Gość (37.30.*.*)
Wisława Szymborska, nasza genialna noblistka, miała niezwykły dar mówienia o sprawach ostatecznych w sposób lekki, ironiczny i pozbawiony patosu. Śmierć w jej wierszach rzadko jest tą mroczną, przerażającą postacią z kosą, którą znamy z barokowych obrazów. Zamiast tego staje się kimś, z kim można wejść w dialog, kogo można poddać obserwacji, a nawet... komu można współczuć z powodu braku profesjonalizmu. Jeśli szukasz utworu, w którym podmiot liryczny bezpośrednio zwraca się do śmierci lub zadaje jej pytania, Twoje poszukiwania najprawdopodobniej prowadzą do dwóch konkretnych tekstów: „Wywiadu z Atropos” oraz słynnego „O śmierci bez przesady”.
Wierszem, który najbardziej dosłownie realizuje motyw zadawania pytań śmierci (pod postacią mitologicznej Atropos, czyli tej z trzech Mojr, która przecinała nić życia), jest utwór pt. „Wywiad z Atropos”. To fascynująca lektura, w której podmiot liryczny wciela się w rolę dziennikarza lub dociekliwego obserwatora.
W tym wierszu padają pytania o rutynę „pracy” Atropos. Podmiot liryczny pyta m.in. o to, czy ma ona kogoś do pomocy, czy czyta gazety, czy interesuje się losem tych, których nić właśnie przecina. To typowe dla Szymborskiej – sprowadzenie metafizycznego lęku do poziomu codzienności. Atropos w tym ujęciu jest kimś w rodzaju urzędnika, który wykonuje swoją pracę bez emocji, a pytania zadawane przez podmiot liryczny obnażają mechaniczną i bezduszną naturę przeznaczenia.
Choć „Wywiad z Atropos” jest najbardziej bezpośredni, to najsłynniejszym wierszem Szymborskiej o tej tematyce pozostaje „O śmierci bez przesady”. Tutaj podmiot liryczny nie tyle przeprowadza wywiad, co punktuje wszystkie słabości i niepowodzenia śmierci.
Szymborska zauważa w nim, że śmierć:
Wiersz ten jest pełen ironicznego dystansu. Podmiot liryczny zadaje tu pytania retoryczne i stawia tezy, które mają nas pocieszyć – śmierć nie jest wszechpotężna. Jest ograniczona, niezdarna i „nie umie nawet tego, co bezpośrednio do jej fachu należy”.
To jedno z najciekawszych pytań dotyczących twórczości noblistki. Sprowadzenie śmierci do poziomu kogoś, komu można zadać pytanie lub kogo można skrytykować za brak talentu, to genialny zabieg psychologiczny. Dzięki temu lęk przed nieznanym staje się mniejszy.
Szymborska stosowała strategię „oswajania potwora”. Jeśli śmierć jest niezdarna, jeśli można z nią porozmawiać jak z kimś, kto po prostu wykonuje nudną pracę, to przestaje być tak paraliżująca. W jej poezji życie zawsze wygrywa w przedbiegach, bo ma do zaoferowania nieskończoną różnorodność, której śmierć – w swojej monotonii – nigdy nie zrozumie.
Warto wiedzieć, że Atropos, do której Szymborska kieruje swoje pytania, była w mitologii greckiej najstarszą z trzech sióstr (Mojr). Kloto przędła nić życia, Lachesis jej strzegła i mierzyła jej długość, a Atropos (co po grecku oznacza „Nieodwołalna”) przecinała ją nożycami. Wybór tej konkretnej postaci na „rozmówcę” w wierszu nie był więc przypadkowy – to ona decydowała o ostatecznym końcu, co czyni pytania podmiotu lirycznego jeszcze bardziej odważnymi i prowokacyjnymi.
Jeśli interesuje Cię ten nurt w twórczości Szymborskiej, warto zajrzeć również do wiersza „Kot w pustym mieszkaniu”. Choć tam podmiotem lirycznym jest kot, a pytania o śmierć (i nieobecność) są zadawane w sposób milczący, poprzez zachowanie zwierzęcia, jest to jeden z najbardziej poruszających tekstów o stracie w polskiej literaturze.
Szymborska udowodniła, że o śmierci można pisać bez wielkich słów, czerni i płaczu, a zamiast tego użyć ciekawości, ironii i... zwykłego pytania.