Gość (37.30.*.*)
Wyobraź sobie świat, w którym grawitacja działa wybiórczo, czas płynie wstecz, a Twoje najgłębiej skrywane lęki materializują się pod postacią gadającego przedmiotu. Brzmi jak sen? Dokładnie tak! Surrealizm od lat fascynuje twórców literatury, teatru i kina. Kiedy jednak połączymy go z dreszczykiem emocji lub głębokim portretem psychologicznym, otrzymujemy dwa niezwykle intrygujące gatunki: surrealistyczny horror oraz surrealistyczny dramat. Choć oba czerpią z tej samej studni podświadomości, robią to w zupełnie inny sposób. Przyjrzyjmy się im z bliska.
Surrealistyczny horror nie polega na tanich chwytach i nagłym wyskakiwaniu potworów z szafy (tzw. jump scares). Jego siła tkwi w budowaniu gęstej, niepokojącej atmosfery, która powoli sączy się do umysłu widza lub czytelnika. To gatunek, który operuje tzw. logiką snu (lub raczej koszmaru), gdzie zasady fizyki, czasu i zdrowego rozsądku przestają obowiązywać.
Królem surrealistycznego horroru w kinie bez wątpienia jest David Lynch. Jego kultowy debiut Głowa do wycierania (Eraserhead) czy mroczne, oniryczne sekwencje w Twin Peaks (zwłaszcza słynny Czerwony Pokój) to podręcznikowe przykłady tego gatunku. Innym świetnym przykładem jest film Drabina Jakubowa (Jacob's Ladder), w którym granica między rzeczywistością, halucynacją a piekłem całkowicie się zaciera. W świecie gier wideo te motywy genialnie wykorzystuje seria Silent Hill czy niszowe, kultowe Yume Nikki.
Podczas gdy horror surrealistyczny chce nas przerazić i zszokować, surrealistyczny dramat dąży do tego, abyśmy poczuli egzystencjalne zagubienie, melancholię lub skłonili się do głębokiej refleksji nad kondycją ludzką. To gatunek, który używa nierealistycznych, dziwacznych i absurdalnych środków wyrazu, aby opowiedzieć o bardzo realnych, często bolesnych emocjach.
W literaturze i teatrze fundamentem jest twórczość Samuela Becketta (ze słynnym dramatem Czekając na Godota) oraz Eugène Ionesco. W kinie mistrzem surrealistycznego dramatu społecznego był Luis Buñuel (np. Dyskretny urok burżuazji, gdzie grupa przyjaciół próbuje zjeść wspólną kolację, ale ciągle przeszkadzają im w tym coraz bardziej absurdalne i surrealistyczne przeszkody). Współcześnie genialnym reprezentantem tego nurtu jest Charlie Kaufman, twórca filmów takich jak Synekdoka, Nowy Jork czy Może pora z tym skończyć (I'm Thinking of Ending Things).
Choć jeden dąży do wywołania gęsiej skórki, a drugi skłania do filozoficznych przemyśleń, surrealistyczny horror i dramat mają wspólny fundament. Oba gatunki całkowicie odrzucają tradycyjną, linearną strukturę opowiadania historii na rzecz emocjonalnego i wizualnego doświadczenia.
W obu przypadkach twórcy wychodzą z założenia, że rzeczywistość, którą widzimy na co dzień, jest tylko powierzchowną fasadą. Aby dotrzeć do prawdziwego "ja" – do naszych najgłębszych pragnień, lęków, traum i pytań o sens istnienia – trzeba tę fasadę zburzyć. A nie ma do tego lepszego narzędzia niż odwołanie się do języka snów i podświadomości.
Czy wiesz, od czego wszystko się zaczęło? Za absolutny fundament surrealizmu w kinie uważa się szesnastominutowy film niemy Pies andaluzyjski (Un Chien Andalou) z 1929 roku, stworzony przez Luisa Buñuela i słynnego malarza Salvadora Dalego.
Słynna, drastyczna scena rozcinania oka brzytwą (która w rzeczywistości była okiem martwej krowy) do dziś uchodzi za jeden z najbardziej szokujących i ikonicznych momentów w historii kina. Film ten nie miał żadnej spójnej fabuły – powstał na bazie snów obu artystów i miał na celu czyste zszokowanie ówczesnej widowni. To właśnie tam narodziły się techniki montażu i operowania obrazem, które dziś z powodzeniem oglądamy w nowoczesnych horrorach i dramatach psychologicznych.