Gość (37.30.*.*)
Wyobraźmy sobie świat, w którym ewolucja postanowiła pójść o krok dalej, fundując nam biologiczną aktualizację godną filmów science-fiction. Trzecie oko, większy mózg i tajemnicza „istota niebieska” to zmiany, które drastycznie wpłynęłyby nie tylko na to, jak widzimy świat, ale też na to, jak myślimy, poruszamy się i spalamy kalorie. Taka transformacja uczyniłaby z nas gatunek o niemal nadludzkich możliwościach, ale też postawiła przed nami zupełnie nowe wyzwania biologiczne.
Pojawienie się trzeciego oka nad nosem, wyspecjalizowanego w widzeniu podczerwieni, całkowicie zmieniłoby naszą percepcję rzeczywistości. Podczerwień to nic innego jak promieniowanie cieplne. Zamiast polegać wyłącznie na świetle odbitym, widzielibyśmy sygnatury termiczne wszystkiego wokół nas.
Mózg, nakładając na siebie obraz z trzech oczu, tworzyłby swego rodzaju „rozszerzoną rzeczywistość”. Widzielibyśmy nie tylko kształty i kolory, ale też to, czy ktoś przed chwilą siedział na krześle (zostawiając ślad ciepła), czy silnik samochodu jest rozgrzany, a nawet jakie emocje targają naszym rozmówcą – zwiększony przepływ krwi w twarzy byłby widoczny jako zmiana barwy termicznej. Noc przestałaby być barierą; ciemność stałaby się czytelna dzięki ciepłu emitowanemu przez organizmy żywe i przedmioty.
Zwiększenie średnicy głowy o 2,5 cm może wydawać się niewielką zmianą, ale w skali objętości mózgu to ogromny skok. Przyjmując, że przeciętna głowa ma około 17-18 cm średnicy, dodanie 2,5 cm zwiększa objętość czaszki o kilkanaście procent. Jeśli do tego dodamy wzrost udziału istoty szarej z 40% do 45%, otrzymujemy maszynę do przetwarzania danych o niespotykanej dotąd mocy.
Istota szara odpowiada za przetwarzanie informacji, pamięć, podejmowanie decyzji i kontrolę mięśni. Większa jej ilość sugeruje:
Warto jednak zauważyć, że tak duży mózg wymagałby ogromnych nakładów energii. Już teraz nasz mózg zużywa około 20% kalorii, które dostarczamy organizmowi. W nowym modelu zapotrzebowanie to mogłoby wzrosnąć do 30-35%, co wymusiłoby zmiany w diecie i systemie trawiennym.
Najbardziej fascynującym elementem tej wizji jest pojawienie się u co drugiej osoby tzw. istoty niebieskiej (łac. substantia caerulea w nowym wydaniu). Stanowiąc 2,5% objętości mózgu, byłaby ona potężnym centrum dowodzenia. Fakt, że posiadałaby ją tylko połowa populacji, mógłby doprowadzić do powstania dwóch odmiennych typów funkcjonowania społecznego.
Osoby z istotą niebieską miałyby zupełnie inny profil psychologiczny. Dzięki ścisłemu powiązaniu tego obszaru z procesami dopaminowymi, ich motywacja i system nagrody działałyby na „wyższych obrotach”. Mogłoby to oznaczać większą skłonność do podejmowania ryzyka, niespożytą energię do działania, ale też większą podatność na uzależnienia behawioralne. Każdy sukces dawałby im silniejszy „strzał” dopaminy niż osobom bez tego organu.
Ciekawym skutkiem byłaby zmiana sposobu poruszania się – chodzenie na palcach (digitigradia). Wymagałoby to przebudowy mięśni łydek i ścięgna Achillesa. Chodzenie na palcach jest cichsze i pozwala na szybszy start do biegu. W połączeniu z widzeniem w podczerwieni, osoby te stałyby się naturalnymi „łowcami” lub osobami o niezwykłej zwinności.
Istota niebieska odpowiadająca za metabolizm wysiłkowy sprawiałaby, że organizm pracowałby znacznie wydajniej podczas aktywności fizycznej. Szybsza regeneracja, lepsze zarządzanie glikogenem i mniejsze odczuwanie zmęczenia sprawiłyby, że sportowcy czy pracownicy fizyczni z tą strukturą mózgu mieliby naturalną przewagę nad resztą populacji.
Taka zmiana biologiczna nie obyłaby się bez problemów. Większa głowa oznaczałaby ogromne komplikacje przy porodach naturalnych, co prawdopodobnie wymusiłoby dominację cesarskich cięć lub dalszą ewolucję miednicy u kobiet.
Dodatkowo, nałożenie obrazu z trzech oczu wymagałoby od kory wzrokowej gigantycznego wysiłku. Mózg musiałby nauczyć się ignorować „szumy” termiczne w upalne dni, kiedy wszystko dookoła emituje ciepło, co mogłoby prowadzić do częstych bólów głowy lub przebodźcowania.
W naturze istnieją organizmy widzące w podczerwieni (np. niektóre węże, jak grzechotniki), które posiadają specjalne jamki termoczułe. Jednak ich mózgi są znacznie prostsze. Połączenie zaawansowanej inteligencji naczelnych z taką sensoryką stworzyłoby drapieżnika szczytowego o możliwościach, których natura dotąd nie testowała na taką skalę.
Podsumowując, człowiek z trzecim okiem i istotą niebieską byłby istotą znacznie bardziej efektywną, widzącą więcej i działającą szybciej, ale też żyjącą w ciągłym napięciu dopaminowym i potrzebującą znacznie większej ilości pożywienia, by zasilić swój „superkomputer” w powiększonej czaszce.