Jakie masz pytanie?

lub

Jakie zachowania związane z kulturą anulowania są niezgodne z prawem?

naruszenie dóbr osobistych skutki prawne hejtu odpowiedzialność karna w internecie
avatar

Gość (83.4.*.*)



Odpowiedź:

Kultura anulowania, znana szerzej jako cancel culture, stała się nieodłącznym elementem mediów społecznościowych. Choć w założeniu ma ona służyć wyciąganiu konsekwencji wobec osób publicznych za ich niewłaściwe zachowania, w praktyce często przeradza się w cyfrowy lincz. Granica między wyrażaniem własnej opinii a złamaniem prawa jest w tym przypadku bardzo cienka. Warto wiedzieć, jakie działania podejmowane w ramach „anulowania” kogoś mogą skończyć się sprawą w sądzie.

Zniesławienie i pomówienia, czyli art. 212 Kodeksu karnego

To najczęstszy punkt zapalny w świecie cancel culture. Zniesławienie polega na pomówieniu osoby, grupy osób lub instytucji o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć je w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska czy zawodu.

W dobie internetu wiele osób uważa, że udostępnienie niesprawdzonej informacji o kimś (np. o rzekomym molestowaniu, kradzieży czy oszustwie) jest formą aktywizmu. Jeśli jednak te zarzuty okażą się nieprawdziwe, autor wpisu oraz osoby go powielające mogą usłyszeć zarzuty z art. 212 KK. Co istotne, w przypadku mediów społecznościowych mamy do czynienia ze zniesławieniem za pomocą środków masowego komunikowania, co wiąże się z surowszą odpowiedzialnością karną.

Znieważenie – kiedy krytyka staje się obelgą

O ile zniesławienie dotyczy konkretnych zarzutów, o tyle znieważenie (art. 216 KK) odnosi się do godności osobistej. Wyzywanie kogoś w komentarzach, używanie wulgaryzmów pod adresem danej osoby czy tworzenie memów mających na celu wyłącznie ośmieszenie i upokorzenie, to zachowania karalne. Prawo do krytyki nie jest tożsame z prawem do obrażania. Nawet jeśli czyjeś poglądy nam się nie podobają, nazywanie tej osoby w sposób powszechnie uznany za obelżywy może skutkować grzywną lub karą ograniczenia wolności.

Doxing i naruszenie dóbr osobistych

Jedną z najbardziej niebezpiecznych praktyk związanych z cancel culture jest doxing. Polega on na publicznym udostępnianiu prywatnych danych osoby „anulowanej” – jej adresu zamieszkania, numeru telefonu, miejsca pracy czy prywatnych zdjęć.

Takie działanie narusza szereg przepisów:

  • RODO: Bezprawne przetwarzanie i udostępnianie danych osobowych.
  • Kodeks cywilny (art. 23 i 24): Naruszenie dóbr osobistych, takich jak prywatność, wizerunek czy tajemnica korespondencji.
  • Uporczywe nękanie (stalking): Jeśli udostępnienie danych prowadzi do tego, że ofiara jest nękana przez setki obcych osób, sprawca może odpowiadać za stalking (art. 190a KK).

Ciekawostka: Prawo do bycia zapomnianym

W Unii Europejskiej funkcjonuje tzw. „prawo do bycia zapomnianym”. Jeśli ktoś padł ofiarą cancel culture opartego na nieprawdziwych lub przedawnionych informacjach, może domagać się od wyszukiwarek internetowych (np. Google) usunięcia linków prowadzących do tych treści.

Groźby karalne i nawoływanie do nienawiści

Emocje w sieci często biorą górę, co prowadzi do wysyłania gróźb. Pisanie wiadomości typu „znajdę cię i pożałujesz” lub „powinieneś zginąć” wyczerpuje znamiona groźby karalnej (art. 190 KK), o ile ofiara ma uzasadnione podstawy przypuszczać, że groźba zostanie spełniona.

Dodatkowo, jeśli cancel culture uderza w kogoś ze względu na jego przynależność narodową, etniczną, rasową czy wyznaniową, wchodzimy w obszar mowy nienawiści (art. 256 i 257 KK). Publiczne nawoływanie do nienawiści na tym tle jest ścigane z urzędu i grozi za nie kara do 3 lat pozbawienia wolności.

Konsekwencje zawodowe a prawo pracy

Częstym celem kultury anulowania jest doprowadzenie do zwolnienia danej osoby z pracy. Internauci masowo wysyłają maile do pracodawcy, żądając wyciągnięcia konsekwencji. Tutaj sprawa staje się skomplikowana dla samego pracodawcy.

Zgodnie z polskim Kodeksem pracy, rozwiązanie umowy musi mieć konkretną i uzasadnioną przyczynę. Jeśli pracownik wyraził swoje prywatne poglądy po godzinach pracy i nie złamał przy tym tajemnicy firmy ani nie naruszył zasad współżycia społecznego w sposób bezpośrednio wpływający na wykonywane obowiązki, zwolnienie go pod naciskiem tłumu może zostać uznane przez sąd pracy za bezprawne. W takim przypadku pracownikowi przysługuje odszkodowanie lub przywrócenie do pracy.

Odpowiedzialność cywilna – odszkodowania i zadośćuczynienie

Poza procesami karnymi, ofiary agresywnej kultury anulowania coraz częściej decydują się na drogę cywilną. Można w niej domagać się:

  1. Zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę (straty moralne, depresja, lęk).
  2. Odszkodowania, jeśli w wyniku nagonki osoba straciła kontrakty, pracę lub jej firma poniosła straty finansowe.
  3. Opublikowania przeprosin w mediach, co w przypadku dużych zasięgów może być bardzo kosztowne dla sprawcy.

Warto pamiętać, że w internecie nikt nie jest w pełni anonimowy. Organy ścigania bez większego problemu potrafią ustalić numer IP i tożsamość osoby, która dopuszcza się naruszeń prawa, nawet jeśli korzysta ona z pseudonimu. Wolność słowa kończy się tam, gdzie zaczyna się krzywda drugiego człowieka i litera prawa.

Podziel się z innymi: