Gość (37.30.*.*)
Klątwa Bońka to termin, który na stałe wpisał się do słownika polskiego kibica piłkarskiego, choć jego znaczenie ewoluowało na przestrzeni lat. Najczęściej używa się go w kontekście Zbigniewa Bońka – jednej z największych legend polskiego futbolu, byłego selekcjonera, a także byłego prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej. Choć dla wielu jest to po prostu rodzaj internetowego mema lub żartu, dla przesądnych fanów sportu „klątwa” stanowi realne wyjaśnienie serii niefortunnych zdarzeń, które dotykają polską reprezentację lub poszczególnych zawodników.
Warto zaznaczyć, że pojęcie to funkcjonuje w dwóch głównych kontekstach. Pierwszy z nich ma charakter historyczny i odnosi się do wyników reprezentacji Polski po zakończeniu kariery przez Bońka. Drugi, znacznie bardziej współczesny, dotyczy jego aktywności w mediach społecznościowych i publicznych wypowiedzi.
Pierwotnie o klątwie Bońka zaczęto mówić w kontekście fatalnej passy polskiej kadry na arenie międzynarodowej. Zbigniew Boniek był filarem drużyny, która w 1982 roku zajęła trzecie miejsce na Mistrzostwach Świata w Hiszpanii. Po mundialu w Meksyku w 1986 roku, który był ostatnim wielkim turniejem „Zibiego”, polska piłka reprezentacyjna wpadła w głęboki kryzys.
Przez szesnaście długich lat biało-czerwoni nie potrafili zakwalifikować się do żadnego turnieju rangi mistrzowskiej (MŚ lub ME). Kibice i dziennikarze zaczęli półżartem mówić, że wraz z odejściem Bońka z kadry rzucono na nią urok, który zdjął dopiero Jerzy Engel, awansując na mundial w Korei i Japonii w 2002 roku.
W ostatnich latach klątwa Bońka zyskała zupełnie nowe, bardziej humorystyczne oblicze. Zbigniew Boniek jest niezwykle aktywny na platformie X (dawniej Twitter), gdzie chętnie komentuje bieżące wydarzenia sportowe, ocenia formę zawodników i przewiduje wyniki meczów.
Zauważono pewną powtarzalność: bardzo często, gdy Boniek publicznie pochwali jakiegoś piłkarza, trenera lub drużynę, ci niemal natychmiast zaliczają bolesną porażkę, kontuzję lub drastyczny spadek formy. Internauci szybko podchwycili ten trend, tworząc kompilacje wpisów prezesa, które „nie zestarzały się dobrze”. Przykładem może być sytuacja, w której Boniek chwali solidną defensywę danej drużyny, a ta kilka godzin później traci trzy bramki w meczu z ligowym outsiderem.
Zjawisko klątwy Bońka, podobnie jak słynna „klątwa Pelégo” (legendarny Brazylijczyk również słynął z nietrafionych prognoz), można wyjaśnić psychologicznym mechanizmem znanym jako błąd potwierdzenia. Jako ludzie mamy tendencję do zapamiętywania tych sytuacji, które potwierdzają naszą tezę, ignorując jednocześnie setki przypadków, w których Zbigniew Boniek miał rację lub jego opinia nie miała żadnego wpływu na rzeczywistość.
Kiedy Boniek przewidzi zwycięstwo i drużyna faktycznie wygrywa, nikt o tym nie mówi, bo to naturalna kolej rzeczy. Jeśli jednak zdarzy się spektakularna wpadka po jego optymistycznym wpisie, informacja ta błyskawicznie obiega internet jako kolejny dowód na istnienie „klątwy”.
Piłka nożna kocha legendy i przesądy. Klątwa Bońka nie jest jedynym tego typu zjawiskiem. Oto kilka innych przykładów, które elektryzowały kibiców:
Choć klątwa Bońka jest traktowana z przymrużeniem oka, stała się istotnym elementem polskiego folkloru piłkarskiego. Sam Zbigniew Boniek zazwyczaj podchodzi do tych rewelacji z dystansem i humorem, co tylko podsyca sympatię kibiców i sprawia, że każda jego kolejna prognoza jest śledzona z wypiekami na twarzach – zarówno przez fanów, jak i łowców sportowych anomalii.