Gość (37.30.*.*)
Pałac Kultury i Nauki to bez wątpienia najbardziej rozpoznawalny symbol Warszawy. Choć budynek ten ma aż 42 piętra i ponad 3000 pomieszczeń, co mogłoby sugerować ogromny potencjał mieszkaniowy, w rzeczywistości nikt nie traktuje go jako swojego stałego adresu zameldowania. Powodów tego stanu rzeczy jest kilka – od czysto technicznych, przez prawne, aż po historyczne przeznaczenie tego monumentalnego obiektu.
Kiedy w latach 50. XX wieku wznoszono „dar narodu radzieckiego dla narodu polskiego”, nikt nie planował, że będzie on pełnił funkcje mieszkalne. PKiN od początku był projektowany jako centrum życia kulturalnego, naukowego i społecznego. To „miasto w mieście”, które miało mieścić teatry, muzea, kina, sale konferencyjne oraz siedziby instytucji naukowych, takich jak Polska Akademia Nauk.
W tamtym okresie priorytetem było stworzenie przestrzeni reprezentacyjnej, która imponowałaby rozmachem i służyła masom, a nie jednostkom. W efekcie układ pomieszczeń, korytarzy i ogromnych sal balowych zupełnie nie przystaje do standardów, jakich oczekiwalibyśmy od nowoczesnego apartamentowca.
Z technicznego punktu widzenia, zamiana biur czy sal wystawowych na mieszkania byłaby ogromnym wyzwaniem inżynieryjnym. Budynek nie posiada instalacji niezbędnych do funkcjonowania gospodarstw domowych w każdym z pomieszczeń. Brakuje tam pionów wodno-kanalizacyjnych dostosowanych do łazienek i kuchni w poszczególnych „lokalach”, a system wentylacji i ogrzewania jest zaprojektowany pod kątem wielkokubaturowych przestrzeni publicznych.
Dodatkowo, koszty utrzymania metra kwadratowego w Pałacu są astronomiczne. Ogrzanie tak wysokich pomieszczeń i konserwacja zabytkowych instalacji sprawiłyby, że czynsz w takim „mieszkaniu” byłby prawdopodobnie najwyższy w całej Polsce, co czyniłoby taką inwestycję całkowicie nieopłacalną.
W 2007 roku Pałac Kultury i Nauki został wpisany do rejestru zabytków. To kluczowy moment, który praktycznie zamknął drogę do jakichkolwiek większych przebudów wnętrz. Każda zmiana układu ścian, wymiana okien czy ingerencja w strukturę budynku wymaga zgody konserwatora zabytków.
Przekształcenie biur w mieszkania wymagałoby ogromnych zmian konstrukcyjnych, na które konserwator najpewniej nigdy by się nie zgodził. Pałac ma zachować swój charakter jako obiekt użyteczności publicznej, a nie stać się luksusowym adresem dla nielicznych.
Choć ludzie nie mogą się tam zameldować, Pałac ma swoich stałych, nietypowych mieszkańców, którzy nie płacą czynszu:
Warto wspomnieć, że w historii Pałacu zdarzały się sytuacje, w których ludzie nocowali w budynku przez dłuższy czas. W PKiN znajdują się pokoje gościnne wykorzystywane przez pracowników naukowych czy artystów przyjeżdżających na występy lub delegacje. Nie są to jednak mieszkania stałe, lecz miejsca o charakterze hotelowym, niedostępne dla osób z zewnątrz w formie wynajmu długoterminowego.
Podsumowując, Pałac Kultury i Nauki pozostaje gigantycznym biurowcem i centrum kultury. Choć perspektywa posiadania salonu z widokiem na całą Warszawę z 30. piętra brzmi kusząco, przeszkody techniczne i konserwatorskie sprawiają, że PKiN jeszcze długo pozostanie miejscem pracy i rozrywki, a nie domowym zaciszem.