Gość (83.4.*.*)
Temat prostytucji w polskim prawie jest dość specyficzny. Sama w sobie nie jest ona zakazana – dorosła osoba może dobrowolnie świadczyć usługi seksualne i nie grozi jej za to odpowiedzialność karna. Jednak polski Kodeks karny bardzo rygorystycznie podchodzi do wszystkiego, co dzieje się „wokół” tego zjawiska. Wypowiedzi, zarówno te publiczne, jak i prywatne, mogą stać się bezprawne, gdy przekraczają granice wolności słowa i wchodzą w sferę przestępstw przeciwko wolności seksualnej, obyczajności lub dobrom osobistym.
Jedną z najczęstszych sytuacji, w których wypowiedź o prostytucji staje się bezprawna, jest naruszenie dóbr osobistych konkretnej osoby. Mowa tutaj o art. 212 Kodeksu karnego, czyli zniesławieniu. Jeśli ktoś publicznie (np. w mediach społecznościowych, na forum czy w rozmowie z sąsiadami) twierdzi, że dana osoba trudni się prostytucją, a nie jest to prawdą, naraża się na poważne konsekwencje.
Takie twierdzenie może poniżyć daną osobę w opinii publicznej lub narazić ją na utratę zaufania potrzebnego do wykonywania zawodu. Co ważne, nawet jeśli dana osoba faktycznie świadczy takie usługi, rozgłaszanie tego faktu w celu dokuczenia jej lub zniszczenia jej reputacji również może być uznane za bezprawne, zwłaszcza jeśli nie służy to obronie społecznie uzasadnionego interesu.
Wypowiedzi dotyczące prostytucji stają się bezprawne także wtedy, gdy przybierają formę zniewagi (art. 216 KK). Używanie w stosunku do kogoś określeń wulgarnych, które mają na celu upokorzenie tej osoby, jest karalne. Nie ma znaczenia, czy adresat wypowiedzi faktycznie ma związek z branżą usług seksualnych – liczy się intencja obrażenia i forma wypowiedzi, która narusza godność człowieka.
Wypowiedź może być uznana za przestępstwo, jeśli stanowi formę stręczycielstwa (art. 204 § 1 KK). Bezprawne są wszelkie wypowiedzi, których celem jest nakłonienie innej osoby do uprawiania prostytucji. Może to być:
W tym przypadku „słowo” staje się narzędziem przestępstwa. Warto wiedzieć, że karalne jest samo nakłanianie, nawet jeśli osoba, do której kierowane są te słowa, ostatecznie nie zdecyduje się na taki krok.
Choć w Polsce nie ma bezpośredniego, totalnego zakazu reklamowania „towarzyszenia”, to jednak wypowiedzi o charakterze reklamowym mogą stać się bezprawne, jeśli naruszają inne przepisy. Przykładowo, publikowanie ogłoszeń, które wprost promują prostytucję, może być uznane za ułatwianie tego procederu (kuplerstwo), jeśli czerpie się z tego zyski (np. administrator portalu pobierający wysokie opłaty za promowanie takich treści).
Dodatkowo, wypowiedzi o charakterze seksualnym w przestrzeni publicznej mogą być ścigane jako nieobyczajne wybryki (art. 140 Kodeksu wykroczeń). Jeśli treść ogłoszenia lub wypowiedzi jest drastyczna, wulgarna i dostępna dla osób postronnych (w tym dzieci), autor może ponieść odpowiedzialność.
Najcięższym kalibrem bezprawnych wypowiedzi są groźby karalne. Jeśli ktoś za pomocą słów (szantażu, groźby ujawnienia tajemnic czy przemocy) zmusza inną osobę do prostytucji, mamy do czynienia z poważnym przestępstwem. W takim przypadku wypowiedź nie jest tylko „opinią” czy „informacją”, ale formą przemocy psychicznej, która podlega surowej karze pozbawienia wolności.
Czy wiesz, że choć prostytucja nie jest w Polsce zawodem podlegającym pod Kodeks pracy, to dochody z niej... nie podlegają opodatkowaniu podatkiem dochodowym (PIT)? Wynika to z faktu, że zgodnie z polskim prawem podatkowym, nie można nakładać podatku na czynności, które nie mogą być przedmiotem prawnie skutecznej umowy. Ponieważ prostytucja jest uznawana za czynność sprzeczną z zasadami współżycia społecznego, umowy o świadczenie takich usług są nieważne, a co za tym idzie – fiskus nie może żądać od nich „działki”.
Jeśli zastanawiasz się, gdzie leży granica, pamiętaj o trzech filarach:
W dobie internetu warto pamiętać, że komentarz napisany pod wpływem emocji może zostać uznany za zniesławienie, co w skrajnych przypadkach kończy się nie tylko grzywną, ale i obowiązkiem wypłaty wysokiego zadośćuczynienia.