Gość (37.30.*.*)
W świecie finansów i prawa termin „czynność pozorna” brzmi nieco tajemniczo, ale w rzeczywistości dotyczy sytuacji, z którymi organy podatkowe stykają się niemal codziennie. Wyobraźmy sobie sytuację, w której dwie strony zawierają umowę tylko „na papierze”, aby osiągnąć określony cel – najczęściej po to, by zapłacić niższy podatek lub ukryć faktyczny przepływ pieniędzy. Choć w teorii może się to wydawać sprytnym rozwiązaniem, polskie prawo podatkowe przewiduje szereg mechanizmów, które pozwalają fiskusowi przejrzeć takie działania na wylot.
Zanim przejdziemy do skutków, warto wyjaśnić, co prawo rozumie przez pozorność. Zgodnie z Kodeksem cywilnym (art. 83), czynność pozorna to taka, która została dokonana za zgodą obu stron dla pozoru – czyli strony umawiają się, że dana czynność nie wywoła skutków prawnych albo ma ukryć inną, faktycznie zamierzoną czynność.
Wyróżniamy dwa rodzaje pozorności:
Kluczowym przepisem w kontekście podatkowym jest art. 199a Ordynacji podatkowej. Daje on organom podatkowym potężne narzędzie do interpretacji działań podatnika. Jeśli urzędnicy uznają, że dana czynność była pozorna, jej skutki podatkowe zostaną określone na podstawie tej czynności, która została ukryta.
Oznacza to, że dla fiskusa „papierowa” umowa przestaje istnieć. Jeśli udawałeś darowiznę, a tak naprawdę sprzedałeś samochód, urząd skarbowy naliczy podatek od sprzedaży, a nie od darowizny. Co więcej, jeśli czynność była „czysto pozorna” (czyli nie było pod nią żadnej innej ukrytej transakcji), urząd po prostu uzna, że do żadnego zdarzenia nie doszło, co może skutkować np. zakwestionowaniem kosztów uzyskania przychodu.
Konsekwencje wykrycia pozorności przez urząd skarbowy są zazwyczaj dotkliwe i wielopłaszczyznowe. Oto co może spotkać podatnika:
To najbardziej bezpośredni skutek. Jeśli dzięki pozornej czynności zapłacono niższy podatek (lub nie zapłacono go wcale), urząd wyda decyzję określającą jego właściwą wysokość. Do tej kwoty zostaną doliczone odsetki za zwłokę, które obecnie są na dość wysokim poziomie.
W przypadku przedsiębiorców pozorność często dotyczy wystawiania tzw. pustych faktur za usługi, które nigdy nie miały miejsca. Jeśli urząd wykaże, że faktura dokumentuje czynność pozorną, podatnik traci prawo do odliczenia podatku VAT naliczonego z takiej faktury. Co więcej, wystawca faktury i tak musi odprowadzić wykazany na niej podatek (zgodnie z art. 108 ustawy o VAT).
W podatkach dochodowych (PIT i CIT) pozorność często służy do sztucznego zawyżania kosztów. Jeśli firma podpisze umowę na fikcyjne doradztwo, aby obniżyć dochód do opodatkowania, fiskus wyłączy te wydatki z kosztów. Wynik? Wyższy dochód do opodatkowania i konieczność dopłaty podatku.
To moment, w którym sprawa przestaje być tylko sporem finansowym, a zaczyna być problemem karnym. Czynność pozorna mająca na celu uszczuplenie należności publicznoprawnej może zostać uznana za oszustwo podatkowe. Kary mogą obejmować wysokie grzywny, a w skrajnych przypadkach nawet karę pozbawienia wolności.
Warto wiedzieć, że organy podatkowe nie muszą mieć „twardego” dowodu w postaci przyznania się stron do winy. Mogą korzystać z tzw. domniemań faktycznych. Jeśli np. firma kupiła raport marketingowy za 100 tysięcy złotych, a raport ten składa się z trzech stron skopiowanych z Wikipedii, jest to dla urzędu jasny sygnał, że transakcja jest pozorna, bo cena rażąco odbiega od wartości rynkowej i zdrowego rozsądku.
Warto odróżnić pozorność od tzw. unikania opodatkowania (GAAR).
Zarówno jedno, jak i drugie jest pod lupą fiskusa, ale mechanizmy walki z nimi są nieco inne. W przypadku pozorności urzędnik po prostu stwierdza: „To, co napisaliście, nie jest prawdą”, i opodatkowuje rzeczywisty stan rzeczy.
Najlepszą metodą na uniknięcie zarzutu pozorności jest dbanie o to, aby treść zawieranych umów zawsze odpowiadała rzeczywistym zamiarom stron i była poparta realnymi działaniami. Dokumentowanie wykonania usług (notatki, maile, raporty, zdjęcia) to najlepsza polisa ubezpieczeniowa na wypadek kontroli skarbowej. Fiskus coraz rzadziej patrzy tylko na to, co jest napisane w kontrakcie, a coraz częściej bada, co faktycznie wydarzyło się w rzeczywistości gospodarczej.