Gość (37.30.*.*)
Przekonanie o tym, że psycholog potrafi „wyczarować” z tych samych wyników badań dwie skrajnie różne diagnozy, jest jednym z najstarszych mitów krążących wokół tej profesji. Często słyszymy o tym w kontekście spraw sądowych, gdzie biegli powołani przez dwie strony sporu przedstawiają odmienne opinie na temat tej samej osoby. Czy to oznacza, że psychologia to czysta retoryka, a nie nauka? Odpowiedź nie jest czarno-biała – kryje się w niej zarówno ziarno prawdy o naturze ludzkiej psychiki, jak i sporo nieporozumień dotyczących warsztatu pracy specjalisty.
Psychologia, choć opiera się na metodach naukowych, operuje na materiale znacznie mniej uchwytnym niż chemia czy fizyka. Wynik testu psychologicznego to nie jest „odczyt z termometru”. To raczej zestaw wskazówek, które wymagają osadzenia w kontekście.
Prawda zawarta w tym micie polega na tym, że interpretacja danych zawsze zależy od paradygmatu, w jakim porusza się dany specjalista. Psycholog o orientacji psychodynamicznej może zinterpretować dystans pacjenta jako mechanizm obronny wynikający z lęku przed bliskością. Z kolei psycholog poznawczo-behawioralny może widzieć w tym samym zachowaniu brak wyuczonych umiejętności społecznych lub specyficzne przekonania kluczowe. Obaj mają rację w ramach swoich teorii, ale ich wnioski i zalecenia będą brzmiały zupełnie inaczej.
Mitem jest jednak twierdzenie, że psycholog może napisać absolutnie wszystko i fachowo to uzasadnić bez narażania się na śmieszność lub utratę prawa do wykonywania zawodu. Nowoczesna diagnostyka opiera się na tzw. Evidence-Based Practice (praktyce opartej na dowodach).
Istnieją twarde narzędzia, takie jak standaryzowane testy inteligencji czy kwestionariusze osobowości (np. MMPI-2), które posiadają ścisłe klucze odpowiedzi i normy statystyczne. Jeśli pacjent uzyskał wysoki wynik w skali lęku, psycholog nie może napisać, że jest on osobą o stalowych nerwach. Może jedynie dyskutować nad tym, dlaczego ten lęk występuje. Fachowiec jest ograniczony przez:
Najwięcej kontrowersji budzą sytuacje, w których dwóch biegłych ocenia tę samą osobę i dochodzi do innych wniosków. Czy to dowód na manipulację? Niekoniecznie.
Ludzka psychika jest dynamiczna. Na wynik badania wpływ ma tzw. błąd pomiaru oraz stan badanego w danym dniu. Co więcej, psycholodzy mogą kłaść nacisk na inne aspekty funkcjonowania. Jeden biegły może skupić się na zasobach pacjenta (co pozwala mu np. na opiekę nad dzieckiem), a drugi na jego deficytach (co tę opiekę utrudnia). Obaj piszą prawdę, ale wybierają z niej inne fragmenty, by odpowiedzieć na konkretne pytania sądu. To właśnie ten „wybiórczy nacisk” tworzy wrażenie, że materiał służy dwóm różnym tezom.
Warto wiedzieć o istnieniu tzw. efektu Barnuma (zwanego też efektem Forera). Polega on na tym, że ludzie uznają za bardzo trafne opisy swojej osobowości, które w rzeczywistości są bardzo ogólne i pasują do niemal każdego. Słabi psycholodzy mogą nieświadomie (lub świadomie) używać takich sformułowań, by ich raport brzmiał „mądrze” i był trudny do podważenia, mimo braku konkretów.
Jeśli czujesz, że raport psychologiczny na Twój temat (lub dotyczący ważnej dla Ciebie sprawy) jest stronniczy lub naciągany, nie jesteś bezbronny. Istnieje kilka konkretnych kroków, które pozwalają zweryfikować fachowość takiej opinii:
Dowiedz się, jakich testów użył psycholog. Czy są to narzędzia aktualne, posiadające polskie normy i uznane przez środowisko naukowe? Stosowanie testów projekcyjnych (np. słynne plamy atramentu Rorschacha) jako jedynej podstawy do twardych wniosków w sprawach karnych czy rodzinnych jest obecnie mocno krytykowane ze względu na ich niską obiektywność.
Przeczytaj raport pod kątem logicznych sprzeczności. Czy wnioski końcowe wynikają bezpośrednio z opisanych wyników testów? Jeśli w części opisowej czytamy o „dobrym kontakcie z otoczeniem”, a w podsumowaniu pojawia się „osobowość aspołeczna”, psycholog musi to bardzo precyzyjnie uzasadnić. Brak takiego powiązania to najsłabszy punkt każdego raportu.
W sprawach sądowych masz prawo wnioskować o powołanie innego zespołu biegłych. Poza sądem możesz udać się do innego specjalisty z prośbą o tzw. metadiagnozę, czyli ocenę poprawności przeprowadzonego procesu diagnostycznego przez innego psychologa.
Upewnij się, czy osoba sporządzająca raport ma odpowiednie uprawnienia. W Polsce sytuacja prawna zawodu psychologa jest skomplikowana, ale w przypadku biegłych sądowych muszą oni widnieć na listach prezesów sądów okręgowych.
Pamiętaj, że psychologia to nauka o człowieku, a człowiek jest istotą pełną sprzeczności. Dobry psycholog nie szuka jednej, „jedynie słusznej” tezy, ale stara się opisać tę złożoność w sposób rzetelny i uczciwy. Obrona przed manipulacją w raporcie zaczyna się tam, gdzie zaczynamy pytać o twarde dane i dowody, a nie tylko o „wrażenia” specjalisty.