Jakie masz pytanie?

lub

Dlaczego Andrei Bocellemu zarzuca się, że nie śpiewa klasycznie, i dlaczego niektórzy krytykowali występy Trzech Tenorów oraz Luciana Pavarottiego na stadionach?

technika śpiewu operowego krytyka muzyki klasycznej fenomen trzech tenorów
avatar

Gość (37.30.*.*)



Odpowiedź:

Świat muzyki operowej bywa niezwykle hermetyczny i rygorystyczny, jeśli chodzi o zasady techniczne. Choć Andrea Bocelli jest jednym z najlepiej sprzedających się artystów wszech czasów, a Trzej Tenorzy przyciągali na stadiony miliony ludzi, świat krytyki muzycznej nie zawsze bił im brawo. Spór między „czystością sztuki” a „masową popularnością” trwa od dekad, a jego korzenie tkwią głęboko w tym, jak definiujemy prawdziwy śpiew operowy.

Andrea Bocelli i problem z techniką operową

Główny zarzut stawiany Andrei Bocellemu przez purystów i nauczycieli śpiewu klasycznego dotyczy jego techniki, a konkretnie braku tak zwanego „podparcia oddechowego” (appoggio) oraz umiejętności projekcji głosu bez użycia mikrofonu. W tradycyjnej operze śpiewak musi przebić się przez brzmienie pełnej orkiestry symfonicznej i dotrzeć do ostatniego rzędu wielkiej sali koncertowej, polegając wyłącznie na rezonansie własnego ciała.

Krytycy wskazują, że głos Bocellego jest zbyt „cienki” i „gardłowy” jak na standardy operowe. W nagraniach studyjnych brzmi on nieskazitelnie dzięki magii inżynierii dźwięku, jednak w teatrze operowym, bez nagłośnienia, jego głos mógłby być niemal niesłyszalny. Dla wielu znawców Bocelli nie jest więc tenorem operowym, lecz artystą typu „crossover” – piosenkarzem, który używa operowej stylistyki, ale operuje techniką bliższą muzyce pop.

Ciekawostką jest fakt, że sam Bocelli wielokrotnie występował w pełnych operach (np. „Cyganeria” czy „Tosca”), jednak recenzje tych występów w prestiżowych magazynach muzycznych były często miażdżące. Krytycy zarzucali mu brak dynamiki i trudności w utrzymaniu równego tempa z orkiestrą, co wynikało z faktu, że artysta nie widzi dyrygenta i musi polegać wyłącznie na słuchu.

Dlaczego stadiony budziły kontrowersje?

Kiedy Luciano Pavarotti, Plácido Domingo i José Carreras połączyli siły jako Trzej Tenorzy, zmienili bieg historii muzyki. Ich koncert w Termach Karakalli w 1990 roku stał się fenomenem, ale jednocześnie otworzył puszkę Pandory. Krytycy muzyczni byli przerażeni przeniesieniem opery na stadiony z kilku powodów:

  • Nagłośnienie: Opera z definicji jest sztuką akustyczną. Użycie mikrofonów i potężnych głośników na stadionach kompletnie zmienia barwę głosu i niweluje subtelności interpretacyjne, za które ceni się wielkich mistrzów.
  • Komercjalizacja: Dla wielu elitarnych odbiorców opera powinna pozostać sztuką wysoką, wymagającą skupienia i odpowiedniej oprawy. Stadionowe występy z popcornem i plastikowymi kubkami w rękach widzów uznano za „sprzedanie się” i spłycenie dziedzictwa kulturowego.
  • Dobór repertuaru: Zamiast całych dzieł, artyści śpiewali tylko najbardziej znane arie (tzw. „the best of”) oraz popularne piosenki neapolitańskie czy hity muzyki rozrywkowej. Purystom nie podobało się mieszanie „Nessun Dorma” z piosenkami typu „O Sole Mio” w jarmarcznej atmosferze.

Fenomen Pavarottiego pod lupą

Luciano Pavarotti, mimo że posiadał jedną z najwspanialszych technik w historii, również nie uniknął krytyki w późniejszym etapie kariery. Zarzucano mu, że zamiast skupiać się na trudnych rolach w teatrach operowych, woli projekty typu „Pavarotti & Friends”, gdzie śpiewał w duetach z gwiazdami rocka i popu (np. z Bono czy Bryanem Adamsem).

Dla krytyków było to marnowanie daru od Boga na rzecz czystej rozrywki. Obawiano się, że młode pokolenia będą kojarzyć operę wyłącznie z krótkimi, głośnymi popisami, tracąc z oczu dramatyczną głębię całych spektakli.

Czy krytyka miała rację?

Z perspektywy czasu można zauważyć, że obie strony miały swoje racje. Technicznie rzecz biorąc, Andrea Bocelli rzeczywiście nie spełnia rygorystycznych wymogów operowych, co nie zmienia faktu, że jego barwa głosu porusza miliony serc i stała się pomostem dla osób, które nigdy wcześniej nie słuchały klasyki.

Z kolei Trzej Tenorzy, mimo stadionowego blichtru, zrobili dla popularyzacji opery więcej niż jakakolwiek kampania edukacyjna. Dzięki nim arie Pucciniego trafiły na listy przebojów, a Luciano Pavarotti stał się ikoną popkultury, nie tracąc przy tym statusu jednego z największych głosów w historii.

Warto wiedzieć, że termin „crossover”, którym często określa się Bocellego, stał się obecnie pełnoprawnym gatunkiem muzycznym. To właśnie dzięki kontrowersjom wokół tych artystów granica między muzyką „wysoką” a „niską” zaczęła się zacierać, co pozwoliło klasycznym brzmieniom przetrwać w nowoczesnym świecie zdominowanym przez streaming i szybką konsumpcję treści.

Podziel się z innymi: