Gość (37.30.*.*)
Obserwując świat przyrody, szybko zauważamy pewną powtarzalność. Większość ssaków, które spotykamy w naszych lasach czy na safari, oscyluje wokół palety barw ziemi: od głębokiej czerni, przez brązy i rudości, aż po piaskowe żółcie i biele. Wydaje się to niemal nudne w porównaniu do bajecznie kolorowych papug, jaskrawych żab czy mieniących się ryb rafowych. Czy to faktycznie paradoks, że w zielonym lesie nie biegają zielone jelenie, a na błękitnym niebie nie widzimy niebieskich wiewiórek? Odpowiedź kryje się w fascynującym połączeniu chemii, biologii ewolucyjnej i sposobu, w jaki działają oczy drapieżników.
Głównym powodem, dla którego większość ssaków trzyma się brązów i szarości, jest chemia ich organizmów. Ssaki produkują głównie jeden rodzaj barwnika: melaninę. Występuje ona w dwóch podstawowych odmianach: eumelaninie (odpowiadającej za czarny i brązowy) oraz feomelaninie (odpowiadającej za żółty, rudy i jasnobrązowy).
Mieszanie tych dwóch składników w różnych proporcjach daje nam całą gamę "naturalnych" kolorów, które widzimy u psów, kotów, koni czy dzikich zwierząt. Produkcja innych barwników, takich jak niebieski czy jaskrawozielony, wymagałaby zupełnie innych mechanizmów metabolicznych, których ssaki po prostu nie wykształciły w toku ewolucji.
To jedno z najczęstszych pytań: skoro zwierzęta żyją w zielonych lasach, dlaczego nie ewoluowały tak, by mieć zielone futro dla lepszego kamuflażu? Tutaj wchodzi w grę biologia włosa. Struktura futra bardzo utrudnia utrzymanie zielonego pigmentu. Co ciekawe, jedynym ssakiem, który bywa zielony, jest leniwiec, ale... to oszustwo. Jego futro nie ma zielonego pigmentu – w jego szorstkiej sierści po prostu rosną glony, które nadają mu ten odcień i pomagają maskować się w koronach drzew.
Warto też pamiętać o tym, jak widzą inni. Większość ssaków drapieżnych (z wyjątkiem naczelnych) to dichromatycy – nie odróżniają dobrze czerwieni od zieleni. Dla wilka czy tygrysa ruda sierść jelenia lub pomarańczowe pasy tygrysa na tle zielonych liści są niemal identyczne z otoczeniem. Z ich perspektywy "rdzawy" jest równie dobrym kamuflażem co "zielony".
Jeśli chodzi o kolor niebieski, sprawa jest jeszcze bardziej niesamowita. W świecie kręgowców niebieski pigment praktycznie nie istnieje (wyjątkiem jest zaledwie kilka gatunków ryb). Kiedy widzisz niebieskiego ptaka, jak sójkę, lub błękitnego motyla, nie patrzysz na barwnik, ale na... fizykę światła.
Jest to tak zwany kolor strukturalny. Pióra lub łuski tych zwierząt mają mikroskopijną strukturę, która załamuje i odbija światło w taki sposób, że do naszego oka docierają tylko fale o długości odpowiadającej niebieskiemu. Gdybyś zmiażdżył niebieskie pióro papugi, powstały proszek byłby szary lub brązowy. Ssaki nie wykształciły takiej struktury w swoich włosach, dlatego niebieskie futro w naturze po prostu nie występuje.
Choć u ssaków czerwień ogranicza się do rudości, w świecie gadów, płazów i owadów jaskrawe kolory pełnią kluczową funkcję: są komunikatem. To tak zwane ubarwienie aposematyczne. Jaskrawoczerwona żaba mówi drapieżnikowi: „Nie jedz mnie, jestem trująca”.
Z kolei u ptaków jaskrawe kolory są wynikiem doboru płciowego. Samiec musi być kolorowy, by pokazać samicy, że jest zdrowy i silny (produkcja i utrzymanie jaskrawych barw wymaga mnóstwo energii i dobrej diety bogatej w karotenoidy). Ssaki postawiły na inną strategię – zamiast wzroku, częściej polegają na zapachu i słuchu, więc "strojenie się" w jaskrawe barwy nie było im ewolucyjnie potrzebne.
Flamingi rodzą się szare. Ich ikoniczny różowy kolor pochodzi z diety bogatej w karotenoidy, które znajdują się w krewetkach i algach, którymi się żywią. Gdyby flaming przestał jeść te konkretne przysmaki, po pewnym czasie jego pióra stałyby się białe lub blade. To doskonały przykład na to, jak środowisko bezpośrednio wpływa na wygląd zwierząt.
Może się wydawać paradoksalne, że zwierzęta nie wykorzystują pełnej palety barw dostępnej w naturze, ale w rzeczywistości to genialna optymalizacja. Ewolucja nie dąży do "najładniejszego" rozwiązania, ale do tego, które jest wystarczająco dobre i najmniej kosztowne energetycznie. Brązy i szarości są tanie w produkcji, zapewniają świetny kamuflaż przed drapieżnikami o ograniczonym widzeniu barw i są niezwykle trwałe. Natura po prostu wybrała praktyczność nad ekstrawagancję.