Gość (194.4.*.*)
Ziemniaki od lat cieszą się w Polsce niesłabnącą popularnością, ale jednocześnie narosło wokół nich mnóstwo mitów. Często słyszymy, że „tuczą” i powinny zniknąć z jadłospisu każdego, kto dba o linię. Prawda jest jednak znacznie bardziej złożona i – co ciekawe – dla wielu osób może być sporym zaskoczeniem. Ziemniaki to nie tylko źródło węglowodanów, ale też cenny element diety, o ile wiemy, jak się z nimi obchodzić.
Odpowiadając bezpośrednio na pytanie: tak, ziemniaki zawierają węglowodany i to one stanowią ich główny składnik energetyczny. W przeważającej mierze jest to skrobia, czyli węglowodan złożony. Jeśli przyjrzymy się liczbom, sytuacja wygląda następująco:
W 100 gramach surowych ziemniaków znajdziemy średnio:
Dla porównania, ugotowany makaron pszenny w 100 gramach ma około 30 g węglowodanów i 150 kcal, a ryż biały około 28 g węglowodanów i 130 kcal. Oznacza to, że ziemniaki są produktem o stosunkowo niskiej gęstości kalorycznej w porównaniu do innych popularnych „dodatków obiadowych”.
W przypadku osób zmagających się z otyłością, kluczowym elementem diety jest kontrola sytości oraz ładunku glikemicznego posiłków. Ziemniaki mają w tej kwestii dwa oblicza. Z jednej strony, gotowane ziemniaki zajmują pierwsze miejsce w tak zwanym Indeksie Sytości (Satiety Index). Oznacza to, że po zjedzeniu porcji ziemniaków czujemy się najedzeni znacznie dłużej niż po zjedzeniu takiej samej liczby kalorii pochodzących z pieczywa czy makaronu. To ogromna zaleta w procesie redukcji masy ciała, ponieważ pomaga uniknąć podjadania między posiłkami.
Z drugiej strony, ziemniaki mają wysoki indeks glikemiczny (IG), co oznacza, że po ich spożyciu poziom cukru we krwi szybko rośnie, a następnie gwałtownie spada. Dla osób z otyłością, która często współwystępuje z insulinoopornością, może to być problematyczne. Istnieje jednak prosty, naukowy sposób, aby temu zaradzić.
Jeśli ugotujesz ziemniaki i odstawisz je do całkowitego wystygnięcia (np. w lodówce na kilka godzin), część zawartej w nich skrobi przekształca się w tzw. skrobię oporną. Jak sama nazwa wskazuje, jest ona „oporna” na działanie enzymów trawiennych.
Działa ona podobnie do błonnika:
Co najlepsze, po ponownym podgrzaniu ziemniaków, poziom skrobi opornej pozostaje wyższy niż w świeżo ugotowanym warzywie. Dla osób z otyłością ziemniaki „z wczoraj” podane w sałatce lub odgrzane na parze są więc znacznie lepszym wyborem.
Największym problemem w kontekście otyłości nie jest sam ziemniak, ale sposób jego podania. To tutaj ukryte są zbędne kalorie, które rujnują dietę.
Dla osoby z otyłością najlepszą formą będą ziemniaki gotowane w wodzie, na parze lub pieczone w mundurkach bez dodatku tłuszczu.
Ziemniaki to nie tylko „puste” węglowodany. Są one doskonałym źródłem potasu, który pomaga regulować ciśnienie krwi (często podwyższone u osób z nadwagą). Zawierają również spore ilości witaminy C – choć część traci się podczas gotowania, to przy dużym spożyciu ziemniaków w naszej diecie, stanowią one jej istotne źródło. Znajdziemy w nich także witaminę B6 oraz magnez.
Ciekawostka: Najwięcej wartości odżywczych znajduje się tuż pod skórką. Dlatego najzdrowiej jest gotować ziemniaki w mundurkach lub obierać je bardzo cienko. W ten sposób zachowujemy też więcej błonnika, który jest kluczowy dla zdrowia jelit i kontroli wagi.
Podsumowując, ziemniaki mogą być wartościowym elementem diety osób z otyłością, pod warunkiem, że nie są smażone i nie występują w towarzystwie tłustych dodatków. Dzięki wysokiemu wskaźnikowi sytości mogą wręcz ułatwić proces odchudzania, pomagając kontrolować głód w ciągu dnia.