Gość (185.25.*.*)
Wizerunek Marilyn Monroe jako „słodkiej blondynki” to jeden z najbardziej krzywdzących mitów w historii Hollywood. W rzeczywistości aktorka była osobą niezwykle inteligentną, wrażliwą i spragnioną wiedzy, co najlepiej odzwierciedlała jej imponująca prywatna biblioteka. Kiedy w 1999 roku dom aukcyjny Christie’s wystawił na licytację przedmioty należące do gwiazdy, świat ujrzał kolekcję ponad 400 książek, które świadczyły o jej szerokich horyzontach i literackim wyrobieniu.
Marilyn Monroe nie kolekcjonowała książek dla ozdoby – wiele z nich nosiło ślady intensywnego czytania, zawierało odręczne notatki i podkreślenia. W jej zbiorach znajdowały się dzieła największych pisarzy wszech czasów. Aktorka szczególnie ceniła literaturę rosyjską, co mogło wynikać z jej fascynacji metodą Stanisławskiego i głębią psychologiczną postaci. Na jej półkach stały m.in.:
Poezja zajmowała szczególne miejsce w sercu Marilyn. Aktorka sama pisała wiersze i krótkie teksty osobiste, w których przelewała na papier swój ból i samotność. Nic dziwnego, że w jej biblioteczce nie mogło zabraknąć tomików mistrzów słowa. Do jej ulubionych autorów należeli:
Ciekawostką jest, że Marilyn często nosiła tomiki poezji w torebce, czytając je w przerwach między ujęciami na planie filmowym. Był to dla niej sposób na ucieczkę od zgiełku i stresu związanego z pracą.
Marilyn Monroe przez dużą część życia zmagała się z problemami emocjonalnymi i traumami z dzieciństwa. Jej biblioteka była pełna pozycji z zakresu psychologii i psychoanalizy, co sugeruje, że aktorka usilnie starała się zrozumieć mechanizmy rządzące ludzką psychiką i własnym zachowaniem. W jej zbiorach znajdowały się prace Zygmunta Freuda, a także książki dotyczące rozwoju osobistego i filozofii, takie jak dzieła Bertranda Russella czy Alberta Camusa.
Małżeństwo z dramaturgiem Arturem Millerem z pewnością wpłynęło na jej literackie wybory, choć Marilyn już wcześniej była oczytana. W jej kolekcji znajdowały się liczne sztuki teatralne (w tym oczywiście dzieła Millera i Tennessee Williamsa) oraz książki autorów, z którymi utrzymywała kontakty towarzyskie, jak np. Truman Capote („Śniadanie u Tiffany’ego” – Marilyn bardzo chciała zagrać Holly Golightly, jednak rola ostatecznie trafiła do Audrey Hepburn).
Biblioteka gwiazdy była niezwykle eklektyczna. Oprócz wielkiej literatury, Marilyn posiadała:
Analizując listę książek Marilyn Monroe, wyłania się obraz kobiety o niezwykle chłonnym umyśle, która traktowała literaturę jako narzędzie do samodoskonalenia i ucieczkę od powierzchowności świata, w którym przyszło jej żyć. Jej biblioteka to najlepszy dowód na to, że pod maską ikony popkultury kryła się intelektualistka, której ambicje sięgały znacznie dalej niż blask fleszy.