Gość (37.30.*.*)
Termin „pokolenie hookupów” (ang. hookup generation) stał się stałym elementem nagłówków prasowych i popkulturowych dyskusji o współczesnych randkach. Sugeruje on, że młodzi ludzie – milenialsi, a teraz przede wszystkim przedstawiciele pokolenia Z – porzucili tradycyjne zaloty i związki na rzecz przygodnego seksu, ułatwionego przez aplikacje randkowe. Jednak kiedy zajrzymy w głąb danych socjologicznych i psychologicznych, obraz ten staje się znacznie bardziej skomplikowany. Okazuje się, że choć kultura hookup istnieje, to przekonanie o jej powszechności jest w dużej mierze mitem, a młodsze pokolenia uprawiają... mniej seksu niż ich rodzice w tym samym wieku.
Zanim przejdziemy do liczb, warto zdefiniować, o czym w ogóle mowa. Socjolożka Lisa Wade, autorka głośnej książki American Hookup, definiuje kulturę hookup nie tylko jako sam fakt uprawiania przygodnego seksu, ale jako specyficzny zestaw norm społecznych. W tej kulturze przypadkowe spotkania seksualne (od całowania po stosunek) są postrzegane jako dominujący, a wręcz domyślny sposób wchodzenia w interakcje romantyczne.
Charakterystyczną cechą tego zjawiska jest celowe unikanie zaangażowania emocjonalnego. „Hookup” ma być z założenia beztroski i pozbawiony „zbędnych” komplikacji uczuciowych. Paradoksalnie, badania pokazują, że choć wielu młodych ludzi uczestniczy w tej kulturze, spora ich część czuje się w niej niekomfortowo, poddając się presji rówieśniczej lub przekonaniu, że „tak teraz wyglądają randki”.
Największym ciosem w mit o „rozwiązłym pokoleniu Z” są twarde dane empiryczne. Badania przeprowadzone przez General Social Survey (GSS) w Stanach Zjednoczonych oraz analizy prof. Jean Twenge, autorki książki iGen, wskazują na zjawisko nazwane „seksualną recesją”.
Z danych wynika, że milenialsi i przedstawiciele pokolenia Z mają statystycznie mniej partnerów seksualnych i rzadziej uprawiają seks niż pokolenie X (urodzeni w latach 60. i 70.) czy baby boomers, gdy ci byli w ich wieku. Przykładowo, odsetek młodych dorosłych (18–24 lata), którzy nie uprawiali seksu w ciągu ostatniego roku, wzrósł w USA z 15% w latach 2000–2002 do 27% w latach 2016–2018.
Dlaczego tak się dzieje? Naukowcy wskazują na kilka przyczyn:
Często winą za powstanie „pokolenia hookupów” obarcza się Tinder, Bumble czy Grindr. Badania Justina Garcii z Kinsey Institute sugerują jednak, że aplikacje te nie tyle zmieniły naszą naturę, co po prostu zdigitalizowały istniejące już zachowania. Choć aplikacje ułatwiają znalezienie partnera do przygodnego seksu, dla wielu użytkowników służą one raczej do poszukiwania długoterminowych relacji, co często kończy się frustracją z powodu tzw. „paradoksu wyboru” (im więcej opcji, tym trudniej podjąć decyzję i poczuć satysfakcję).
Ciekawostką jest fakt, że algorytmy aplikacji randkowych mogą paradoksalnie utrudniać hookupy. Użytkownicy spędzają godziny na przesuwaniu profili (swiping), co daje złudzenie aktywności seksualnej, ale rzadko przekłada się na realne spotkania w świecie rzeczywistym.
Warto pamiętać, że większość badań nad kulturą hookup pochodzi z USA, gdzie życie akademickie (campus life) sprzyja takim zjawiskom. W Europie sytuacja wygląda nieco inaczej.
W krajach skandynawskich czy w Holandii, gdzie liberalizm seksualny jest normą od dekad, przygodny seks nie jest postrzegany jako „bunt” czy nowa kultura, lecz jako naturalny etap poszukiwań. Z kolei w krajach Azji Wschodniej, takich jak Japonia czy Korea Południowa, obserwuje się zjawisko „celibatu pokoleniowego”, gdzie młodzi ludzie masowo rezygnują z randkowania i seksu z powodów ekonomicznych i presji zawodowej.
W Polsce badania (np. prof. Zbigniewa Izdebskiego) wskazują na pewną stabilność. Choć młodzi Polacy są bardziej otwarci na rozmowy o seksie, ich zachowania nie odbiegają drastycznie od norm poprzednich pokoleń, a rodzina i stały związek wciąż zajmują wysokie miejsca w hierarchii wartości.
Stwierdzenie, że milenialsi i pokolenie Z to „pokolenia hookupów”, zawiera w sobie ziarno prawdy, ale jest ono mocno przerysowane. Prawdą jest, że dzisiejsza młodzież mówi o seksie bardziej otwarcie i ma dostęp do narzędzi ułatwiających szybkie randkowanie. Jednak dane empiryczne jasno pokazują, że mamy do czynienia raczej z pokoleniem „ostrożnym” niż „rozwiązłym”.
Stereotyp ten bierze się prawdopodobnie z faktu, że kultura hookup jest bardzo widoczna w mediach, serialach i na Instagramie. Widzimy mniejszość, która intensywnie korzysta z uroków przygodnego seksu, i rzutujemy to na całą populację, ignorując milczącą większość, która albo szuka trwałej miłości, albo po prostu... rzadziej uprawia seks niż ich rodzice w czasach dyskotek i braku smartfonów.