Gość (37.30.*.*)
Wizerunek kostuchy z kosą jest tak mocno zakorzeniony w naszej kulturze, że niemal każdy potrafi go opisać bez mrugnięcia okiem. Śmierć ma twarz, atrybuty i konkretny strój. Z życiem sprawa jest jednak nieco bardziej skomplikowana. Nie ma jednej, uniwersalnej „Pani Życia”, która byłaby tak rozpoznawalna jak jej mroczna odpowiedniczka. Wynika to z faktu, że życie jest procesem wielowymiarowym, radosnym i zmiennym, dlatego ludzkość na przestrzeni wieków stworzyła dla niego wiele różnych symboli i personifikacji.
Najbliższym odpowiednikiem personifikacji życia jest postać Matki Natury, często utożsamianej z grecką Gają. W przeciwieństwie do kościstej i bladej kostuchy, symbol życia jest przedstawiany jako pełna energii, dojrzała kobieta o promiennej cerze.
Jej wygląd i atrybuty to czysta celebracja istnienia:
Jeśli szukamy symbolu, który nie jest postacią ludzką, a który zna niemal każda kultura na świecie, jest nim Drzewo Życia. To potężny znak, który w przeciwieństwie do klepsydry (atrybutu śmierci mierzącego uciekający czas) symbolizuje trwanie i rozwój.
Drzewo życia charakteryzuje się trzema kluczowymi elementami:
W mitologii nordyckiej mamy Yggdrasil – ogromny jesion, który łączył dziewięć światów. To drzewo nie tylko „było”, ono tętniło życiem, będąc domem dla zwierząt i bogów, co czyni je idealnym przeciwieństwem pustki, którą niesie ze sobą śmierć.
Starożytni Egipcjanie mieli bardzo konkretny symbol życia, który do dziś jest niezwykle popularny w jubilerstwie i popkulturze. Mowa o Ankh, znanym również jako „krzyż z pętelką”.
W ikonografii egipskiej bogowie często trzymali Ankh przy nosach faraonów, co miało symbolizować „tchnienie życia”. Jego kształt łączy w sobie symbolikę męską i żeńską, co oznacza jedność i zdolność do prokreacji. W przeciwieństwie do kosy, która przecina nić życia, Ankh jest kluczem, który to życie otwiera i podtrzymuje – nie tylko na ziemi, ale i w zaświatach.
Gdybyśmy zapytali biologa o symbol życia, prawdopodobnie wskazałby na słońce lub kroplę wody. W ujęciu symbolicznym słońce jest „wielkim dawcą”, bez którego żadna roślina ani zwierzę nie mogłoby funkcjonować. Atrybutem życia w tym kontekście jest złoty kolor, blask i ciepło.
Woda z kolei symbolizuje oczyszczenie i początek. Wiele mitów o stworzeniu świata zaczyna się od „pierwotnych wód”. To właśnie woda jest środowiskiem, w którym życie powstało, dlatego naczynie z wodą lub płynąca rzeka to jedne z najstarszych symboli witalności.
W średniowiecznej architekturze europejskiej, szczególnie w kościołach, często można spotkać rzeźbę twarzy, z której ust, nosa i oczu wyrastają liście. To „Zielony Człowiek”. Choć jego pochodzenie jest pogańskie, został zaadaptowany przez chrześcijaństwo jako symbol odrodzenia i siły życiowej, która drzemie w naturze. Jest on swoistym męskim odpowiednikiem Matki Natury i stanowi fascynujący kontrast dla makabrycznych przedstawień tańca śmierci (danse macabre), które również gościły na murach tych samych świątyń.
Śmierć jest w naszej wyobraźni konkretnym punktem końcowym, dlatego łatwo ją ubrać w postać jednej osoby. Życie natomiast to miliardy procesów dziejących się jednocześnie. Dlatego zamiast jednej „Pani Życia”, mamy cały wachlarz symboli: od Feniksa odradzającego się z popiołów, przez jajko (symbol potencjału), aż po kwitnący kwiat lotosu. Każdy z tych symboli mówi nam jedno: życie jest ruchem, zmianą i nieustannym powracaniem, podczas gdy śmierć to bezruch i cisza.