Jakie masz pytanie?

lub

Co by się stało, gdyby u ludzi zaszło siedem następujących zmian: wykształcenie trzylitrowych worków z przodu i z tyłu gardła, zdolność trawienia chityny, tlenków oraz wapnia, obecność niebieskich krwinek chłodzących organizm w ilości 12% liczby krwinek czerwonych, pozyskiwanie dwukrotnie większej ilości kalorii z tłuszczów, zwiększenie zakresu wygięcia kończyn do tyłu o 20%, zwiększenie skrętności głowy o 10% oraz posiadanie organu produkującego w razie potrzeby kolagen typu I i płytki krwi?

ewolucja ludzkiego organizmu modyfikacje ludzkiej anatomii przyszłość ludzkiej fizjologii
avatar

Gość (37.30.*.*)



Odpowiedź:

Wyobraźmy sobie na chwilę, że ewolucja postanawia gwałtownie przyspieszyć i funduje nam zestaw modyfikacji, które brzmią jak wyjęte z powieści science-fiction. Zmiany w ludzkiej anatomii i fizjologii, o które pytasz, nie tylko zmieniłyby nasz wygląd, ale całkowicie przedefiniowałyby sposób, w jaki funkcjonujemy w środowisku, co jemy i jak radzimy sobie z urazami. Taka istota byłaby biologicznym "survivalowcem", przystosowanym do ekstremalnych warunków, w których dzisiejszy człowiek nie miałby większych szans.

Nowa anatomia szyi i gardła: worki rezonansowe czy magazyny?

Pojawienie się dwóch trzylitrowych worków w okolicach gardła to zmiana, która najbardziej rzucałaby się w oczy. Sześć litrów dodatkowej objętości w tej części ciała drastycznie zmieniłoby proporcje ludzkiej sylwetki – nasza szyja musiałaby stać się znacznie szersza i masywniejsza, by utrzymać taką strukturę.

W świecie przyrody podobne rozwiązania spotykamy u niektórych płazów (worki rezonansowe) lub ptaków (wole). U ludzi takie worki mogłyby pełnić kilka funkcji. Po pierwsze, mogłyby służyć jako potężne komory rezonansowe, pozwalające na wydawanie dźwięków o bardzo niskiej częstotliwości, słyszalnych na kilometry. Po drugie, mogłyby działać jako magazyny tlenu lub wody, co pozwalałoby na długie przebywanie pod wodą lub przetrwanie w skrajnie suchym klimacie.

Dieta przyszłości: pancerze owadów i minerały na talerzu

Zdolność trawienia chityny, tlenków i wapnia to prawdziwy przełom w kwestii bezpieczeństwa żywnościowego. Chityna buduje pancerze owadów i skorupiaków – dziś jest dla nas niemal nieprzyswajalna. Dzięki jej trawieniu, owady stałyby się dla nas pełnowartościowym i łatwo dostępnym źródłem białka.

Jeszcze ciekawsza jest kwestia tlenków i wapnia. Trawienie tlenków metali mogłoby oznaczać, że nasz układ pokarmowy byłby w stanie pozyskiwać mikroelementy bezpośrednio ze skał lub zmineralizowanej gleby. Wapń, trawiony z taką wydajnością, uczyniłby nasze kości niemal niezniszczalnymi. Stalibyśmy się gatunkiem, który może przeżyć w miejscach całkowicie pozbawionych tradycyjnej roślinności czy zwierzyny, czerpiąc energię z tego, co dziś uważamy za niejadalne.

Niebieskie krwinki i termoregulacja: biologiczna chłodnica

Obecność niebieskich krwinek (prawdopodobnie opartych na miedzi, jak hemocyjanina u głowonogów), które stanowiłyby 12% populacji erytrocytów i odpowiadały za chłodzenie, to rewolucja w termoregulacji. Standardowo krew transportuje ciepło z wnętrza ciała do skóry, ale tutaj mielibyśmy do czynienia z aktywnym systemem chłodzenia cieczą.

Taka modyfikacja pozwoliłaby ludziom na:

  • Pracę w ekstremalnie wysokich temperaturach bez ryzyka udaru cieplnego.
  • Utrzymanie wysokiej sprawności mózgu nawet podczas gorączki lub intensywnego wysiłku fizycznego.
  • Zasiedlenie terenów pustynnych, które obecnie są niezdatne do życia bez klimatyzacji.

Ciekawostką jest fakt, że niebieska krew faktycznie występuje w naturze – mają ją np. skrzypłocze. Ich krew jest niezwykle cenna dla medycyny, ponieważ reaguje na obecność toksyn bakteryjnych. Gdybyśmy mieli taką domieszkę, nasz układ odpornościowy mógłby zyskać zupełnie nowe mechanizmy wykrywania zagrożeń.

Superwydajny metabolizm tłuszczów

Pozyskiwanie dwukrotnie większej ilości kalorii z tłuszczów (czyli około 18 kcal z jednego grama zamiast obecnych 9 kcal) uczyniłoby z nas maszyny o niesamowitej wytrzymałości. Tłuszcz jest najbardziej wydajnym paliwem w naszym organizmie, a podwojenie tej wartości oznaczałoby, że niewielka ilość tkanki tłuszczowej wystarczyłaby na tygodnie aktywności.

Z drugiej strony, w świecie nadmiaru jedzenia, taka zmiana mogłaby prowadzić do błyskawicznego przybierania na wadze. Nasza dieta musiałaby opierać się na bardzo małych porcjach, a pojęcie "głodu" nabrałoby zupełnie innego znaczenia – potrzebowalibyśmy znacznie mniej pożywienia, by przetrwać dzień.

Elastyczność i mobilność: człowiek o większym zasięgu

Zwiększenie zakresu wygięcia kończyn do tyłu o 20% oraz skrętności głowy o 10% wpłynęłoby na naszą motorykę. Choć 10% więcej skrętności głowy nie uczyniłoby z nas sów, to jednak znacząco poszerzyłoby pole widzenia bez konieczności obracania tułowia.

Większa ruchomość stawów w tył (np. w łokciach czy kolanach) uczyniłaby nas bardziej zwinnymi wspinaczami i pozwoliłaby na poruszanie się w ciasnych przestrzeniach. Z punktu widzenia ewolucji, mogłoby to ułatwić ucieczkę przed drapieżnikami lub poruszanie się w gęstym lesie czy jaskiniach.

Organ ratunkowy: kolagen i płytki krwi na żądanie

To prawdopodobnie najważniejsza zmiana z punktu widzenia przeżywalności. Specjalny organ produkujący kolagen typu I oraz płytki krwi w razie potrzeby działałby jak biologiczna apteczka pierwszej pomocy.

W momencie zranienia:

  1. Płytki krwi byłyby natychmiast wyrzucane do krwiobiegu w ogromnej ilości, co powodowałoby niemal natychmiastowe krzepnięcie i zatamowanie krwotoku.
  2. Kolagen typu I (główny budulec skóry, ścięgien i kości) byłby dostarczany bezpośrednio do miejsca uszkodzenia, drastycznie przyspieszając proces gojenia i bliznowacenia.

Taki człowiek byłby niezwykle odporny na urazy mechaniczne. Rany, które dziś wymagają szycia i tygodni rekonwalescencji, mogłyby zamykać się w ciągu godzin, a ryzyko wykrwawienia się na śmierć zostałoby zredukowane do minimum.

Jak wyglądałoby życie po takich zmianach?

Gdyby te siedem cech połączyło się w jednym organizmie, otrzymalibyśmy istotę, która wizualnie przypominałaby człowieka, ale funkcjonalnie byłaby "super-organizmem". Taka osoba mogłaby zjeść posiłek złożony z chrząszczy i wapiennych okruchów, popić go niewielką ilością wody, a następnie przebiec maraton w pełnym słońcu bez przegrzania, korzystając z zapasów tłuszczu i chłodzącej niebieskiej krwi. W razie upadku i zranienia, jej ciało samoistnie "załatałoby" ranę w ekspresowym tempie.

To wizja człowieka jako istoty niemal całkowicie niezależnej od trudnych warunków zewnętrznych, zdolnej do kolonizacji najbardziej nieprzyjaznych zakątków Ziemi, a może nawet innych planet.

Podziel się z innymi: