Jakie masz pytanie?

lub

Czy koordynator intymności jest potrzebny przy kręceniu filmu domowego lub amatorskiego, w którym nikt nie jest profesjonalistą?

bezpieczeństwo na planie zasady intymnych scen komfort podczas nagrywania
avatar

Gość (37.30.*.*)



Odpowiedź:

W ostatnich latach praca koordynatora intymności stała się standardem na profesjonalnych planach filmowych. Kiedy jednak myślimy o kręceniu filmu domowego, amatorskiego projektu ze znajomymi czy niezależnej etiudy, w której nikt nie jest zawodowym aktorem, pojawia się pytanie: czy taka osoba jest nam w ogóle potrzebna? Choć odpowiedź z formalnego punktu widzenia brzmi „nie”, to zasady, którymi kieruje się koordynator intymności, są w takich warunkach ważniejsze niż kiedykolwiek wcześniej.

Kim jest koordynator intymności i co właściwie robi?

Na profesjonalnym planie koordynator intymności (ang. intimacy coordinator) to osoba, która dba o bezpieczeństwo psychiczne i fizyczne aktorów podczas kręcenia scen erotycznych, pocałunków czy szeroko pojętej bliskości. Działa jak łącznik między reżyserem a obsadą. Pomaga zaplanować choreografię sceny, upewnia się, że wszyscy wyrazili świadomą zgodę na konkretne działania, i dba o to, by nikt nie czuł się zmuszany do przekraczania swoich granic.

Koordynator dba również o kwestie techniczne – od odpowiedniej garderoby (np. specjalnej bielizny zasłaniającej części intymne) po ograniczenie liczby osób na planie podczas kręcenia delikatnych ujęć.

Czy na amatorskim planie potrzebujesz profesjonalisty?

Spójrzmy prawdzie w oczy – budżety filmów amatorskich zazwyczaj nie przewidują zatrudniania wyspecjalizowanych profesjonalistów. Jeśli kręcisz film ze znajomymi lub partnerem w domowym zaciszu, zatrudnienie zewnętrznego koordynatora intymności prawdopodobnie minie się z celem i zrujnuje budżet (oraz, spójrzmy prawdzie w oczy, intymną atmosferę).

Z formalnego punktu widzenia nie ma takiego obowiązku. Nie wiążą Cię umowy ze związkami zawodowymi, które w profesjonalnym kinie narzucają obecność takiego specjalisty przy scenach rozbieranych czy erotycznych. Jednak brak profesjonalisty na planie nie oznacza, że temat bezpieczeństwa i komfortu można całkowicie zignorować. Wręcz przeciwnie.

Jak samodzielnie zadbać o „intymne BHP” na planie?

Skoro nie zatrudniasz koordynatora, musicie sami wejść w tę rolę. W amatorskich produkcjach, gdzie granice między życiem prywatnym a „grą” łatwo się zacierają, wdrożenie kilku prostych zasad uchroni Was przed niezręcznością, konfliktami, a w skrajnych przypadkach – przed naruszeniem czyjejś autonomii. Oto jak możecie to zrobić:

Świadoma i jasna zgoda

To absolutny fundament. Przed włączeniem kamery wszyscy zaangażowani muszą dokładnie wiedzieć, co będzie kręcone. Zgoda musi być dobrowolna, świadoma i możliwa do wycofania w każdym momencie. Zasada „skoro zgodził się na udział w filmie, to zgodził się na wszystko” tutaj nie działa.

Ustalenie twardych granic

Usiądźcie i porozmawiajcie przed zdjęciami. Zapytaj wprost: „Gdzie leży Twoja granica?”. Czy dotyk w konkretne miejsca jest w porządku? Czy rozbieramy się do bielizny, czy pokazujemy więcej? Zapisanie lub chociaż bardzo wyraźne wypowiedzenie tych granic na głos pozwala uniknąć domysłów i późniejszego żalu.

Choreografia zamiast improwizacji

Wielu amatorów uważa, że sceny intymne powinny być „naturalne”, więc idą na żywioł. To błąd. Improwizacja w takich momentach rodzi olbrzymi stres. Dużo lepiej jest zaplanować każdy ruch: „Najpierw kładę rękę na Twoim ramieniu, potem Ty przytulasz mnie, a na końcu następuje pocałunek”. Kiedy ruchy są zaplanowane jak taniec, znika element niepewności i lęku przed tym, co zrobi druga osoba.

Słowo-klucz (safe word)

Ustalcie jedno słowo, po wypowiedzeniu którego natychmiast przerywacie ujęcie i wyłączacie kamerę. Może to być klasyczne „stop”, ale też dowolne inne, neutralne słowo. Każdy uczestnik nagrania musi mieć prawo zatrzymać proces w dowolnym momencie bez tłumaczenia się i bez poczucia winy, że „psuje ujęcie”.

Dlaczego w domowych warunkach to może być trudniejsze?

Wbrew pozorom, kręcenie intymnych scen z bliskimi znajomymi lub partnerem bywa trudniejsze niż praca z obcymi ludźmi. W grę wchodzą relacje osobiste, presja rówieśnicza, obawa przed wyjściem na osobę „sztywną” lub „psującą zabawę”.

W profesjonalnym kinie aktorzy po prostu wykonują swoją pracę. W kinie amatorskim łatwo ulec złudzeniu, że „przecież się znamy, więc nie ma problemu”. To właśnie w takich sytuacjach najczęściej dochodzi do przekroczenia granic, które potem rzutują na prywatne relacje. Dlatego jasne oddzielenie „nas prywatnie” od „nas na planie” i głośne rozmawianie o komforcie jest kluczowe.

Ciekawostka: skąd wziął się ten zawód?

Zawód koordynatora intymności jest stosunkowo młody. Choć pojedyncze próby standaryzacji takich działań miały miejsce wcześniej, prawdziwy przełom nastąpił po 2017 roku i fali #MeToo. Pionierką tej profesji jest Ita O'Brien, która opracowała wytyczne dotyczące pracy przy scenach intymnych (tzw. Intimacy on Set Guidelines).

Pierwszą dużą produkcją, która zatrudniła koordynatora do każdej sceny intymnej, był serial HBO The Deuce (Kroniki Times Square) w 2018 roku. Od tamtej pory standard ten błyskawicznie rozprzestrzenił się na cały świat, pokazując, że komfort psychiczny twórców przekłada się na znacznie lepszą jakość artystyczną filmu – kiedy aktorzy czują się bezpiecznie, mogą w pełni skupić się na grze aktorskiej.

Podziel się z innymi: