Gość (83.4.*.*)
Film Jerzego Hoffmana „1920 Bitwa Warszawska” to widowisko, które z dużą dbałością o detale oddaje realia wojny polsko-bolszewickiej. Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów uzbrojenia, które regularnie pojawia się na ekranie, są ciężkie karabiny maszynowe (CKM). W tamtym okresie broń ta była fundamentem obrony i ataku, ale jej obsługa wymagała nie lada krzepy. Jeśli zastanawialiście się, ile tak naprawdę musieli dźwigać żołnierze obsługujący te stalowe bestie, przygotowaliśmy szczegółowe zestawienie wagowe najpopularniejszych modeli widocznych w filmie.
Najbardziej rozpoznawalnym CKM-em w filmie jest bez wątpienia rosyjski Maxim wz. 1910. To właśnie ten model, osadzony na charakterystycznej podstawie z kółkami i tarczą ochronną, siał spustoszenie w szeregach nacierającej piechoty. Była to broń niezwykle skuteczna, ale też przerażająco ciężka.
Sama chłodnica i mechanizm karabinu (tzw. "body") ważyły około 20,3 kg. Należy jednak pamiętać, że Maxim był chłodzony wodą. Do płaszcza wodnego wchodziło około 4 litrów płynu, co podnosiło wagę samej broni do około 24 kg. To jednak dopiero początek. Kluczowym elementem była podstawa Sokołowa. Standardowa podstawa z kołami i stalową tarczą ochronną ważyła około 40–45 kg (sama tarcza to około 8–11 kg).
Podsumowując, kompletny, gotowy do strzału Maxim M1910 na stanowisku bojowym ważył około 65–70 kg. Nic dziwnego, że do jego obsługi potrzeba było kilku osób, a transport w trudnym terenie był ogromnym wyzwaniem.
W filmie możemy również dostrzec niemieckie karabiny Maxim MG08, które znajdowały się na wyposażeniu Wojska Polskiego (często jako zdobycz wojenna lub spuścizna po zaborcy). Niemiecka wersja Maxima różniła się od rosyjskiej przede wszystkim podstawą.
Karabin MG08 (wypełniony wodą) ważył około 26,5 kg. Największą różnicę robiła jednak podstawa saneczkowa (Schlitten 08). Była ona niezwykle stabilna, ale jej waga wynosiła aż 38 kg. Cały zestaw, bez amunicji, ważył zatem około 64,5 kg. Warto dodać, że w wersji "odchudzonej", używanej czasem na trójnogach, waga mogła być nieco niższa, ale wciąż oscylowała w granicach 50 kg.
Kolejnym modelem, który przewija się przez pola bitewne pokazane w produkcji Hoffmana, jest Schwarzlose M.7/12. Był to karabin o prostszej konstrukcji niż Maxim, co przekładało się na nieco niższą wagę, choć wciąż mówimy o kategorii ciężkiej.
Sam karabin Schwarzlose ważył około 20 kg (z wodą w chłodnicy). Do tego dochodził trójnóg, który ważył blisko 20 kg. Łącznie dawało to zestaw o masie około 40 kg. Choć był lżejszy od Maxima, wciąż wymagał dwuosobowego przenoszenia w trakcie szybkiego przemieszczania się na linii frontu.
Współczesne karabiny maszynowe są znacznie lżejsze, więc waga rzędu 70 kg może wydawać się absurdalna. Wynikało to jednak z ówczesnych ograniczeń technologicznych i założeń taktycznych:
Warto pamiętać, że waga samej broni to nie wszystko. Żołnierze musieli transportować również skrzynki z amunicją. Standardowa taśma do Maxima mieściła 250 naboi. Pełna, stalowa skrzynka z taką taśmą ważyła około 9–10 kg. Podczas intensywnej bitwy, takiej jak ta pod Radzyminem czy Ossowem, jedna sekcja CKM mogła zużyć kilkanaście takich skrzynek w ciągu godziny.
| Model karabinu | Waga samej broni (z wodą) | Waga podstawy | Łączna masa zestawu |
|---|---|---|---|
| Maxim M1910 (rosyjski) | ok. 24 kg | ok. 41-45 kg (z tarczą) | 65-69 kg |
| Maxim MG08 (niemiecki) | ok. 26 kg | ok. 38 kg (saneczkowa) | 64 kg |
| Schwarzlose M.7/12 | ok. 20 kg | ok. 20 kg (trójnóg) | 40 kg |
Oglądając sceny w „1920 Bitwie Warszawskiej”, gdzie żołnierze biegają z tym sprzętem lub desperacko ładują go na taczanki, warto mieć z tyłu głowy te liczby. To uzmysławia, jak ogromny wysiłek fizyczny towarzyszył obsłudze ówczesnej technologii wojennej.