Gość (37.30.*.*)
Wyobraź sobie świat, w którym powietrze smakuje nieco inaczej, a Twoje ciało funkcjonuje według zupełnie nowych zasad fizjologii. Zmiana składu atmosfery o zaledwie jeden punkt procentowy oraz drastyczne modyfikacje ludzkiej anatomii stworzyłyby rzeczywistość przypominającą film science-fiction. Choć na pierwszy rzut oka 1% tlenu więcej nie brzmi jak rewolucja, w skali globalnego ekosystemu i ludzkiego organizmu wywołałoby to lawinę konsekwencji.
Podniesienie stężenia tlenu z 21% do 22% to zmiana, którą odczulibyśmy niemal natychmiast. Tlen jest paliwem dla ognia. Przy takim stężeniu wilgotne drewno paliłoby się znacznie łatwiej, a uderzenia piorunów wywoływałyby pożary lasów o niespotykanej dotąd skali. W historii Ziemi (w karbonie) stężenie tlenu wynosiło nawet 35%, co skutkowało gigantycznymi owadami, ale i ogromnymi pożarami.
Jednak to nie tlen jest tu najbardziej podstępny. Wzrost stężenia podtlenku azotu (N2O) o 0,01% to gigantyczny skok. Obecnie w atmosferze jest go zaledwie około 0,00003%. Podniesienie tej wartości do 0,01% uczyniłoby z N2O jeden z głównych gazów cieplarnianych, drastycznie przyspieszając ocieplenie klimatu. Dodatkowo, tlenek węgla (CO) na poziomie 0,01% (czyli 100 ppm) to granica, powyżej której u ludzi zaczynają pojawiać się chroniczne bóle głowy i zawroty głowy przy długotrwałej ekspozycji.
Zwiększenie liczby zakończeń nerwowych w dłoniach, stopach i pośladkach o 1000% zmieniłoby nasze życie w ciągłą walkę z bodźcami. Nasze dłonie stałyby się tak czułe, że dotknięcie zwykłej kartki papieru mogłoby być odczuwane jak tarcie grubym papierem ściernym.
Wprowadzenie 10% "niebieskiej krwi chłodzącej" sugeruje obecność hemocyjaniny (opartej na miedzi), która występuje np. u ośmiornic. Jeśli ta krew miałaby funkcję chłodzącą, ludzki organizm stałby się znacznie bardziej odporny na przegrzanie. W połączeniu z sercem i płucami większymi o 16%, stalibyśmy się "super-atletami".
Większe płuca pozwalałyby na efektywniejsze pobieranie tlenu (którego i tak jest więcej w atmosferze), a potężniejsze serce pompowałoby krew z ogromną wydajnością. Dzięki temu regeneracja po wysiłku trwałaby sekundy, a biegi długodystansowe nie stanowiłyby żadnego wyzwania. Zwiększona wydolność byłaby jednak konieczna, by zasilić mózg bombardowany dziesięciokrotnie większą ilością danych z zakończeń nerwowych.
W naturze hemocyjanina jest mniej wydajna w transportowaniu tlenu niż nasza czerwona hemoglobina, ale lepiej sprawdza się w niskich temperaturach i środowiskach o niskim ciśnieniu tlenu. Mieszanka 10% niebieskiej krwi mogłaby służyć jako swoisty system "chłodzenia cieczą", chroniący narządy wewnętrzne przed przegrzaniem podczas intensywnej pracy mięśni.
Najbardziej egzotyczną zmianą jest pięciolitrowy worek w gardle przeznaczony do trawienia chityny i surowych roślin strączkowych. Chityna to główny składnik pancerzy owadów i skorupiaków, który dla obecnego człowieka jest praktycznie niestrawny.
Gospodarka i kultura uległyby całkowitej transformacji. Rolnictwo skupiłoby się na uprawie surowych strączków i hodowli jadalnych owadów na masową skalę. Przemysł odzieżowy musiałby projektować ubrania z ultra-miękkich materiałów, aby nie drażnić nadwrażliwej skóry, a obuwie przypominałoby zaawansowane poduszki powietrzne.
Z jednej strony bylibyśmy silniejsi i bardziej wytrzymali dzięki większym narządom, z drugiej – niezwykle podatni na ból i zmiany klimatyczne wywołane wzrostem gazów cieplarnianych. To świat pełen kontrastów: fizycznej potęgi ograniczonej przez ekstremalną wrażliwość na dotyk.