Jakie masz pytanie?

lub

Dlaczego w dwudziestoleciu międzywojennym Wielka Brytania była tak prorosyjska i antypolska?

brytyjska polityka zagraniczna relacje polsko brytyjskie przyczyny niechęci londynu
avatar

Gość (37.30.*.*)



Odpowiedź:

Relacje polsko-brytyjskie w okresie dwudziestolecia międzywojennego to temat, który do dziś budzi spore emocje wśród historyków i pasjonatów dziejów. Często spotykamy się z tezą, że Londyn był nam niechętny, a jednocześnie wykazuje zadziwiającą wyrozumiałość wobec Rosji (nawet tej bolszewickiej). Aby zrozumieć, dlaczego tak było, musimy porzucić myślenie w kategoriach sympatii i antypatii, a wejść w świat chłodnej, brytyjskiej „Realpolitik”. Dla ówczesnego Imperium Brytyjskiego Polska nie była kluczowym partnerem, lecz raczej elementem skomplikowanej układanki, który czasem po prostu nie pasował do obrazka.

Brytyjska doktryna równowagi sił

Kluczem do zrozumienia zachowania Wielkiej Brytanii jest zasada balance of power (równowaga sił). Przez stulecia Londyn dążył do tego, aby żaden kraj na kontynencie europejskim nie stał się zbyt potężny. Po I wojnie światowej Brytyjczycy uważali, że największym zagrożeniem dla tej równowagi nie są pokonane Niemcy, ale... Francja.

Francja chciała maksymalnie osłabić Niemcy i stworzyła system sojuszy w Europie Środkowo-Wschodniej, w którym Polska odgrywała rolę „strażnika” od wschodu. Z perspektywy Londynu, silna Polska była postrzegana jako „satelita” Paryża. Brytyjczycy obawiali się, że zbyt potężna Polska, wspierana przez Francję, doprowadzi do całkowitej dominacji francuskiej w Europie, co zmuszałoby Wielką Brytanię do interwencji. Dlatego każda próba wzmocnienia Polski (np. poprzez przyznanie jej Górnego Śląska czy szerokiego dostępu do morza) była w Londynie torpedowana.

David Lloyd George i jego stosunek do Polski

Nie bez znaczenia były też osobiste uprzedzenia kluczowych polityków. Premier David Lloyd George przeszedł do historii jako jeden z najbardziej sceptycznych wobec Polski liderów. To on wypowiedział słynne, choć niezwykle obraźliwe słowa, że „dać Polakom przemysł śląski, to jak dać małpie zegarek”.

Lloyd George uważał Polskę za państwo sezonowe (Saisonstaat), które jest imperialistyczne i agresywne wobec swoich sąsiadów. Brytyjska elita postrzegała Polaków jako naród romantyczny, ale nieodpowiedzialny politycznie, który swoimi żądaniami terytorialnymi może podpalić Europę i wciągnąć Wielką Brytanię w kolejną niepotrzebną wojnę.

Dlaczego Londyn „flirtował” z Rosją?

Prorosyjskość Wielkiej Brytanii w tym okresie nie wynikała z miłości do komunizmu – wręcz przeciwnie, brytyjskie elity brzydziły się bolszewizmem. Chodziło jednak o dwa bardzo konkretne czynniki: gospodarkę i geopolitykę.

Potencjał handlowy

Wielka Brytania po wojnie zmagała się z ogromnym kryzysem gospodarczym i bezrobociem. Rosja, nawet ta rządzona przez Lenina, była postrzegana jako gigantyczny rynek zbytu i źródło surowców. Brytyjczycy wierzyli, że poprzez handel uda się „ucywilizować” bolszewików i przywrócić ich do światowego obiegu gospodarczego. Już w 1921 roku podpisano brytyjsko-radziecki układ handlowy, co w Polsce odebrano jako nóż w plecy.

Strach przed sojuszem niemiecko-rosyjskim

Londyn panicznie bał się, że jeśli Rosja zostanie całkowicie odizolowana, to rzuci się w ramiona Niemiec (co zresztą stało się w Rapallo w 1922 roku). Brytyjczycy woleli więc ugłaskiwać Moskwę, kosztem interesów państw granicznych, takich jak Polska, byle tylko nie dopuścić do powstania potężnego bloku Berlin-Moskwa.

Linia Curzona i spory graniczne

Najlepszym przykładem brytyjskiej postawy była kwestia wschodniej granicy Polski. Lord Curzon, brytyjski minister spraw zagranicznych, zaproponował linię demarkacyjną (nazwaną później jego nazwiskiem), która drastycznie ucinała polskie aspiracje na wschodzie, pozostawiając m.in. Lwów i Wilno poza granicami RP.

Brytyjczycy argumentowali to zasadą etniczną – chcieli, aby Polska była krajem jednolitym narodowościowo, co miało zapobiec wewnętrznym konfliktom. Jednak dla Polaków, którzy dopiero co odzyskali niepodległość, była to próba narzucenia granic przez kogoś, kto zupełnie nie rozumiał specyfiki regionu i historii dawnej Rzeczypospolitej.

Ciekawostka: Brytyjscy robotnicy przeciwko Polsce

Warto wspomnieć, że nie tylko rząd w Londynie był sceptyczny. W 1920 roku, podczas wojny polsko-bolszewickiej, brytyjskie związki zawodowe pod hasłem „Hands off Russia” (Ręce precz od Rosji) blokowały transporty broni dla walczącej Polski. Robotnicy wierzyli w propagandę, że Polska jest agresorem atakującym „robotniczy raj”.

Czy to była czysta antypolska polityka?

Z dzisiejszej perspektywy zachowanie Wielkiej Brytanii może wydawać się krzywdzące, ale z punktu widzenia Londynu była to polityka racjonalna. Wielka Brytania była imperium globalnym, dla którego Polska była jedynie odległym, peryferyjnym krajem w Europie Środkowej. Brytyjczycy nie chcieli umierać za Gdańsk ani za Lwów – chcieli spokoju na kontynencie, stabilnego handlu i braku dominacji Francji.

Dopiero w 1939 roku, gdy stało się jasne, że polityka ustępstw wobec Hitlera (appeasement) zawiodła, a równowaga sił została całkowicie zburzona, Londyn zdecydował się na udzielenie Polsce gwarancji. Było to jednak podyktowane nie nagłą sympatią, a ostateczną koniecznością ratowania własnej pozycji mocarstwowej.

Podziel się z innymi: