nie pochodzi z nauk technicznych? Został użyty po raz pierwszy przez czeskiego pisarza Karela Čapka w dramacie „R.U.R.” z 1920 roku. Słowo to wywodzi się od czeskiego robota, co oznacza ciężką, przymusową pracę. Od samego początku idea sztucznego programowania była więc nierozerwalnie związana z kwestią wolności i niewolnictwa.