Gość (37.30.*.*)
Patrząc na taflę jeziora czy spokojny nurt rzeki, często odnosimy wrażenie, że woda jest jednolitą cieczą, całkowicie pozbawioną gazów. Przecież gdyby było w niej powietrze, powinniśmy widzieć bąbelki, prawda? Otóż prawda jest nieco inna: woda w rzekach i jeziorach jest wręcz „napakowana” gazami, ale występują one w formie, której nasze oko nie jest w stanie dostrzec na pierwszy rzut oka. To, że nie widzimy pęcherzyków, nie oznacza, że powietrza tam nie ma – jest ono po prostu rozpuszczone.
Kluczem do zrozumienia tego zjawiska jest proces rozpuszczania. Podobnie jak wsypany do herbaty cukier po chwili znika z pola widzenia, tak samo cząsteczki gazów (głównie tlenu, azotu i dwutlenku węgla) przenikają między cząsteczki wody. Na poziomie molekularnym gaz nie tworzy skupisk, które mogłyby stać się pęcherzykami, lecz pojedyncze cząsteczki gazu „chowają się” w wolnych przestrzeniach między cząsteczkami cieczy.
Dopóki woda znajduje się w stanie równowagi termodynamicznej, gaz pozostaje w niej niewidoczny. Pęcherzyki, które znamy z napojów gazowanych, pojawiają się tylko wtedy, gdy gazu jest więcej, niż woda jest w stanie utrzymać (stan nasycenia), lub gdy gwałtownie zmienia się ciśnienie lub temperatura.
Woda w naturze rzadko jest „przegazowana” w taki sposób, jak woda mineralna w butelce. W napojach gazowanych dwutlenek węgla jest wtłaczany pod ogromnym ciśnieniem. Gdy odkręcamy korek, ciśnienie spada, a nadmiar gazu gwałtownie uwalnia się w postaci bąbelków.
W rzekach i jeziorach proces ten zachodzi naturalnie i powoli. Powietrze dostaje się do wody poprzez kontakt powierzchniowy z atmosferą oraz dzięki procesom fotosyntezy roślin wodnych. Ponieważ ciśnienie atmosferyczne nad lustrem wody jest stałe, gaz rozpuszcza się do momentu osiągnięcia równowagi. Nie ma więc powodu, by tworzyły się pęcherzyki – gaz po prostu „czuje się dobrze” w formie rozpuszczonej.
Warto wiedzieć, że rozpuszczalność gazów w cieczach działa odwrotnie niż w przypadku ciał stałych (jak cukier czy sól). Im zimniejsza jest woda, tym więcej tlenu może się w niej rozpuścić. Dlatego górskie potoki, mimo że nie widzimy w nich bąbelków, są niezwykle bogate w tlen, co sprzyja takim rybom jak pstrągi.
Choć zazwyczaj ich nie widzimy, istnieją sytuacje, w których woda w naturze zaczyna „gazować”. Oto najczęstsze z nich:
To, że tlen jest rozpuszczony, a nie występuje w formie pęcherzyków, ma kluczowe znaczenie dla organizmów wodnych. Ryby posiadają skrzela, które działają jak niezwykle wydajne filtry wyłapujące pojedyncze cząsteczki tlenu bezpośrednio z wody. Gdyby tlen występował tylko w formie pęcherzyków powietrza, ryby nie byłyby w stanie go przyswoić – pęcherzyk musiałby trafić prosto do ich układu krwionośnego, co byłoby fizycznie niemożliwe.
Zatem brak widocznych pęcherzyków w jeziorze to nie oznaka braku powietrza, ale dowód na to, że natura działa w sposób uporządkowany i harmonijny, zapewniając życie pod wodą w sposób niemal magicznie niewidoczny dla naszego oka.