Gość (37.30.*.*)
Wokół spektrum autyzmu narosło wiele mitów, a jeden z najbardziej krzywdzących sugeruje, że osoby autystyczne nie potrzebują relacji społecznych lub nie potrafią ich tworzyć. To nieprawda. Potrzeba bliskości, przynależności i posiadania bratniej duszy jest uniwersalna, niezależnie od tego, jak skonstruowany jest nasz układ nerwowy. Przyjaźń między osobą w spektrum (w tym z dawnym rozpoznaniem zespołu Aspergera) a osobą neurotypową jest nie tylko możliwa, ale często staje się niezwykle wzbogacającym doświadczeniem dla obu stron. Wymaga jednak zrozumienia różnic w „językach”, którymi posługują się oba te światy.
Współczesna psychologia i pedagogika coraz częściej odchodzą od modelu „naprawiania” osób w spektrum, by dopasowały się do reszty społeczeństwa. Zamiast tego badacze, tacy jak dr Damian Milton, wskazują na zjawisko zwane „problemem podwójnej empatii”. Według tej teorii trudności w komunikacji między osobami autystycznymi a neurotypowymi nie wynikają z deficytów jednej ze stron, ale z wzajemnego niezrozumienia wynikającego z różnych sposobów przetwarzania informacji i odczuwania emocji.
Specjaliści podkreślają, że osoby neurotypowe często polegają na domysłach, mowie ciała i czytaniu między wierszami, podczas gdy osoby w spektrum zazwyczaj preferują komunikację jasną, dosłowną i opartą na faktach. Kiedy obie strony zrozumieją te różnice, bariera znika. Badania pokazują, że przyjaźnie neuroróżnorodne mogą być bardzo trwałe, ponieważ często opierają się na dużej lojalności, szczerości i wspólnym zaangażowaniu w konkretne pasje.
Nie da się ukryć, że taka przyjaźń może napotkać specyficzne przeszkody. Zrozumienie ich jest pierwszym krokiem do zbudowania trwałej więzi.
Osoba neurotypowa może poczuć się urażona bezpośredniością przyjaciela w spektrum, odbierając ją jako brak taktu. Z kolei osoba autystyczna może czuć się zagubiona w gąszczu aluzji czy sarkazmu, których nie potrafi odczytać. Kluczem jest tutaj zasada „mówienia wprost” – bez ukrytych intencji.
Dla osoby neurotypowej wyjście na głośny koncert czy do zatłoczonej restauracji to świetna zabawa. Dla osoby w spektrum może to być źródło ogromnego stresu sensorycznego. Przyjaźń funkcjonuje dobrze wtedy, gdy osoba neurotypowa rozumie, że odmowa wyjścia nie jest odrzuceniem jej osoby, ale koniecznością zadbania o własny dobrostan sensoryczny.
Osoby w spektrum często mają tzw. „fiksacje” lub intensywne zainteresowania. Przyjaźń rozkwita, gdy osoba neurotypowa potrafi docenić tę pasję, a osoba w spektrum uczy się (czasem przy wsparciu przyjaciela), jak dawać przestrzeń na tematy ważne dla drugiej strony.
Wiele osób neurotypowych będących w bliskich relacjach z osobami w spektrum podkreśla, że ich przyjaciele są „najbardziej autentycznymi ludźmi, jakich znają”. W świecie pełnym gier towarzyskich i konwenansów, relacja z kimś, kto nie manipuluje, nie kłamie „dla świętego spokoju” i zawsze mówi to, co myśli, jest niezwykle odświeżająca.
Osoby w spektrum autyzmu często wykazują się ogromną wiedzą w swoich dziedzinach, co sprawia, że rozmowy z nimi są fascynujące i rozwijające. Z kolei osoba neurotypowa może pełnić rolę „tłumacza świata”, pomagając przyjacielowi odnaleźć się w zawiłych sytuacjach społecznych, co buduje ogromne zaufanie i poczucie bezpieczeństwa.
Aby przyjaźń między osobą neurotypową a osobą w spektrum była satysfakcjonująca, warto wdrożyć kilka zasad:
Ciekawostką jest fakt, że wiele osób dowiaduje się o swoim autyzmie dopiero w dorosłości, właśnie dzięki relacjom z innymi. Czasami to właśnie przyjaciel jako pierwszy zauważa, że pewne cechy danej osoby układają się w spójny obraz spektrum, co staje się początkiem drogi do samopoznania i lepszego zrozumienia siebie.
Przyjaźń neuroróżnorodna to dowód na to, że różnice w budowie mózgu nie są przeszkodą dla ludzkiej bliskości. Wymagają jedynie nieco innego zestawu narzędzi komunikacyjnych i dużej dozy wzajemnej akceptacji.