Gość (37.30.*.*)
Pałac Kultury i Nauki w Warszawie to budynek, który od dziesięcioleci budzi skrajne emocje. Dla jednych to symbol radzieckiej dominacji, dla innych ikona architektury i nieodłączny element panoramy stolicy. Wokół jego powstania narosło mnóstwo legend, a jedna z najpopularniejszych dotyczy rzekomego wyboru, przed którym stanął Bolesław Bierut. Historia ta mówi, że Józef Stalin zapytał polskiego przywódcę, co woli: nowoczesne osiedle mieszkaniowe dla tysięcy warszawiaków czy monumentalny gmach w centrum miasta. Bierut miał wybrać Pałac, co do dziś bywa przywoływane jako dowód na jego przedkładanie ideologii nad potrzeby mieszkańców zrujnowanej Warszawy. Ile w tym jednak prawdy, a ile miejskiej legendy?
Głównym źródłem tej anegdoty są wspomnienia Józefa Sigalina, naczelnego architekta Warszawy, który brał udział w rozmowach dotyczących odbudowy stolicy. W swojej książce „Warszawa 1944–1980. Z archiwum architekta” opisuje on wizytę polskiej delegacji w Moskwie w lipcu 1951 roku. To właśnie wtedy miała paść propozycja wzniesienia w Warszawie „wieżowca w stylu moskiewskim”.
Według relacji Sigalina, Wiaczesław Mołotow (działający z upoważnienia Stalina) zasugerował, że Związek Radziecki chętnie ufunduje Warszawie wielki obiekt architektoniczny. Choć w anegdocie często pojawia się postać samego Stalina zadającego pytanie o wybór między domami a pałacem, historycy wskazują, że rzeczywistość była nieco bardziej złożona i mniej „demokratyczna”, niż sugeruje to legenda.
Wersja o „wyborze” jest mocno uproszczona. W rzeczywistości w systemie stalinowskim „propozycja” płynąca z Kremla była de facto poleceniem. Trudno sobie wyobrazić, by Bierut mógł kategorycznie odmówić przyjęcia daru, który miał być symbolem wiecznej przyjaźni polsko-radzieckiej.
Z zapisków Sigalina wynika, że radziecka propozycja była sformułowana w sposób, który nie pozostawiał pola do manewru. Polska strona mogła jedynie sugerować przeznaczenie budynku. To właśnie wtedy padł pomysł, by obiekt pełnił funkcje kulturalne i naukowe, co miało nadać mu bardziej „użyteczny” charakter w oczach społeczeństwa. Legenda o osiedlu mieszkaniowym mogła powstać jako próba racjonalizacji tej decyzji lub jako element powojennej szeptanki, mającej pokazać oderwanie władzy od realnych problemów ludzi żyjących w gruzach.
Z punktu widzenia ZSRR budowa osiedla mieszkaniowego nie miała sensu propagandowego. Osiedle, choć potrzebne, „rozmyłoby się” w tkance miasta. Pałac Kultury i Nauki miał być natomiast:
Zanim wbito pierwszą łopatę, grupa radzieckich architektów pod wodzą Lwa Rudniewa (projektanta m.in. Uniwersytetu Moskiewskiego) podróżowała po Polsce, by „nasiąknąć” lokalnym stylem. Odwiedzili m.in. Kraków, Kazimierz Dolny i Chełmno. To właśnie dlatego w architekturze Pałacu znajdziemy detale nawiązujące do polskiego renesansu, takie jak attyki, które miały sprawić, że ten „importowany” budynek będzie wydawał się bardziej swojski.
Nie istnieją żadne oficjalne dokumenty potwierdzające, że Stalin przedstawił Bierutowi alternatywę w postaci konkretnego projektu osiedla mieszkaniowego. Większość historyków skłania się ku tezie, że anegdota ta jest połączeniem rzeczywistych rozmów o „darze” z późniejszymi komentarzami opinii publicznej.
Warto jednak zauważyć, że w tym samym czasie, gdy powstawał Pałac, w Warszawie realizowano ogromne projekty mieszkaniowe, takie jak MDM (Marszałkowska Dzielnica Mieszkaniowa). Budowa PKiN była finansowana i realizowana głównie przez stronę radziecką (pracowało przy niej tysiące radzieckich robotników), więc argument o „zabieraniu środków na mieszkania” był w tamtym czasie używany raczej metaforycznie niż dosłownie w kontekście budżetu państwa.
Anegdota o wyborze między osiedlem a Pałacem zawiera ziarno prawdy w tym sensie, że decyzja o budowie zapadła na najwyższych szczeblach władzy w Moskwie, a polskie kierownictwo jedynie ją zaakceptowało. Jednak wizja Bieruta, który z uśmiechem odrzuca klucze do mieszkań dla tysięcy ludzi na rzecz jednego wieżowca, jest raczej literackim uproszczeniem skomplikowanej sytuacji politycznej tamtych lat.
Pałac Kultury i Nauki pozostaje więc nie tylko pomnikiem architektury socrealistycznej, ale też symbolem czasów, w których „prezenty” otrzymywało się bez pytania o zdanie, a legendy miejskie były jedynym sposobem na oswojenie narzuconej rzeczywistości.