Gość (83.4.*.*)
Zjawisko potocznie nazywane „walk of shame”, czyli powrót do domu rano w stroju z poprzedniego wieczoru, stało się elementem popkultury, ale w rzeczywistości bywa pretekstem do złośliwych komentarzy, a nawet agresywnych zachowań. Choć ocena moralna czy styl życia to kwestie prywatne, to próby publicznego piętnowania takiej osoby mogą bardzo szybko przekroczyć granice prawa. W dobie smartfonów i mediów społecznościowych to, co kiedyś było tylko sąsiedzkim szeptem, dziś może stać się podstawą do poważnego procesu sądowego.
Jednym z najczęstszych działań wymierzonych w osoby wracające z imprezy jest wyzywanie ich lub rozpowszechnianie plotek na temat ich życia intymnego. W polskim Kodeksie karnym istnieją dwa kluczowe artykuły, które chronią nas przed takimi atakami:
Warto wiedzieć, że jeśli sprawca dopuszcza się tych czynów za pomocą środków masowego komunikowania (internet), grozi mu surowsza kara, w tym nawet kara pozbawienia wolności do roku.
W dzisiejszych czasach „piętnowanie” często odbywa się poprzez wyciągnięcie telefonu, nagranie filmu i wrzucenie go do sieci z ironicznym komentarzem. To działanie jest nielegalne na kilku płaszczyznach:
Jeśli piętnowanie nie jest jednorazowym incydentem, ale przeradza się w systematyczne działanie, możemy mówić o stalkingu (Art. 190a KK). Jeżeli sąsiad regularnie czatuje w oknie, robi zdjęcia, śledzi drogę danej osoby do domu i komentuje jej ubiór w sposób, który wzbudza u niej uzasadnione poczucie zagrożenia lub istotnie narusza jej prywatność, podlega to pod odpowiedzialność karną.
W skrajnych przypadkach, gdy piętnowanie łączy się z próbami zablokowania drogi, dotykaniem czy agresywnym naruszaniem przestrzeni osobistej, w grę wchodzą również przepisy dotyczące naruszenia nietykalności cielesnej lub zmuszania do określonego zachowania.
Warto zauważyć, że w wielu kulturach zachodnich odchodzi się od pejoratywnego określenia „walk of shame” (spacer wstydu) na rzecz „stride of pride” (marsz dumy). Ma to na celu zdjęcie odium wstydu z osób, które po prostu dobrze się bawiły i wracają do domu na własnych warunkach. Psychologowie podkreślają, że publiczne zawstydzanie (tzw. shaming) jest formą przemocy psychicznej, która może prowadzić do stanów lękowych i depresyjnych.
Jeśli padniesz ofiarą takiego piętnowania, pamiętaj o swoich prawach:
Prawo stoi po stronie prywatności i godności każdego człowieka, niezależnie od tego, o której godzinie wraca do domu i w co jest ubrany. Piętnowanie kogoś za styl życia nie jest „wyrażaniem opinii”, lecz często czynem zabronionym, za który grożą realne konsekwencje finansowe i karne.